Z ostatniej chwili: Trwa panika na giełdzie w USA. „AI traci blask w kilka godzin”. Winny raport NFP?
Panika przetacza się przez parkiet amerykańskiej giełdy, a kluczowym zapalnikiem jest niespodziewana słabość i masowa realizacja zysków na akcjach spółek technologicznych. Przez ostatnie miesiące akcje firm, które dziś mocno tracą potężnie rosły. Wystarczyło kupić spółkę produkującą chipy, pamięci lub serwery i patrzeć, jak kapitał pracuje za nas.
Tymaczem Nasdaq 100 spada niemal 4,5% najmocniej od niemal ośmiu miesięcy, a inwestorzy nagle przypomnieli sobie, że wyceny mają znaczenie. Bezpośrednim katalizatorem spadków okazał się wczorajszy, rozczarowujący raport finansowy spółki Broadcom, a kluczowym dziś – bardzo mocne dane o zmianie zatrudnienia na rynku pracy w USA (tzw. NFP).
Najważniejsze fakty
- Nasdaq traci ponad 4%, notując największy jednodniowy spadek od października 2025 roku, a S&P 500 spada o około 2% i zmierza do zakończenia serii dziewięciu wzrostowych tygodni z rzędu.
- Broadcom spada ponad 6% po wcześniejszym tąpnięciu przekraczającym 12%. AMD traci około 10%, Intel ponad 9%, a Micron i Marvell około 11-12%.
- Rentowność obligacji 10-letnich wzrosła powyżej 4,5%, a 30-letnich przekroczyła 5%. Amerykańska gospodarka utworzyła w maju 172 tysiące miejsc pracy wobec oczekiwanych 80 tysięcy, a inwestorzy przenoszą kapitał do sektorów defensywnych.
Pierwsze gwiazdy schodzą ze sceny
Każda hossa ma swoich bohaterów. W latach dziewięćdziesiątych były nimi spółki internetowe. Kilkanaście lat później producenci samochodów elektrycznych. Dziś rolę gwiazd wieczoru odgrywają firmy związane z AI. W końcu dzisiaj to nie Coca-Cola, Colgate czy producenci leków tracą dziś po 10%. To AMD, Intel, Micron i Broadcom. Dokładnie te same spółki, które jeszcze niedawno były przedstawiane jako oczywisty sposób na wzbogacenie się na rewolucji sztucznej inteligencji.
Czy to oznacza koniec trendu AI? Niekoniecznie. Paradoks obecnej wyprzedaży polega na tym, że została ona wywołana przez… dobre dane. Amerykański rynek pracy stworzył w maju ponad 2 razy więcej miejsc pracy, niż zakładali ekonomiści. Reakcja giełdy sfrustrowała nawet Trumpa, bo przecież normalnie inwestorzy powinni świętować. Ale Wall Street przypomina obecnie kierowcę, który przez wiele miesięcy naciskał gaz do oporu licząc na obniżki stóp procentowych.
Tymczasem gospodarka wcale nie zwalnia tak mocno jak oczekiwano. A skoro nie zwalnia, a ceny pawli Fed może nie mieć powodów, by ratować rynek tańszym pieniądzem. Rentowności obligacji wystrzeliły. Dziesięciolatki przebiły poziom 4,5%, a trzydziestoletnie obligacje przekroczyły 5%. To właśnie tutaj znajduje się prawdziwe źródło problemu. Technologiczne wyceny potrzebują niskich stóp procentowych niczym rośliny potrzebują wody. Gdy koszt pieniądza rośnie, inwestorzy zaczynają patrzeć na przyszłe zyski znacznie mniej entuzjastycznie.
Ponura prognoza Raya Dalio się ziści? Skomentowaliśmy ją w artykule Wall Street oszalało: „11 bilionów dolarów w 60 dni”. Ray Dalio ostrzega przed krachem – ma rację?
Powrót maruderów?
Gdy rynek akcji krwawi, inwestorzy chętnie wracają do niedawna pogardzanych „tanich akcji”. Tanio wycenione spółki są bezpieczniejsze od napompowanych biznesów. To oczywiste. Colgate-Palmolive, Coca-Cola czy Procter & Gamble rosną o ponad 3%. Sektor ochrony zdrowia znajduje się wśród liderów rynku. Spółki pokroju Insulet czy Universal Health Services notują solidne wzrosty. Pieniądze płyną do firm, które sprzedają pastę do zębów, napoje i usługi medyczne.
Prawdopodobnie jest jeszcze za wcześnie, by ogłaszać koniec całego trendu. Historia uczy jednak, że największe manie spekulacyjne nie kończą się wtedy, gdy inwestorzy są przestraszeni Przeważnie kończą się wtedy, gdy są przekonani, że nic złego nie może się wydarzyć. Co interesujące w przypadku Bitcoina (którego oczywiście trudniej wycenić, niż akcje) inwestorzy wydają się przekonani, że będzie tylko gorzej. Pozory sugerują, że to odwrotność tego, co jeszcze niedawno obserwowaliśmy na Nasdaqu.
Pisaliśmy o tym w artykule Bitcoin w w panice, kryptowaluty krwawią. Fed niebawem sprawi, że eksploduje i da zarobić fortunę?