Hossa wróciła na Wall Street: co pokazuje badanie zarządzających funduszami Bank of America?

Hossa wróciła na Wall Street: co pokazuje badanie zarządzających funduszami Bank of America?

Na Wall Street rośnie optymizm, choć ankieta instytucjonalna Fund Manager Survey tego nie potwierdza. W najnowszym badaniu Bank of America sentyment inwestorów spadł do 3,7 z 5,6 miesiąc wcześniej, czyli do najniższego poziomu od czerwca 2025 roku. Globalne oczekiwania wzrostu gospodarczego załamały się do -36%, a inflacyjne prognozy sięgnęły najwyższych poziomów od 2021 roku.

Jednocześnie 76% zarządzających zakładało scenariusz stagflacji. Mimo tego większość nadal nie widzi recesji, a 52% oczekuje miękkiego lądowania gospodarki. Co istotne – badanie było prowadzone zanim indeksy giełdowe wróciły do wzrostów; indeks S&P 500 obecnie notowany jest już z powrotem w pobliżu 7000 punktów. Czego dowiedzieliśmy się jeszcze?

Najważniejsze fakty

  • Sentyment inwestorów spadł do 3,7 z 5,6 (najniżej od czerwca 2025)
  • Oczekiwania globalnego wzrostu: z +7% do -36% w miesiąc
  • Inflacja: najwyższe oczekiwania od maja 2021
  • 76% inwestorów zakłada scenariusz stagflacji
  • 70% nie oczekuje recesji
  • 52% zakłada miękkie lądowanie gospodarki
  • Gotówka w portfelach wzrosła do 4,3%
  • Globalne akcje zredukowane do +13% overweight (najniżej od lipca 2025)
  • Najbardziej zatłoczone trade’y: „long oil” i „long semiconductors”
  • Kluczowy poziom ropy: ok. 84 USD jako potencjalny punkt zwrotny

Inflacja wraca jako główny problem rynku

Inwestorzy nie tyle uciekają z ryzyka, co wyraźnie je ograniczają, przesuwając się w stronę gotówki i defensywy. W praktyce oznacza to zmianę reżimu, w którym nawet dobre dane makro nie wywołują już entuzjazmu, tylko raczej ulgę. Co ciekawe, mimo pogorszenia nastrojów nie widać jeszcze typowej dla końców cyklu kapitulacji. To raczej chłodna kalkulacja niż emocjonalne wyjście z rynku. Tego typu fazy są zdradliwe, bo wyglądają stabilnie, ale pod powierzchnią narasta zmienność.

Największa zmiana dotyczy inflacji. Jeszcze niedawno temat był traktowany jako wygasający, dziś znów wraca do centrum narracji. Skok oczekiwań inflacyjnych do poziomów niewidzianych od 2021 roku zmienia sposób, w jaki inwestorzy patrzą na wyceny. W takim otoczeniu szczególnie cierpią spółki oparte na przyszłych przepływach pieniężnych. To naturalnie obejmuje część sektora software i technologii, gdzie wyceny są bardziej wrażliwe na stopy procentowe i oczekiwania inflacyjne.

Software i technologia pod presją selekcji

Kapitał nie opuszcza sektora technologicznego, ale staje się dużo bardziej wybiórczy. Widać wyraźną rotację z szerokich indeksów w stronę wąskich, jakościowych nazw. Półprzewodniki i infrastruktura AI pozostają jednymi z najbardziej „zatłoczonych” zakładów. To zwykle sygnał późnej fazy trendu, kiedy większość inwestorów jest już po tej samej stronie rynku.

Z drugiej strony rośnie znaczenie spółek z powtarzalnymi przychodami i stabilną marżą. W praktyce rynek zaczyna premiować jakość. Dzięki kolejnym technologicznym przełomom nastroje na rynku akcji są znów optymistyczne. Ankieta BofA stanowi raczej tło dla tej sytuacji. Ostatnie, wzrostowe prognozy opisaliśmy m.in. w artykule JPMorgan obstawia powrót hossy. Polska może zyskać na tym szczególnie?

Trzy sygnały i ropa

Zespół strategów Michael Hartnett zwraca uwagę na trzy elementy, które wyglądają negatywnie, ale historycznie często pojawiały się bliżej lokalnych dołków. Pierwszy to wzrost gotówki w portfelach i spadek ekspozycji na akcje. To klasyczny objaw defensywnego ustawienia rynku.

Drugi to gwałtowne pogorszenie oczekiwań wzrostu gospodarczego. Tempo tego ruchu jest tu kluczowe, bo sugeruje, że rynek już mocno zdyskontował negatywne scenariusze. Trzeci to skok inflacyjnych oczekiwań, który paradoksalnie często pojawia się, gdy strach jest już blisko maksimum.

Kluczowym elementem układanki pozostaje ropa. Utrzymywanie się cen w pobliżu 100 dolarów za baryłkę podtrzymuje narrację inflacyjną i ogranicza potencjał do odbicia ryzykownych aktywów. Część rynku zakłada jednak spadek w okolice 84 dolarów. Taki ruch mógłby zmienić układ sił i otworzyć przestrzeń dla bardziej agresywnego podejścia do akcji, szczególnie w sektorach growth i technologii.

Rynek w stanie zawieszenia

Obecna faza nie jest ani klasycznym końcem hossy, ani początkiem recesyjnej wyprzedaży. To raczej okres przejściowy, w którym inwestorzy testują nowe założenia makro i próbują zrozumieć, czy inflacja faktycznie pozostanie uporczywa. Dla sektora software to moment selekcji, nie ekspansji. Rynek nagradza spółki z realnym cash flow, a karze te, które opierają się głównie na oczekiwaniach przyszłego wzrostu. Takie fazy często kończą się ruchami, które zaskakują większość uczestników rynku.

Gorącym tematem rynku akcji pozostają akcje SanDisk. Ich imponujący wzrost o setki procent opisaliśmy w artykule Akcje tej spółki wzrosły w tym roku o 250%. Evercore ISI: „Wzrośnie jeszcze mocniej”.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!