Szef JPMorgan, Dimon ostrzega przed spadkami na Wall Street. Co wie prezes największego banku w USA?

Szef JPMorgan, Dimon ostrzega przed spadkami na Wall Street. Co wie prezes największego banku w USA?

Szef JPMorgan Chase, Jamie Dimon przy okazji publikacji raportu rocznego przez bank, przekazał także nowy list do akcjonariuszy Rysuje w nim obraz świata, w którym ryzyka geopolityczne i energetyczne zaczynają dominować nad klasycznymi czynnikami gospodarczymi. Jego przekaz jest prosty: gospodarka USA wciąż stoi mocno na nogach, ale fundamenty tej stabilności nie są już tak pewne, jak jeszcze rok temu. Jednocześnie cały świat wchodzi w erę podwyższonego ryzyka, co wymusza na inwestorach potrzebę zmian i dostosowania portfeli.

Najważniejsze fakty

  • Gospodarka USA pozostaje odporna, ale opiera się w dużej mierze na wydatkach deficytowych
  • Wojna na Bliskim Wschodzie grozi trwałym szokiem na rynku ropy i surowców
  • Inflacja może utrzymać się wyżej na dłużej, co oznacza presję na wyższe stopy procentowe
  • Wysokie wyceny aktywów zwiększają ryzyko gwałtownych korek, a globalne łańcuchy dostaw wchodzą w fazę przebudowy
  • W sektorze private credit straty mogą być większe, niż do niedawna oczekiwano.

Gospodarka odporna, ale na kredyt

Dimon przyznaje, że amerykańska gospodarka wciąż zaskakuje siłą. Konsumenci wydają pieniądze, firmy funkcjonują względnie stabilnie, a rynek pracy nie wysyła sygnałów paniki. Problem polega na tym, co stoi za tą odpornością. W jego ocenie to w dużej mierze efekt potężnego wsparcia fiskalnego z ostatnich lat.

Deficytowe wydatki rządu działają jak poduszka bezpieczeństwa, ale jednocześnie tworzą dług… Który prędzej czy później trzeba będzie obsłużyć. To nie jest jeszcze moment krytyczny, ale kierunek jest jasny. Bez korekty polityki fiskalnej napięcia te będą z czasem tylko narastać.

Czy USA zostawią sojuszników i spowoduje problemy z obsługą amerykańskiego długu? Opisaliśmy skalę zależności bardzo dokładnie w artykule Trump grozi wyjściem z NATO. Ile naprawdę znaczą Polska i Europa dla USA? Policzyliśmy.

Ropa i wojna jako główny czynnik ryzyka

Najmocniejsze ostrzeżenie dotyczy rynku energii. Dimon wprost wskazuje, że konflikt z Iranem może wywołać długotrwałe wstrząsy na rynku ropy i surowców. Nie chodzi tylko o chwilowy skok cen. W jego ocenie to może być początek głębszych zmian. Zakłócenia w dostawach, napięcia w regionie Zatoki Perskiej i polityczne decyzje producentów mogą sprawić, że ceny energii pozostaną podwyższone znacznie dłużej, niż zakłada dziś rynek.

A to ma bezpośrednie przełożenie na inflację. Droższa energia oznacza wyższe koszty w całej gospodarce, od transportu po produkcję. Co więcej – ciąży to koniunkturze, ponieważ pieniądze, jakie wyda Amerykanin na stacji, czy którymi opłaci rachunek – nie zostaną wydane na inne usługi, czy towary.

Inflacja i ukryte ryzyko spadków cen akcji

W tym kontekście Dimon podważa popularne dziś założenie, że inflacja będzie systematycznie spadać. Jego zdaniem presja cenowa może okazać się bardziej uporczywa. Jeśli ceny surowców pozostaną wysokie, banki centralne mogą zostać zmuszone do utrzymywania wyższych stóp procentowych przez dłuższy czas. A to zmienia wyceny praktycznie wszystkich aktywów, od akcji po nieruchomości.

Rynek, który jeszcze niedawno liczył na szybkie luzowanie polityki pieniężnej, może się w tym scenariuszu boleśnie rozczarować. Wysokie wyceny to ukryte ryzyko? Zdecydowanie. Dimon zwraca też uwagę na coś, co inwestorzy często ignorują w dobrych czasach. Wyraźnie ostrzegł, że wysokie ceny aktywów same w sobie są źródłem ryzyka.

Gdy wszystko rośnie, łatwo uwierzyć, że to nowa norma. Problem pojawia się w momencie, gdy którykolwiek z filarów zaczyna się chwiać. Wtedy korekta bywa gwałtowna i trudna do kontrolowania. W jego ocenie obecne poziomy wycen nie pozostawiają naprawdę dużego marginesu błędu.

Świat w trakcie przebudowy

Najbardziej długoterminowy wniosek z listu Dimona dotyczy globalizacji. Szef JPMorgan widzi wyraźnie, że światowy system gospodarczy wchodzi w fazę przebudowy. Napięcia z Chinami, konflikty zbrojne i rosnący protekcjonizm sprawiają, że łańcuchy dostaw zaczynają się zmieniać. Firmy coraz częściej myślą nie tylko o kosztach, ale też o bezpieczeństwie i stabilności.

To proces, który może potrwać lata i który będzie miał wpływ na inflację, wzrost gospodarczy i przepływy kapitału. Dimon sugeruje między słowami, że optymizm jest zasadny – ale z zastrzeżeniami. Prezes giganta nie popada w katastrofizm. Podkreśla siłę amerykańskich instytucji i zdolność gospodarki do adaptacji. Ale świat staje się bardziej niestabilny. Inwestorzy powinni przygotować się na scenariusze, które jeszcze niedawno wydawały się mało prawdopodobne.

Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał dłużej, sytuacja nie tylko w USA, ale przede wszystkim w Europie istotnie pogorszy. Opisaliśmy to w artykule Kiedy Europie skończy się ropa? Czas ucieka. Tyle miesięcy spokoju zostało.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!