Wojna domowa związków zawodowych – która może zachwiać rynkiem chipów. Porozumienie w Samsungu zagrożone

Wojna domowa związków zawodowych – która może zachwiać rynkiem chipów. Porozumienie w Samsungu zagrożone

Jak wiadomo, raptem kilka dni temu rozeszły się – stanowiące ulgę dla rynków – informacje o zawarciu porozumienia płacowego w koncernie Samsung, które ma zażegnać groźbę strajku. Strajkiem tym grozili związki reprezentujące pracowników firmowych fabryk chipów, którzy wyrażali frustrację, że omijają ich jakiekolwiek owoce rynkowego boomu na układy elektroniczne. We środę, 27 maja, zorganizowano uroczyste podpisanie umowy pomiędzy kierownictwem koncernu a związkiem zawodowym Samsung Electronics Labor Union, zrzeszającym około 57 tysięcy pracowników.

Sama uroczystość nie była być może niezbędna, ale stanowiła czytelny sygnał dla rynków. Porozumienie przewiduje, że 10,5% zysku firmowego działu półprzewodników ma zostać rozdzielone jako premie w formie akcji, a dodatkowe 1,5% w gotówce. Program ma trwać przez 10 lat, pod warunkiem osiągnięcia ambitnych celów zysków operacyjnych: 200 bilionów wonów rocznie w latach 2026–2028 i 100 bilionów wonów w latach 2029–2035. Łącznie Samsung rozdzieli ok. 40 bilionów wonów (ok. 26,6 mld dol.) w formie premii dla 78 000 pracowników działu półprzewodników.

Samsung się podzieli (ale tylko z niektórymi)

Średnia premia dla jednego pracownika tego działu ma wynieść około 513 milionów wonów, czyli równowartość 340 000 dol., co stanowi efekt rekordowych zysków firmy napędzanych przez boom na rynku sztucznej inteligencji. Problem jednak, że porozumienie to dotyczy tylko pracowników działu półprzewodników. Zatrudnieni w innych segmentach – w tym w dywizji Digital Experience odpowiedzialnej za smartfony i elektronikę użytkową – mają otrzymać zaledwie ułamek tej kwoty, szacowany na około 4 tysiące dolarów.

Ta niemal stukrotna dysproporcja rozbudziła wybuch nieukrywanej, choć cokolwiek zrozumiałej wrogości pomiędzy poszczególnymi grupami pracowników. Dołożył się do tego fakże fakt, że Samsung Electronics Co Union, związek reprezentujący głównie personel nienależący do sektora półprzewodników i będący najmniejszą organizacją związkową w firmie, został w ogóle wykluczony z procesu głosowania nad porozumieniem. Wszystko to doprowadziło do regularnej wojny domowej między firmowymi związkami – w której właśnie padły pierwsze „strzały”, o ile można tak ująć działania prawne.

Związek związkowi wilkiem

We wtorek wspomniany związek, a także pięciu indywidualnych pracowników, złożyło do Sądu Okręgowego w Suwon wniosek o alarmowe wstrzymanie trwającego od soboty głosowania w sprawie zatwierdzenia porozumienia płacowego. Wniosek uzasadniono zarzutami o naruszenie procedur konsultacyjnych oraz brak rzeczywistej reprezentacji interesów wszystkich pracowników. Wnioskujący czują się niesprawiedliwie wykluczeni z negocjacji, zaś porozumienie określają jako egoistyczną realizację interesów jednej grupy zatrudnionych kosztem innych. Sąd do wniosku się nie przychylił, co umożliwiło dokończenie głosowania.

To jednak bynajmniej nie zamyka batalii – chodziło tu tylko o wstrzymanie porozumienia (co i tak automatycznie opóźniłoby jakiekolwiek wypłaty bonusów przez firmę), czyli krok proceduralny. Nie rozstrzygnięto natomiast w zasadzie pewnych pozwów od strony merytorycznej – co może zająć długie miesiące. Przez ten czas zarówno Samsung będzie zmuszony działać w warunkach operacyjnej niepewności. Co więcej, kolejny związek zawodowy, National Samsung Electronics Union, reprezentujący 20 tys. pracowników firmy, zbojkotował głosowanie, nieusatysfakcjonowany uzgodnionymi warunkami.

Los obfitych bonusów dla wybranych grup pracowników jest też dalece niepewny w sytuacji, gdyby boom na rynku chipów boom zaczął słabnąć – zaś wrogość między związkami się utrzymała. To ostatnie jest przy tym bardzo prawdopodobne.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!