Bez pieniędzy podatników mogło nie być ani Tesli, ani SpaceX. Niewygodna prawda o imperium Muska

Bez pieniędzy podatników mogło nie być ani Tesli, ani SpaceX. Niewygodna prawda o imperium Muska

Elon Musk lubi opowieść o samotnym geniuszu, który widzi dalej niż reszta świata. O człowieku, który ryzykuje własne pieniądze, rzuca wyzwanie skostniałym branżom i wygrywa tam, gdzie inni widzą ścianę. Po giełdowym debiucie SpaceX ta legenda urosła jeszcze bardziej, bo Musk stał się pierwszym człowiekiem z majątkiem liczonym w bilionie dolarów. Tyle że w tej historii jest pewien niewygodny szczegół. Ten najbardziej wolnorynkowy mit naszych czasów od początku miał pod sobą bardzo państwowy fundament, o czym wspomina CNN.

NASA jako inwestor ostatniej szansy

SpaceX nie startował z pozycji globalnego giganta. Firma przez lata balansowała na granicy przetrwania, a jej przyszłość wisiała na kilku udanych lub nieudanych startach rakiet. I właśnie wtedy pojawiła się NASA.

W 2006 roku agencja przyznała SpaceX 278 milionów dolarów w ramach programu COTS, który miał pomóc prywatnym firmom stworzyć system transportu ładunków na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dwa lata później doszedł jeszcze kontrakt wart 1,6 miliarda dolarów na misje zaopatrzeniowe ISS.

To nie była drobna pomoc na papier do drukarki. To był kapitał, który w najtrudniejszym momencie pozwolił firmie przejść od ambitnej wizji do realnego biznesu. Można więc powiedzieć brutalnie, że Wall Street pokochała SpaceX dopiero wtedy, gdy amerykańskie państwo wcześniej wzięło na siebie największe ryzyko.

fot. X

Tesla też nie rosła w próżni

Podobnie było z Teslą. W 2010 roku firma dostała od Departamentu Energii 465 milionów dolarów pożyczki na rozwój aut elektrycznych i produkcji we Fremont. Trzeba uczciwie dodać, że Tesla spłaciła ją przed terminem. Ale sam fakt pozostaje faktem. W kluczowym momencie państwo pomogło firmie przejść przez etap, na którym prywatny rynek bywa znacznie mniej romantyczny, niż lubią udawać miliarderzy.

Jeszcze ciekawsza była jednak rola regulacji. Przez lata Tesla zarabiała miliardy dolarów na sprzedaży kredytów emisyjnych innym producentom samochodów. Przepisy klimatyczne stworzyły mechanizm, dzięki któremu tradycyjna motoryzacja przelewała pieniądze do kasy Muska.

Wykres SpaceX, stan na 14.06.2026 / Źródło: TradingView

Kapitalizm? Tak, ale z poduszką od podatnika

To oczywiście nie znaczy, że Musk niczego nie zbudował. SpaceX zmienił rynek kosmiczny, Tesla przyspieszyła elektryfikację motoryzacji. Ale przy okazji warto zadać pytanie, które w USA wraca coraz częściej. Skoro państwo finansuje ryzyko na starcie, to dlaczego całą premię za sukces zgarniają prywatni udziałowcy?

Historia Muska nie jest więc prostą bajką o geniuszu kontra biurokracja. To raczej opowieść o tym, że największe fortuny XXI wieku bardzo często powstają na styku prywatnej wizji, publicznych pieniędzy i regulacji napisanych przez państwo. A pierwszy bilioner świata jest tego najlepszym, choć pewnie niezbyt wygodnym symbolem.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo:

Trump: w niedzielę podpisanie porozumienia z Iranem, ropa najtańsza od marca

Wall Street i Bitcoin rosną i czują ulgę: oczekiwania inflacyjne w USA spadają. Koniec spadków?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!