Z ostatniej chwili: Wzrosty na Wall Street wracają, Bitcoin odbija. Trump znów uratował hossę?
Spadki, które rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu przerwała fala euforycznych zakupów a indeks Nasdaq wrócił powyżej 29,000 punktów. Powód? Prezydent USA, Donald Trump zapewnił, że Stany Zjednoczone są zainteresowane kupowaniem akcji w krajowych spółkach. Jednocześnie Biały Dom szybko zdecydował się złagodzić napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, a krótkoterminowe wskaźniki techniczne osiągnęły poziomy świadczące o głębokim wyprzedaniu.
Po instrukcji z USA Irael nie podjął odwetu po atakach Iranu. Sam Iran nie kontynuuje ataków i podkreślił, że ostrzał był zemstą za operację militarną w Libanie. Tymczasem Donald Trump zapewnia, że umowa pokojowa z Teheranem jest blisko, pomimo „nierozważnych” działań tamtejszych polityków. Nikt nie wie czy to blef, prawda czy może półprawda… Ale wszyscy widzą jak bardzo administracji USA zależy na tym, by wzrosty na Wall Street trwały nadal.
Do tego stopia, że jeszcze w weekend Trump ogłosił, że skarb państwa USA rozważy kupno udziałów w największych spółkach technologicznych i spotka się w tym celu jeszcze w tym tygodniu. To z jednej strony sygnał, że dziesiątki lub setki miliardów mogą trafić na rynek. Dotyczasowe zakupy Białego Domu instruowane przez Trumpa i jego doradców skończyły się dla administracji wielkimi zyskami. Przykladem jest tu Intel, którego kurs wzrósł 5-krotnie w relatywnie krótkim okresie czasu.
O spadkach na giełdzie wczoraj pisaliśmy w artykule Z ostatniej chwili: Trwa panika na giełdzie w USA. „AI traci blask w kilka godzin”. Winny raport NFP?
Trump na ratunek rynkom
Zaangażowanie administracji USA co do zasady sprzyja atmosferze na rynku finansowym i sprawia, że fatalne sesje ostatecznie napotykają lawinę zleceń kupna. Trend AI pozostaje w mocy, to akcje spółek technologicznych, a nie giganci rynku ropy nieoczekiwanie znów były tymi, które wzrosły jako pierwsze. Oczywiście – nie znaczy to, że wzrosty potrwają, a odbicie wyniesie indeksy do nowych rekordów. Niemniej jednak dolar i rentownośći spadają, a giełda rośnie, wraz z Bitcoinem, który odbił do ok. 63,5 tys. USD po spadku poniżej 60 tys. USD w ubiegły piątek.
Już w ubiegłym Tygodniu Trump puścił do rynków oczko, sugerując, że mocne dane z rynku pracy powinny powodować wzrosty, a nie spadki na giełdzie. Wydaje się, że prezydent, którego „namiestnik” niebawem obejmie fotel prezesa Fed będą chciały oduczyć inwestorów postępowania zgodnie ze schematem, w którym dobre dane powodują spadki, a złe dane – wzrosty. Być może Trump chce pokazać inwestorom, że dobrej gospodarki nie każe się wzrostami stóp procentowych, a ryzyko inflacyjne można ignorować… I umniejszać negatywnej roli, z jaką presja cenowa działa na gospodarkę.
Czy naprawdę Fed pomoże rynkom? Pisaliśmy o taki scenariuszu w artykule Bitcoin w w panice, kryptowaluty krwawią. Fed niebawem sprawi, że eksploduje i da zarobić fortunę?