Małe firmy w USA odzyskują apetyt. Tak dobrze nie było od lat – co je napędza?
Statua wolności w USA, na tle jasnego nieba

Małe firmy w USA odzyskują apetyt. Tak dobrze nie było od lat – co je napędza?

Amerykańskie małe przedsiębiorstwa weszły w drugą połowę roku w wyraźnie lepszym nastroju. Indeks optymizmu NFIB wzrósł w lipcu o 2,4 pkt., z 97,4 do 99,8 pkt., najwyżej od sierpnia 2025 roku. Po raz pierwszy od kilku miesięcy znalazł się również ponad swoją 52-letnią średnią wynoszącą 98 pkt., a poprawę odnotowało osiem z dziesięciu składowych.

Pod powierzchnią nie ma jednak obrazu klasycznego boomu. Sprzedaż pozostaje miękka, firmy wciąż ostrożnie podchodzą do przyszłych inwestycji, a indeks niepewności wzrósł do 91 pkt. wobec historycznej średniej 68. Jednocześnie przedsiębiorcy wyraźnie chcą zatrudniać i w wielu branżach nadal nie potrafią znaleźć odpowiednich ludzi.

To dość niewygodna kombinacja dla Fed. Słabsze payrolls nie muszą oznaczać, że popyt na pracę się załamał. Mogą częściowo wynikać z tego, że wakaty istnieją, ale pozostają nieobsadzone.

Najważniejsze fakty

  • Indeks optymizmu NFIB wzrósł do 99,8 pkt. z 97,4 pkt., najwyżej od 11 miesięcy i powyżej wieloletniej średniej 98 pkt.
  • 33% firm ma stanowiska, których nie potrafi obsadzić. Wśród przedsiębiorców próbujących zatrudniać aż 84% zetknęło się z niedoborem odpowiednich kandydatów.
  • 55% właścicieli poniosło wydatki inwestycyjne w ostatnim półroczu, ale tylko 22% planuje je w kolejnych sześciu miesiącach, wobec historycznej średniej 29%.

Wakaty są, ale kandydatów brakuje

Sezonowo skorygowane 33% właścicieli zgłaszało w lipcu stanowiska, których nie udało się obsadzić. Odsetek spadł wprawdzie o 3 pkt. proc. i był najniższy od grudnia 2020 roku, ale nadal pozostawał znacznie ponad historyczną średnią wynoszącą 25%.

Największy problem dotyczy ludzi z kwalifikacjami. Takie wakaty zgłaszało 21% firm, wobec 12% poszukujących niewykwalifikowanych pracowników. W budownictwie nieobsadzone miejsca pracy miało aż 55% przedsiębiorstw, o 2 pkt. proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Z kolei w finansach udział ten spadł natomiast aż o 14 pkt. do 13%.

W lipcu 57% firm zatrudniało lub próbowało zatrudniać. Spośród nich aż 84% nie znalazło wystarczającej liczby odpowiednich kandydatów. W całej próbie 29% przedsiębiorców mówiło o niewielkiej liczbie wykwalifikowanych chętnych, a 19% nie znalazło ich wcale.

W tym świetle słaby przyrost payrolls przestaje być jednoznacznym sygnałem schłodzenia rynku pracy. Firmy ograniczają zatrudnienie, ale część z nich robi to dlatego, że nie może znaleźć ludzi, a nie dlatego, że ich nie potrzebuje.

Osobne lipcowe badanie zatrudnienia NFIB było jeszcze bardziej jastrzębie: 20% netto firm deklarowało zamiar zwiększenia zatrudnienia w najbliższych trzech miesiącach, najwięcej od października 2022 roku.

Płace odpuszczają szybciej niż zapotrzebowanie na ludzi

Presja na wynagrodzenia osłabła. Netto 27% przedsiębiorstw podniosło w lipcu płace, o 6 pkt. proc. mniej niż miesiąc wcześniej. Kolejne 17% planuje podwyżki w ciągu następnych trzech miesięcy, tutaj spadek wyniósł 2 pkt.

