„Nie będą czerpać profitów z szantażu”. USA zakładają blokadę morską, ścigają statki płacące Iranowi

„Nie będą czerpać profitów z szantażu”. USA zakładają blokadę morską, ścigają statki płacące Iranowi

Cieśnina Ormuz będzie zablokowania – i to nawet podwójnie. Do jej blokady właśnie przystępuje bowiem flota amerykańska. Amerykańskie siły morskie otrzymały rozkaz zatrzymywania wszelkich jednostek próbujących wejść lub wyjść z cieśniny oraz przechwytywania w wodach międzynarodowych statków, które uiściły opłatę tranzytową na rzecz Iranu. Operacja obejmuje również neutralizację min morskich rozmieszczanych przez Iran. Decyzję taką Donald Trump ogłosił tuż po upublicznieniu fiasku negocjacji pokojowych, prowadzonych w Islamabadzie.

Iran utrzymywał de facto blokadę cieśniny od ponad miesiąca – niemal od początku działań wojennych. W ostatnim tygodniu deklarował poluzowanie blokady, w praktyce jednak zezwalając na przepłynięcie przez Ormuz wyłącznie jednostkom z krajów uznanych za „zaprzyjaźnione” – przede wszystkim Chin, Indii i w ograniczonym zakresie Iraku – oraz własnym tankowcom. W ramach przedstawionych przez siebie warunków pokojowych Teheran domagał się formalnego prawa do pobierania opłat tranzytowych od wszystkich statków, płatnych w kryptowalutach lub juanie, co stanowiło de facto akt aneksji akwenu.

Iran „nie zarobi”

W obliczu niepowodzenia negocjacji amerykańsko-irańskich w Islamabadzie i perspektywy dalszych restrykcji dla żeglugi w cieśninie – co, zdaniem Waszyngtonu, łamie warunki, pod którymi ten zgodził się na obowiązujące obecnie, dwutygodniowe zawieszenie broni – Amerykanie zapowiedzieli, że wobec blokady dla wszystkich statków z wyjątkiem irańskich oraz należących do krajów mu bliskich, sami zaczynają egzekwować własną blokadę, dotyczącą właśnie tych powyższych. Jak stwierdził Donald Trump w swym wpisie, utrzymanym w typowym dla siebie tonie, Iran „nie będzie czerpał profitów z szantażu”.

Dodał też, że flota amerykańska będzie blokować wszelkie statki próbujące wejść lub wyjść z cieśniny do czasu pełnego przywrócenia swobody żeglugi w obydwu kierunkach. Amerykańska kontrblokada całkowicie odcina transport ropy z Zatoki Perskiej – ten, który jeszcze się utrzymywał. Według ich własnych danych (tj. za U.S. Energy Information Administration), w pierwszej połowie 2025 r. przez cieśninę przepływało średnio 20,9 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie – co odpowiadało około 20 proc. globalnego zużycia płynnych paliw kopalnych i jednej czwartej morskiego handlu ropą.

Zaboli głównie konkurentów…

Ruch ten doznał raptownego krachu z końcem lutego, gdy wybuchły działania wojenne. Nawet jednak w warunkach trwającego konfliktu i zniszczenia większości swej floty wojennej, Iran utrzymywał eksport ropy na poziomie około 1,5 mln baryłek dziennie (stanowiący finansową kroplówkę dla gospodarki tego kraju). Po fiasku rozmów w Islamabadzie ruch spadł do poziomu symbolicznego; zanotowano m.in. zawrócenie dwóch supertankowców na wysokości wejścia do cieśniny. Dodatkowo wydano rozkaz przechwycenia w wodach międzynarodowych każdego statku, który uiściłby cło za przepłynięcie cieśniny na rzecz Iranu.

Co istotne, USA postępują tutaj z pozycji siły, bowiem skutki gospodarcze blokady dla samej Ameryki pozostają ograniczone. W 2025 r. import ropy z regionu Zatoki Perskiej stanowił zaledwie 8 proc. całkowitego amerykańskiego importu ropy naftowej (0,49 mln baryłek na dobę przy ogólnym imporcie 6,2 mln b/d). USA pokrywają zapotrzebowanie przede wszystkim z krajowych złóż łupkowych (13,6 mln b/d) oraz kontrolowanych źródeł wenezuelskich. W rezultacie Waszyngton jest w stanie eksportować 2,2 mln baryłek netto, zachowuje status „ostatniej czynnej stacji benzynowej świata”.

Znacznie większe konsekwencje ponoszą kraje azjatyckie. Chiny sprowadzają przez Cieśninę Ormuz 45–50 proc. swojego całkowitego importu ropy – w tym 4,9 mln b/d z krajów Bliskiego Wschodu (Arabia Saudyjska, Irak, ZEA, Oman, Kuwejt, Katar) oraz około 1,38 mln b/d dostarczanych przez Iran. Blokada uderza również w Indie, Koreę Południową i Japonię, które łącznie absorbują znaczną część pozostałego wolumenu tranzytu. Kraje europejskie, choć mniej zależne, odnotują wzrost cen i zakłócenia łańcuchów dostaw, jednak skala wpływu, choć odczuwalna, jest mniejsza niż w przypadku Azji Wschodniej.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!