82 miliony dolarów za jeden mecz mundialu. Podatnicy płacą, sponsorzy szykują żniwa

82 miliony dolarów za jeden mecz mundialu. Podatnicy płacą, sponsorzy szykują żniwa

Organizacja mistrzostw świata w piłce nożnej na pewno jest wielkim przedsięwzięciem. Na pewno przynosi splendor i przyciąga uwagę całej planety. Ale czy zawsze jest opłacalna z ekonomicznego punktu widzenia? Czy tabelki w excelu świecą się na zielono, czy niekoniecznie? Mundial 2026, zapowiadany jako największe show w historii futbolu, na część z podobnych pytań jest w stanie odpowiedzieć jeszcze na długo przed meczem otwarcia.

Najdroższe są rzeczy, których kibic nie widzi

Kanada, która współorganizuje turniej razem ze Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem, ma na przykład rozegrać u siebie tylko 13 spotkań. Nie pół turnieju, nie fazę pucharową od A do Z, nie cały mundial. Trzynaście meczów w Toronto i Vancouver. Rachunek wystawiony za tę przyjemność opiewa na okrągły miliard dolarów. Średni koszt organizacji jednego spotkania ma więc wynieść około 82 miliony dolarów. I tu zaczyna się rozmowa, której FIFA zwykle nie lubi tak bardzo jak pełnych stadionów, hymnów i migawek szalejących z radości fanów.

Z punktu widzenia kibiców mundial to drogie bilety, flagi, gole, transmisje, koszulki i kilkutygodniowa euforia. Z punktu widzenia państwa będącego gospodarzem to jednak przede wszystkim pragmatyzm. Policja, zabezpieczenie imprezy, transport, systemy komunikacji, wymagania stadionowe, infrastruktura audio-wideo. Cała lista rzeczy, których przeciętny kibic nawet nie zauważy.

Pedro Antunes, główny ekonomista Signal49 Research, tłumaczył w rozmowie z CTV, że większość kosztów związanych z organizacją meczów to dziś właśnie bezpieczeństwo. I dodawał, że te wydatki przez ostatnie dekady mocno wzrosły. Mundial może wyglądać jak święto, ale w praktyce jest też ogromną operacją logistyczną i policyjną.

FIFA liczy wpływ na gospodarkę, ale zwykły mieszkaniec może go nie poczuć

Żeby nie było – są też rzecz jasna plusy, bo w przeciwnym razie nikomu nie chciałoby się tego organizować. Takie wydarzenia przyciągają turystów, nakręcają turystykę, restauracje, transport, handel i usługi. Antunes, powołując się na analizę FIFA z 2024 roku, wskazywał, że mundial może przynieść Kanadzie około 2 miliardy dolarów pozytywnego wpływu na PKB.

Brzmi dobrze? Liczba robi wrażenie. Problem w tym, że wpływ na PKB nie jest tym samym, co pieniądze wracające bezpośrednio do kieszeni mieszkańców Toronto czy Vancouver. Część firm zarobi, część branż dostanie chwilowy zastrzyk. Kraj pojawi się w globalnych transmisjach. Ale przeciętny podatnik niekoniecznie zobaczy po turnieju prosty, namacalny zwrot.

Mundialu nie da się wszystkiego wpisać w jedną rubrykę Excela. Jest gospodarka, ale jest też prestiż. Jest turystyka, ale jest też publiczny koszt. Jest narodowa duma, ale są też opasłe faktury do opłacenia.

Przed rozpoczęciem mundialu znamy szacunki. Jak Kanada wyjdzie na tym w praktyce? Przekonamy się po ostatnim meczu. Dopiero wtedy tabelki w excelu staną się miarodajne.

Czytaj również w dziale gospodarka:

Iran wyznaczył Amerykanom kolejną czerwoną linię. Inflacja i ropa wzrosną

Amerykański przemysł kwitnie: takich danych PMI nie było od 4 lat. Inflacja przyspiesza?

Morgan Stanley: „Duzi będą coraz więksi, zero miejsca na improwizację”. Jak AI zmieni biznes?


Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz