Inflacja CPI w USA wyhamowała. Wall Street reaguje, Fed dostał czas?
Lipcowy raport CPI nie przyniósł niespodzianki, ale po kilku miesiącach nerwowych zmian na rynku energii właśnie tego potrzebowali inwestorzy. Ceny konsumpcyjne wzrosły o 0,1% miesiąc do miesiąca po spadku o 0,4% w czerwcu, a inflacja bazowa zwiększyła się o 0,2% po zerowej dynamice miesiąc wcześniej.
W ujęciu rocznym główny CPI obniżył się z 3,5% do 3,4%, natomiast inflacja bazowa z 2,6% do 2,5%. Wszystkie cztery odczyty dokładnie odpowiadały konsensusowi Wall Street. Nie jest to jeszcze powrót do pełnej stabilności cen. Energia pozostaje niemal 15% droższa niż rok temu, loty podrożały o ponad 25%, a część usług nadal wykazuje wyraźną presję.
Ważniejsze jest jednak to, że wiosenny skok inflacji nie dostał w lipcu kolejnego paliwa, co spodobało się giełdowym indeksom, a osłabiło dolara. Rynek zareagował zgodnie z tym odczytem. Kontrakty na amerykańskie indeksy wzrosły, rentowności obligacji spadły, a prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki stóp obniżyło się do około 42%. Fed nadal ma problem z inflacją, ale po lipcowym CPI nie ma już mocnego argumentu, by rozwiązywać go natychmiastową podwyżką stóp.
Najważniejsze fakty
- CPI wzrósł o 0,1% m/m i 3,4% r/r, natomiast inflacja bazowa o 0,2% m/m i 2,5% r/r. Wszystkie wyniki były zgodne z prognozami.
- Energia potaniała o 1,5% po spadku o 5,7% w czerwcu. Benzyna była tańsza o 2,9% m/m, ale nadal kosztowała o 24,6% więcej niż rok wcześniej.
- Koszty mieszkania wzrosły tylko o 0,1%, lecz odpowiadały za około dwie trzecie całego miesięcznego wzrostu CPI.
Szok energetyczny traci impet
Największa ulga przyszła ponownie z rynku energii. Indeks tej kategorii spadł w lipcu o 1,5%, po bardzo mocnym spadku o 5,7% w czerwcu. Benzyna potaniała o 2,9% w ciągu miesiąca. Dla porównania gaz ziemny podrożał o 0,7%, a energia elektryczna o 0,1%.
W ujęciu rocznym obraz pozostaje znacznie mniej komfortowy. Energia jest nadal o 14,7% droższa niż przed rokiem, benzyna o 24,6%, gaz ziemny o 4,3%, a energia elektryczna o 4,2%. To w dużej mierze efekt gwałtownego szoku z początku roku – w samym marcu ceny energii wzrosły o 10,9% po rozpoczęciu ataków na Iran.
Dla polityki pieniężnej ważniejsze od wysokiego poziomu cen jest dziś to, że energia drugi miesiąc z rzędu przestała dokładać nowy impuls inflacyjny.
Jeżeli ten trend się utrzyma, zmniejszy się ryzyko efektów drugiej rundy: wyższych kosztów transportu, produkcji i usług przerzucanych dalej na klientów. To właśnie tego Fed obawiał się najbardziej po wcześniejszym skoku ropy.
W ostatnim czasie pozytywnie zaskoczył też raport nastrojów małych firm z USA. Pisaliśmy o tym tutaj Małe firmy w USA odzyskują apetyt. Tak dobrze nie było od lat – co je napędza?
Mieszkania wreszcie przestały mocno ciągnąć CPI
Koszty mieszkania wzrosły w lipcu o zaledwie 0,1%, tyle samo co w czerwcu. Mimo tak niewielkiej zmiany odpowiadały za około dwie trzecie miesięcznego wzrostu całego CPI, co dobrze pokazuje, jak duży pozostaje ich udział w koszyku.
Czynsze wzrosły po 0,3%. Jednocześnie ceny noclegów poza domem spadły o 2,8%, mocno ograniczając dynamikę całej kategorii. W skali roku shelter pozostaje droższy o 3,2%.
To jedna z ważniejszych części raportu. W poprzednich latach właśnie mieszkania były jednym z najbardziej uporczywych źródeł amerykańskiej inflacji. Jeżeli miesięczna dynamika faktycznie ustabilizuje się na obecnych poziomach, roczny wskaźnik będzie miał przestrzeń do dalszego schodzenia.
Żywność tanieje w sklepach, ale nie w restauracjach
Łączny indeks żywności wzrósł w lipcu o 0,1% po zwyżce o 0,2% miesiąc wcześniej. Produkty kupowane do domu potaniały jednak o 0,1%.
