Koniec darmowego cła na paczki z Chin. Od dziś Unia Europejska dolicza daninę za każdą pozycję w przesyłce
Od 1 lipca 2026 roku przesyłki spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro straciły zwolnienie z cła, które obowiązywało od lat. W jego miejsce wchodzi tymczasowa opłata w wysokości 3 euro, naliczana nie od paczki jako całości, lecz od każdej odrębnej pozycji taryfowej w środku. Zmianę wprowadza rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 z 11 lutego 2026 roku, przyjęte przez unijnych ministrów finansów 12 grudnia 2025 roku.
Z tego tekstu dowiesz się:
- ile wyniesie nowe cło i jak dokładnie jest liczone,
- kto formalnie odpowiada za jego rozliczenie,
- dlaczego Bruksela zdecydowała się znieść dotychczasowe zwolnienie,
- co zmieni się jeszcze w kolejnych miesiącach i co dzieje się po zwrocie towaru.
Jak liczone jest nowe cło
Stawka 3 euro nie dotyczy pojedynczej sztuki towaru ani całej przesyłki, tylko pozycji towarowej, czyli grupy produktów o tej samej klasyfikacji taryfowej, opisie i pochodzeniu. W praktyce oznacza to, że kilka identycznych koszulek zamówionych u jednego sprzedawcy to jedna pozycja i jedno cło. Ale już zestaw złożony z różnych kategorii, na przykład bluzki wełnianej i etui na telefon, generuje opłatę wielokrotnie wyższą. Rada Unii Europejskiej podała przykład dwóch swetrów wełnianych i jednej bluzki jedwabnej w jednej paczce: ze względu na różne podpozycje taryfowe to dwie pozycje, czyli 6 euro, nie 3.
Krajowa Administracja Skarbowa doprecyzowała, że opłata zostanie doliczona już na etapie płatności za towar, a nie dopiero przy odbiorze przesyłki. To ważna różnica względem obowiązku podatku od towarów i usług (VAT), który rozliczany jest osobno i nie zniknął.
Wbrew powszechnemu przekonaniu cła nie płaci bezpośrednio kupujący. Jak wyjaśniło Ministerstwo Finansów, obowiązek rozliczenia spoczywa na sprzedawcy, platformie internetowej takiej jak AliExpress czy Temu, albo ich przedstawicielu dokonującym odprawy celnej. Dla konsumenta oznacza to w praktyce to samo, bo koszt zostanie po prostu wliczony w cenę produktu przy zakupie, ale formalnie i prawnie odpowiedzialność ponosi strona sprzedająca.
Jest jeszcze jeden szczegół, o którym łatwo zapomnieć przy zwrotach. Nowe przepisy nie przewidują uproszczonego unieważniania zgłoszenia celnego dla tego typu przesyłek. Zwrot towaru kupionego spoza Unii nie oznacza więc zwrotu ani cła, ani VAT.
Dlaczego Bruksela zdecydowała się na zmianę
Skala zjawiska, które Komisja Europejska chciała ograniczyć, rzeczywiście robi wrażenie. W 2024 roku do UE trafiło około 4,6 miliarda małych przesyłek, czyli mniej więcej 12 milionów paczek dziennie. Rok później liczba ta wzrosła do 5,8 miliarda, co oznacza wzrost o 26 procent. Komisja argumentuje, że dotychczasowe zwolnienie było masowo nadużywane przez zaniżanie wartości towarów oraz sztuczne dzielenie zamówień na mniejsze paczki, tak by każda mieściła się w limicie 150 euro. Kontrole celne wykazały też, że znaczna część towarów wysyłanych bezpośrednio do konsumentów spoza Unii nie spełnia unijnych norm bezpieczeństwa produktów.
Nowa opłata to rozwiązanie przejściowe. Ma obowiązywać do 1 lipca 2028 roku. Docelowo próg 150 euro zniknie całkowicie, a towary sprowadzane spoza Unii będą oclone według standardowych stawek już od pierwszego euro wartości. Od 1 listopada 2026 roku sprzedawcy będą też zobowiązani przekazywać identyfikatory produktów (PID), co ma ułatwić wykrywanie towarów niespełniających unijnych wymogów.
Redakcja BitHub.pl poleca:
Koniec Binance w UE od 1 lipca. Co robić i gdzie przenieść środki? [Poradnik]