To dobrze współgra ze spadkiem obaw inflacyjnych. Udział firm wskazujących inflację jako największy problem zmniejszył się o 7 pkt. proc. do 14%. Także odsetek przedsiębiorców podnoszących ceny spadł o 7 pkt., do 31%, po czterech kolejnych miesiącach wzrostu.

Jednocześnie koszty pracy nie dominują w rachunku zysków i strat. Wśród firm raportujących słabszą rentowność 34% obwiniało sprzedaż, 13% ceny materiałów, 11% koszty pracy, a 9% zmiany cen własnych produktów. Wśród przedsiębiorstw z rosnącymi zyskami 48% wskazało większy wolumen sprzedaży, 30% sezonowość, a tylko 10% wyższe ceny.

NFIB pokazuje więc raczej normalizację presji płacowej niż załamanie popytu na pracowników. To ważna różnica z punktu widzenia Fed.

Optymizm wyprzedza sprzedaż

Bieżące przychody nie potwierdzają jeszcze poprawy nastrojów. Netto minus 9% firm raportowało wzrost nominalnej sprzedaży w ostatnich trzech miesiącach, wobec minus 5% w czerwcu. Innymi słowy, bilans odpowiedzi pogorszył się o kolejne 4 pkt. proc.

Także oczekiwania dotyczące realnej sprzedaży lekko się cofnęły. Netto 6% właścicieli spodziewa się wzrostu wolumenu, o 1 pkt. mniej niż w czerwcu i nadal wyraźnie poniżej długoterminowych norm.

Ostrożność widać również w magazynach. Netto minus 8% firm raportowało wzrost zapasów. Bez korekty sezonowej 12% zwiększyło ich stan, a 17% go zmniejszyło. Co ciekawe, netto minus 3% ocenia obecne zapasy jako zbyt niskie, wobec minus 5% miesiąc wcześniej, a 1% netto planuje zwiększać je w kolejnych miesiącach.

To ważny hamulec dla interpretacji samego indeksu optymizmu: przedsiębiorcy czują się lepiej, zanim sprzedaż zaczęła rzeczywiście wyglądać lepiej.

Firmy znów inwestują, ale przyszłe plany pozostają ostrożne

W ostatnich sześciu miesiącach nakłady kapitałowe poniosło 55% małych firm, o 5 pkt. więcej niż w czerwcu. Poprzedni odczyt był najniższy od sierpnia 2020 roku, więc część lipcowego odbicia należy traktować jako odreagowanie bardzo słabego poziomu.

Wśród inwestujących 38% kupowało sprzęt, 23% pojazdy, 15% modernizowało lub rozbudowywało obiekty, 12% kupowało nowe wyposażenie i meble, a 5% nabywało budynki lub ziemię.

Plany są dużo bardziej zachowawcze. Tylko 22% firm zamierza inwestować w ciągu kolejnych sześciu miesięcy. To wprawdzie o 1 pkt. więcej niż w czerwcu, ale aż o 7 pkt. mniej od historycznej średniej.

Kredyt jest drogi, a firmy uczą się bez niego żyć

Średnie oprocentowanie krótkoterminowych kredytów wyniosło w lipcu 8,7%, zaledwie 0,1 pkt. mniej niż miesiąc wcześniej. Netto 4% firm oceniało ostatnią pożyczkę jako trudniejszą do uzyskania, a 5% płaciło za nią wyższe oprocentowanie.

Mimo tego finansowanie i stopy procentowe były największym problemem tylko dla 4% właścicieli. Najprostsze wyjaśnienie znajduje się kilka wierszy dalej w raporcie: regularnie z kredytu korzysta zaledwie 21% małych firm, o 1 pkt. mniej niż w czerwcu i historycznie bardzo mało.

Lipcowy NFIB nie opisuje małych przedsiębiorstw stojących u progu boomu. Pokazuje raczej sektor, który przetrwał drogi kredyt i słabszą sprzedaż, zaczyna ponownie inwestować i chce zatrudniać, ale wciąż ma problem z dostępnością ludzi. Jeśli kolejne oficjalne dane o zatrudnieniu pozostaną słabe, właśnie ten rozdźwięk będzie jednym z ważniejszych punktów w dyskusji o tym, czy amerykański rynek pracy rzeczywiście się chłodzi.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!