Wall Street i Bitcoin rosną i czują ulgę: oczekiwania inflacyjne w USA spadają. Koniec spadków?

Wall Street i Bitcoin rosną i czują ulgę: oczekiwania inflacyjne w USA spadają. Koniec spadków?

Piątkowy raport Uniwersytetu Michigan zadziwił inwestorów spadkiem oczekiwań inflacyjnych. To właśnie ten wskaźnik od miesięcy spędza sen z powiek Rezerwie Federalnej i inwestorom na Wall Street. Gdy konsumenci zaczynają wierzyć, że inflacja pozostanie wysoka przez lata, Rezerwa Federalna ma znacznie mniejsze pole do obniżania stóp procentowych. Ale nieoczekiwanie, tym razem wydarzyło się coś odwrotnego.

Według badania Uniwersytetu Michigan oczekiwania inflacyjne wyraźnie spadły zarówno w perspektywie roku, jak i pięciu lat. To jeden z pierwszych sygnałów od rozpoczęcia konfliktu z Iranem, że obawy Amerykanów dotyczące trwałego wzrostu cen zaczynają słabnąć. Nic dziwnego, że Bitcoin i indeksy giełdowe rosną na fali „gołębich danych”. Cena największej kryptowaluty od dołka przy 60 tys. USD. wzrosła już o ok. 8%.

Źródło: University of Michigan

Najważniejsza liczba spadła z 3,9% do 3,4%

Na pierwszy rzut oka raport nie wygląda spektakularnie. Oczekiwania inflacyjne na najbliższy rok spadły z 4,8% do 4,6%. Nadal są wysokie i pozostają znacznie powyżej poziomów obserwowanych przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Prawdziwie istotna zmiana pojawiła się jednak w perspektywie długoterminowej.

Pięcioletnie oczekiwania inflacyjne obniżyły się z 3,9% do 3,4%. To największy pozytywny sygnał w całym raporcie. W świecie banków centralnych liczy się bowiem nie tylko obecna inflacja, ale przede wszystkim to, czego spodziewają się konsumenci. Jeżeli Amerykanie zaczynają wierzyć, że ceny w przyszłości będą rosły wolniej, ryzyko utrwalenia inflacji w gospodarce wyraźnie spada. Dlatego rynek akcji tak uważnie śledzi ten wskaźnik.

Wall Street nie potrzebuje niskiej inflacji. Potrzebuje wiary, że inflacja spadnie

Fed nie reaguje wyłącznie na dane historyczne. Bank centralny próbuje przewidywać przyszłość. Jeżeli gospodarstwa domowe spodziewają się wysokiej inflacji, pracownicy żądają wyższych podwyżek, firmy podnoszą ceny, a cały proces sam się napędza.

Dlatego oczekiwania inflacyjne są jednym z najważniejszych wskaźników wyprzedzających dla polityki monetarnej. Spadek z 3,9% do 3,4% oznacza, że rynek otrzymał argument za bardziej gołębim Fed w kolejnych kwartałach. Inwestorzy doskonale rozumieją tę zależność. Mniejsze ryzyko utrwalenia inflacji oznacza mniejsze ryzyko kolejnych podwyżek stóp procentowych. A niższe stopy są paliwem dla wycen akcji, szczególnie w sektorze technologicznym.

O wysokim odczycie inflacji PPI pisaliśmy w artykule Spirala strachu na Wall Street: ataki na Iran, wysoka inflacja PPI i niepewny trend AI. Spadki do jesieni? – jak widać nie przekłada się ona w pełni na oczekiwania konsumentów.

Benzyna zrobiła więcej niż ekonomiści

Za poprawą nastrojów stoi dość prozaiczny czynnik. Uniwersytet Michigan zwraca uwagę, że konsumenci odczuli ulgę dzięki spadkowi cen paliw na początku czerwca. To szczególnie ważne dla mniej zamożnych gospodarstw domowych, dla których wydatki na benzynę stanowią większą część miesięcznego budżetu.

W efekcie indeks nastrojów konsumenckich wzrósł z 44,8 do 48,9 punktu. Jeszcze mocniej poprawiły się oczekiwania dotyczące przyszłości gospodarki oraz sytuacji finansowej gospodarstw domowych.

Nie oznacza to oczywiście, że Amerykanie nagle stali się optymistami. Nastroje pozostają o 13% niższe niż na początku roku i aż o 19% słabsze niż przed rokiem. Widać jednak pierwsze oznaki stabilizacji po miesiącach niepewności związanej z inflacją i sytuacją geopolityczną.

Dlaczego ten raport jest tak ważny dla rynku akcji?

Jeszcze kilka dni temu inwestorzy obawiali się, że mocne dane z rynku pracy oraz wzrost rentowności obligacji zmuszą Fed do utrzymywania restrykcyjnej polityki przez dłuższy czas. Dzisiejszy raport nie zmienia całkowicie tego obrazu.

Wprowadza jednak istotną rysę w scenariuszu zakładającym powrót inflacji. Jeżeli kolejne odczyty pokażą podobny trend, Fed może otrzymać dokładnie to, czego potrzebuje najbardziej – dowód, że oczekiwania inflacyjne pozostają pod kontrolą.

To dlatego Wall Street tak pozytywnie reaguje na pozornie niewielki spadek z 3,9% do 3,4%. Rynek nie świętuje niższej inflacji. Rynek świętuje mniejsze prawdopodobieństwo, że Fed będzie musiał z nią walczyć.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!