Legenda motoryzacji zmuszona do sprzedaży nazwy F1. Akcje tracą blisko 50% Kolejna kultowa marka przegrywa z kryzysem
Liczne napięcia geopolityczne wpływają niekorzystnie nie tylko na stabilność sytuacji międzynarodowej, ale również gospodarkę. Wyjątkowo ciężki okres przeżywają firmy z branży motoryzacyjnej. Głośno jest przede wszystkim o problemach Porsche, Volkswagena, czy Nissana. Gorsze wyniki zanotowała również legenda brytyjskiej motoryzacji. W reakcji na ostatnie wyniki finansowe Aston Martin wystawił na sprzedaż prawa do nazwy w Formule 1 za 50 mln funtów. W ten sposób koncern chce podreperować swoją sytuację finansową.
Aston Martin sprzedaje prawa do nazwy F1, by naprawić finanse
Kryzys gospodarczy kolejny raz udowadnia, że dotyczy nie tylko małych przedsiębiorców, ale również gigantycznych korporacji i koncernów. Boleśnie przekonuje się o tym Aston Martin. Słynny brytyjski producent sportowych i luksusowych samochodów zdecydował się na dość nietypowy ruch, by podreperować finanse.
Pod koniec tygodnia firma poinformowała, że zamierza sprzedać prawo do używania swojej nazwy zespołu Aston Martin F1. Kwota, jaką trzeba wyłożyć, by nabyć prawa do nazwy to 50 milionów funtów (67,29 miliona dolarów). Gigant przyznaje, że w ten sposób chce poprawić swoją stabilność finansową, która ucierpiała po trudnym poprzednim roku. Jak można przeczytać w oficjalnym komunikacie, umowa na wieczyste prawa do nazwy z AMR GP Holdings, spółką zarządzającą jej zespołem Formuły 1, „zwiększy płynność finansową grupy”.
Firma motoryzacyjna wskazuje, że główną przyczyną kłopotów finansowych są cła oraz spadek popytu w Ameryce Północnej i w Chinach. Już w zeszłym roku Lawrence Stroll, właściciel zespołu Aston Martin F1, w poszukiwaniu oszczędności zaczął sprzedawać udziały w zespole.
Giełda reaguje dalszymi spadkami
W piątek firma ostrzegła, że roczna strata będzie większa, niż początkowo zakładała. To spowodowała kolejne spadki spółki na giełdzie. Po ogłoszeniu planów sprzedaży nazwy zespołu F1 oraz większych niż prognozowanych strat, akcje Aston Martin spadły o 4,4% do 57 funtów. Ostatecznie na zamknięciu tygodnia akcje kosztowały 58,75 GBP, a strata dobowa wyniosła 1,43%.
Jeśli spojrzymy na wyniki spółki z ostatnich miesięcy, to spadek i tak był dość łagodny. W ujęciu tygodniowym i miesięcznym akcje Aston Martin spadły odpowiednio o 7,92% oraz 5,24%. Tylko od początku roku gigant spadł o 8,70%. Z kolei przez ostatni rok spółka straciła na wartości aż 48,42%.
Co ujawni zbliżający się raport?
Kolejny raport o stanie finansów Aston Martin opublikuje 25 lutego. Firma zdradziła już, że w zeszłym roku dostarczyła 10% mniej aut, niż planowana. Gigant tłumaczy to mniejszą liczbą dostaw specjalnych o wysokiej marży w poprzednim roku. Skorygowana strata operacyjna będzie nieznacznie niższa od dolnej granicy rynkowego konsensusu i wyniesie od 139 do 184 milionów funtów (187,07–247,35 miliona dolarów).
Jednocześnie firma stara się stonować nastroje i zapowiada kolejne działania, które mają przynieść oszczędności i stabilność finansową. Mocnym punktem w tym roku ma być zrealizowanie zamówień na blisko 500 egzemplarzy hipersamochodu Valhalla.

