Gigant wraca do gry. Japonia szykuje inwestycyjną ofensywę za 2,3 biliona dolarów

Gigant wraca do gry. Japonia szykuje inwestycyjną ofensywę za 2,3 biliona dolarów

Wielokrotnie słyszeliśmy, że państwo powinno zejść z drogi, nie przeszkadzać biznesowi i pozwolić rynkowi robić swoje. Tyle że świat po pandemii, wojnach handlowych, kryzysie chipowym i wyścigu o sztuczną inteligencję wygląda już zupełnie inaczej. Dziś najbogatsze kraje pytają, ile trzeba wpompować, żeby nie obudzić się za dziesięć lat jako technologiczny klient Chin albo USA. Japonia najwyraźniej nie chce tego ryzykować.

Japonia nie chce przespać nowej epoki

Według Reutersa, który powołuje się na dziennik „Nikkei”, rząd w Tokio chce wyznaczyć cel około 370 bilionów jenów, czyli mniej więcej 2,3 biliona dolarów, łącznych inwestycji publicznych i prywatnych do 2040 roku. Pieniądze mają popłynąć do 17 strategicznych sektorów, w tym sztucznej inteligencji, półprzewodników i technologii kosmicznych.

To nie jest zwykły pakiet pobudzania gospodarki. To raczej próba ustawienia kraju na kolejne kilkanaście lat. Japonia dobrze pamięta, jak wygląda utrata technologicznej przewagi. W latach 80. była przecież absolutną potęgą elektroniki i półprzewodników. Później znaczenie jej przemysłu chipowego stopniowo malało, a globalna produkcja i przetwarzanie kluczowych technologii przesuwały się w inne części świata. Nie chcą całkiem przespać swojej szansy, tym bardziej, że nowe rozdanie dopiero się zaczyna.

Teraz Tokio próbuje wrócić do gry. W marcu Reuters informował, że Japonia chce pięciokrotnie zwiększyć sprzedaż krajowych półprzewodników do 2040 roku, z około 8 bilionów jenów do 40 bilionów rocznie. Do tego dochodzą inwestycje największych firm technologicznych. Chociażby Microsoft zapowiedział wcześniej inwestycję 10 miliardów dolarów w Japonii w latach 2026-2029, głównie w AI i cyberbezpieczeństwo.

fot. X

Wolny rynek? Tylko z państwowym dopalaczem

Najciekawsze jest jednak finansowanie. Według Reutersa japoński rząd rozważa wieloletnie ramy budżetowe oraz tzw. bridging bonds, czyli obligacje pomostowe, które miałyby pomóc finansować strategiczne inwestycje. To pokazuje zmianę filozofii. Państwo nie tylko reguluje rynek, ale coraz częściej samo staje się architektem przemysłowej przyszłości.

I tu jest sedno. AI, chipy, kosmos, cyberbezpieczeństwo czy technologie obronne nie są już zwykłymi branżami. To infrastruktura władzy. Kto ma moce obliczeniowe, fabryki chipów, dane i własne technologie, ten ma większą odporność na szantaż, sankcje i geopolityczne trzęsienia ziemi.

Japonia nie ogłasza więc tylko wielkiego planu inwestycyjnego. Wysyła sygnał, że w nowym kapitalizmie samo „liczenie na rynek” może nie wystarczyć. Państwo wraca do gry, bo stawka jest zbyt duża, żeby zostawić ją wyłącznie korporacjom.

Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:

Powstanie największy tunel świata – dla statków. Zatwierdzono fundusze

Krytyczne maszyny przemysłowe trafiały do Chin? ASML na celowniku, firma zaprzecza

Płatności odroczone coraz popularniejsze. Jak BNPL wpływa na zdolność kredytową?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!