W trzech z sześciu głównych kategorii spożywczych ceny spadły. Mięso, drób, ryby i jaja potaniały o 0,7%, a sama wieprzowina o 1,5%. Owoce i warzywa były tańsze o 0,1%, przy czym ceny sałaty spadły aż o 16,4%. Nabiał również potaniał o 0,1%. Z drugiej strony napoje bezalkoholowe podrożały o 0,9%, a produkty zbożowe i piekarnicze o 0,2%.
Inaczej wygląda sytuacja poza domem. Ceny posiłków w restauracjach wzrosły o 0,3%, w tym w lokalach szybkiej obsługi o 0,4%, a w restauracjach z pełną obsługą o 0,2%. Rocznie żywność w domu jest droższa o 2,7%, natomiast jedzenie poza domem o 3,4%. Cały indeks żywności wzrósł o 3% r/r.
Inflacja bazowa nadal ma kilka gorących punktów
Inflacja bazowa wzrosła o 0,2% po zerowym odczycie w czerwcu. To umiarkowane tempo, ale szczegóły pokazują, że presja cenowa w usługach nie zniknęła.
Opieka medyczna podrożała o 0,4%, w tym usługi szpitalne o 0,5%, a lekarskie o 0,2%. Leki na receptę potaniały natomiast o 0,8%. Bilety lotnicze wzrosły aż o 2,2% po zwyżce o 0,2% w czerwcu i są obecnie o 25,5% droższe niż rok temu.
Komunikacja podrożała o 0,6%, edukacja o 0,5%, rekreacja o 0,2%, a używane samochody i ciężarówki o 0,4%. Nowe pojazdy wzrosły o 0,1%. Z drugiej strony ubezpieczenia komunikacyjne potaniały o 0,3% po spadku o 2% w czerwcu.
W skali roku opieka medyczna jest droższa o 1,7%, rekreacja o 2,6%, a wyposażenie gospodarstw domowych o 2,2%.
Raport nie mówi więc, że inflacja została pokonana. Pokazuje raczej, że jej najbardziej niebezpieczna faza przestała przyspieszać, podczas gdy pojedyncze kategorie usług nadal pozostają zbyt gorące, by Fed mógł ogłosić zwycięstwo.
Fed dostał miesiąc więcej na obserwację
Lipcowe dane zmieniły przede wszystkim rozkład ryzyka przed wrześniowym posiedzeniem FOMC. Rynek obniżył wyceniane prawdopodobieństwo podwyżki do około 42%, podczas gdy jeszcze niedawno była ona traktowana jako znacznie bardziej realny scenariusz.
Znaczenie ma również rynek pracy. Po lipcowym spadku zatrudnienia netto inwestorzy zaczęli mocniej brać pod uwagę koszt dalszego zacieśniania polityki. Fed ma podwójny mandat: walczy z inflacją, ale nie może całkowicie ignorować pogarszającego się zatrudnienia.
Na lipcowym posiedzeniu FOMC głosował 9 do 3 za utrzymaniem stóp bez zmian, przy czym wszyscy trzej dysydenci opowiadali się za podwyżką. Do wrześniowego spotkania pozostał jednak jeszcze jeden pełny raport inflacyjny, więc dzisiejsze dane nie przesądzają decyzji.
Warto też pamiętać, że Fed formalnie nie celuje w CPI, lecz w inflację mierzoną indeksem PCE. CPI pozostaje jednak jednym z najważniejszych bieżących sygnałów dla rynku i pomaga ocenić kierunek presji cenowej przed publikacją preferowanej przez bank centralny miary.
Dla Wall Street brak podwyżki może być ważniejszy niż przyszłe obniżki
Dla rynku akcji najlepszą wiadomością nie jest dziś perspektywa szybkiego cięcia stóp. Taki scenariusz nadal wymagałby znacznie słabszej gospodarki lub wyraźniejszego spadku inflacji. Znacznie istotniejsze jest odsuwanie ryzyka ponownego cyklu podwyżek. Jeśli sierpniowy CPI potwierdzi spadek presji cenowej, a rynek pracy pozostanie słabszy, Fed będzie miał coraz więcej powodów, by po prostu nic nie robić.
To zmienia punkt ciężkości dyskusji. Jeszcze kilka tygodni temu inwestorzy zastanawiali się, czy Fed będzie musiał ponownie podnieść koszt pieniądza. Po lipcowym raporcie bardziej naturalne staje się pytanie, jak długo bank centralny może utrzymywać stopy bez zmian, obserwując jednocześnie wygasanie inflacji i osłabienie rynku pracy.