JPMorgan obstawia powrót hossy. Polska może zyskać na tym szczególnie?
JPMorgan wraca do jednej z najbardziej wyrazistych tez inwestycyjnych ostatnich lat: obecne spadki na rynku akcji to okazja, a nie początek bessy. Bank uważa, że mimo napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, fundamenty pozostają wystarczająco silne, by umożliwić kolejne dynamiczne odbicie. Kluczowe jest to, że rynek zdążył już zdyskontować wiele negatywnych scenariuszy, a sentyment inwestorów stał się wyraźnie pesymistyczny.
W takich warunkach historycznie często dochodziło do gwałtownych zwrotów i powrotu wzrostów. JPMorgan wskazuje, że horyzont 3 do 12 miesięcy sprzyja zwiększaniu ekspozycji na akcje. Bank zakłada też powrót napływów kapitału na rynki wschodzące. Taki scenariusz może być wyjątkowo korzystny dla polskiej giełdy, gdzie WIG20 wzrósł już o ponad 10% od początku roku i na sesji z 13 kwietnia zdołał niemal całkowicie odwrócić początkowe spadki.
Najważniejsze fakty
- JPMorgan rekomenduje wykorzystywanie spadków jako okazji inwestycyjnych („buy the dip”). Bank zakłada scenariusz kolejnego odbicia rynku w kształcie litery V
- Horyzont inwestycyjny: 3–12 miesięcy sprzyja zwiększaniu ryzyka, bank ocenia, że rynek wycenił negatywne scenariusze: wysokie ceny ropy, eskalację konfliktu, spowolnienie
- Globalny indeks akcji MSCI ACWI spadł o ok. 9% od szczytów, podczas gdy prognozy zysków dla spółek z indeksu S&P 500 na 2026 rok nadal rosną
- JPMorgan preferuje: akcje międzynarodowe oraz rynki wschodzące, mniejsze spólki oraz biznesu 'value’.
Rynek reaguje emocjami, JPMorgan nie
Zdaniem stratega banku, Mislava Matejki obecna zmienność to w dużej mierze efekt geopolityki, a nie załamania fundamentów. Konflikty zbrojne niemal zawsze generują podwyższoną niepewność i gwałtowne ruchy cen aktywów, ale jednocześnie bardzo często prowadzą do przereagowania inwestorów.
W tym przypadku mechanizm wygląda znajomo. W ciągu kilku tygodni od eskalacji napięć dominującą narracją rynkową stał się scenariusz dalszego wzrostu cen ropy, utrzymującej się inflacji i pogorszenia koniunktury. Inwestorzy zaczęli redukować ryzyko, a portfele stały się bardziej defensywne. To właśnie ten moment, kiedy pesymizm staje się konsensusem JPMorgan uznaje za kluczowy sygnał kontrariański.
Klasyczny setup pod odbicie
Bank zwraca uwagę, że obecna sytuacja wpisuje się w dobrze znany schemat rynkowy. Połączenie negatywnego sentymentu, wyprzedanych wskaźników technicznych i znaczącego spadku indeksów tworzy warunki, które w przeszłości często prowadziły do dynamicznych odbić. Spadek globalnego rynku akcji o około 9% od szczytów oznacza, że część ryzyka została już zdyskontowana. Jednocześnie wielu inwestorów ograniczyło ekspozycję na akcje, co zwiększa potencjał do ponownego napływu kapitału w przypadku poprawy nastrojów.
JPMorgan po raz pierwszy zasygnalizował ten układ już pod koniec marca i utrzymuje tę ocenę, podkreślając, że największym ryzykiem w takich warunkach jest sytuacja, w której inwestorzy wychodzą z rynku tuż przed jego odbiciem.
Fundamenty: to nie jest 2022
Jednym z najważniejszych elementów tej tezy jest przekonanie, że obecne otoczenie makroekonomiczne różni się od tego z 2022 roku, który był wyjątkowo trudny dla akcji. Presja inflacyjna choć nadal obecna – jest bardziej kontrolowana, a wzrost cen energii ma charakter częściowo przejściowy. Spółki wciąż dysponują relatywnie silną siłą cenową, rynek pracy pozostaje stabilny.
Podobnie aktualne poziomy realnych stóp procentowych nie generują tak silnej presji jak w poprzednim cyklu. JPMorgan zakłada również, że banki centralne mogą zignorować krótkoterminowy wzrost inflacji – nawet o około 1,5 punktu procentowego rok do roku – jeśli będzie on wynikał głównie z czynników podażowych, takich jak ceny ropy.
Nie wszystkie akcje mają przed sobą ciekawe perspektywy wzrostu. Słabnących graczy na rynku w Europie opisaliśmy w dwóch artykułach: Akcje Volkswagen Group nurkują. „Globalne dostawy spadły”. Przegrał z Chinami? oraz Europejski luksus się kończy: Akcje LVHM spadają po wynikach. Winny Bliski Wschód.
Zyski spółek pozostają kluczowe
Najmocniejszym argumentem za scenariuszem odbicia pozostaje jednak kondycja wyników przedsiębiorstw. Prognozy zysków dla spółek z indeksu S&P 500 na 2026 rok nadal rosną, co stoi w wyraźnym kontraście do pesymistycznego sentymentu rynkowego. To fundamentalna różnica względem sytuacji, w której spadki na rynku są napędzane pogarszającymi się wynikami finansowymi. Obecnie mamy raczej do czynienia z korektą wycen niż z rewizją potencjału zysków.
W kontekście alokacji kapitału JPMorgan podtrzymuje swoją wcześniejszą tezę o przewadze rynków poza USA. Bank wskazuje, że w kolejnej fazie cyklu to właśnie akcje międzynarodowe, rynki wschodzące oraz spółki o niższej kapitalizacji mogą generować lepsze stopy zwrotu. Szczególnie istotny jest tu wątek rynków wschodzących, gdzie napływy kapitału wyraźnie wyhamowały w trakcie eskalacji konfliktu. W scenariuszu stabilizacji sytuacji geopolitycznej mogą one jednak szybko powrócić, wzmacniając siłę polskiej GPW.
Wnioski: największe ryzyko to brak ekspozycji
Z perspektywy JPMorgan obecna sytuacja nie przypomina początku bessy, lecz raczej klasyczną korektę w ramach trwającego cyklu wzrostowego. Rynki reagują na niepewność geopolityczną, ale fundamenty zarówno makroekonomiczne, jak i korporacyjne … Pozostają względnie stabilne. W takich warunkach strategia „buy the dip” nie jest agresywną spekulacją, lecz podejściem opartym na powtarzalnych schematach rynkowych. Jeśli historia ma być jakimkolwiek przewodnikiem, największym błędem inwestorów nie będzie dziś wejście na rynek zbyt wcześnie.