Wall Street oszalało: „11 bilionów dolarów w 60 dni”. Ray Dalio ostrzega przed krachem – ma rację?

Wall Street oszalało: „11 bilionów dolarów w 60 dni”. Ray Dalio ostrzega przed krachem – ma rację?

Inwestorzy chcą chleba i igrzysk, a paliwa do euforii na rynkach od 3 lat dostarcza sztuczna inteligencji, ale zdaniem amerykańskiego miliardera, współzałożyciela funduszu Bridgewater, Raya Dalio inwestorzy powinni uważać na bańkę, która trwa i w której żyją. W końcu zwroty z inwestycji w AI firmom opłacają się „różnie”, wyceny wystrzeliły a gigantyczne spółki pokroju AMD czy Intela mają wzrosty o 150 czy 200% w ciągu ostatnich kilku miesięcy. To nie może trwać wiecznie. Co to oznacza?

Najważniejsze fakty

  • Amerykański indeks giełdowy S&P 500 spada 5 czerwca o prawie 2% i w ciągu tylko dwóch pierwszych godzin handlu wymazał 1 bilion dolarów kapitalizacji.
  • Mimo to od 30 marca kapitalizacja indeksu wzrosła o ponad 11 bilionów dolarów, a stopa zwrotu wyniosła prawie 20% – to spektakularny rezultat.
  • Miliarder i inwestor Ray Dalio ostrzegł przed przewartościowaniem akcji spółek technologicznych i podkreślił, że bańka pęka, gdy inwestorzy zamieniają zdobyty majątek na gotówkę.
  • Indeks zbliżał się do zamknięcia 10 z rzędu wzrostowego tygodnia – mogłoby się to wydarzyć pierwszy raz od 1985 roku, choć od 1945 roku zdarzyło się ponad 10-krotnie.

Nieśmiertelny cykl wiecznie żywy

Dalio ma rację – ostatecznie hossa trwa nie po to, by nie została „spieniężona” a po to, by inwestorzy, którzy na niej korzystają mogli zamienić wysoko cenione aktywa na gotówkę. Jeśli wielu z nich wpadnie do głowy by to zrobić w relatywnie krótkim odstępie czasu – może to wyznaczyć szczyt giełdowych wzrostów. Co może ich do tego przekonać? To proste, nie musi to być ropa, Trump, czy nawet Fed. Wyceny same w sobie są wystarczającym zapalnikiem, by trzeźwo myślący inwestor chciał rozstać się z aktywem, które ma i wymienić je na dolary.

Ostatecznie to właśnie od tych „trzeźwo myślących” i często majętnych ludzi, czy wielkich funduszy odkupują akcje chciwi Kowalscy. Ci sami, którzy bali się kupować akcje, gdy były tanie. W emocjach. z chciwości robią to chętnie, gdy giełda ceni je na 100-krotność ceny do rocznych zysków czy 50-krotność rocznych przychodów spółek. Gdyby rynek za to nagradzał musielibyśmy uznać, że to nie miejsce dla mądrych ludzi. A historia mówi coś zupełnie innego. Tak się nie dzieje, a przynajmniej nie przez długi okres czasu.

Ostatnie kwartały to anomalia, która trwa długo … Niektórzy zdążyli przyzwyczaić się do niej tak, jakby wzrosty akcji AI były gwarantowane. Nie są. Nigdy nie były.

Podobnie słabo radzi sobie dziś również Bitcoin, o czym pisaliśmy w artykule Bitcoin w w panice, kryptowaluty krwawią. Fed niebawem sprawi, że eksploduje i da zarobić fortunę?

Zakrapiana impreza ma swoją cenę

Gdyby nie szkodliwe i uciążliwe dla organizmu zatrucie alkoholem być może wielu upijałoby się bez opamiętania znacznie częściej. Tak nie jest. Ból głowy, brak energii to tylko niektóre z oznak tego, że przesadziliśmy. Dziś Wall Street wygląda jak towarzystwo, które imperzuje i nie czuje jeszcze, że stan, w którym pożałuje przyjmowanych dawek zbliża się nieuchronnie. Musi wystąpić. Pojawiają się pierwsze znaki – spadki akcji firm półprzewodnikowych.

W przypadku rynku kapitałowego pierwszymi symptomami są zwykle mocne spadki tych akcji, które radziły sobie najlepiej w ostatnim czasie. Słabość gwiazd hossy. To podobnie jak oznakami zbliżającego się „końca” imprezy i rozejścia się towarystwa jest spadek energii głównych gwiazd wieczoru całej imprezy. Nie jest tak łatwo ich zastąpić. Energia słabnie, ludzie zdają sobie sprawę, że przesadzili i nagle chcą odpocząć. Trudno nie znaleźć tu ciekawej analogii.

Prawdą jest, że inwestycje w infrastrukturę AI sięgają bilionów dolarów. Ale pytanie, które trzba zadać brzmi – kto ostatecznie na nich zarobi, poza samymi sprzedawcami sprzętu jak Nvidia, Dell, TSMC, Broadcom czy AMD. Na razie trudno powiedzieć, czy po 3 latach którakolwiek spółka zarobiła fortunę na wdrożeniu AI do swojego biznesu. Dużo częściej widać nagłówki w których firmy osiągają pozorne lub nietrwałe korzyści ze sztucznej inteligencji…

Coraz więce z nich narzeka na wzrost kosztów, a ostatnio Amazon przestrzegł pracowników przed „zbędnym” korzystnaiem z AI. Jednocześnie wiele spółek ochoczo zaciąga długi, by nie zostać z tyłu i wejść w AI. Na zwycięzców tego trendu przyjdzie nam poczekać, podobnie jak w 1999 roku nikt jeszcze nie wiedział, kto zbije fortunę na internecie. Ignorowanie ryzyka w późnym etapie cyklu jest przejawem głupoty. Skąd wiemy, że jest późny? Wyceny niektórch firm stały się absurdalne, podczas gdy ekstremalnie cyklicznie sektory (dostawcy układów pamięci) często na papierze wydają się tani (przez to, że rynek zakłada jako bazowy ogromny wzrost zysków w kolejnych kwartałach).

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!