Grift ETF w obliczu fali tajemniczych utrudnień. Politycy blokują działalność funduszu śledzącego ich przekręty?

Grift ETF w obliczu fali tajemniczych utrudnień. Politycy blokują działalność funduszu śledzącego ich przekręty?

Jak wiadomo, sporo szumu wywołał wniosek o rejestrację nowego funduszu giełdowego. ETF nazwany „Grift” (w tłumaczeniu przekręt, złodziejstwo czy szwindel) został nazwany tak nieprzypadkowo, jako ukłon dla waszyngtońskiego establishmentu politycznego. Wygląda na to, że samo to wystarcza, aby ów establishment w bezprawny sposób spróbował uniemożliwić mu działanie. Minęły bowiem trzy miesiące, i fundusz nadal nie może ruszyć, wciąż napotykając czynione mu trudności.

Pomysł, by utworzyć Grift ETF, pochodził od firmy Tuttle Capital Management i pojawił się jesienią ubiegłego roku. Podmiot ten słynie z niekonwencjonalnych idei inwestycyjnych, ale w tym przypadku, trzeba przyznać, przeszedł siebie. Oczywiście w intencji, która mu przyświecała, nie było nic złego, a nawet wprost przeciwnie – można w niej się nawet doszukiwać głosu protestu przeciwko chciwości, bezczelności, korupcji i niepohamowanemu egoizmowi przedstawicieli tzw. elity.

ETF, co zarobi na korupcji i chciwości – i to etycznie

O co chodziło? Grift ETF miał kierować się w swoich decyzjach inwestycyjnych naśladować działania polityków i biurokratów federalnych. Tak się bowiem składa, że „demokratyczni przedstawiciele” elektoratu, a także co wyżsi urzędnicy publiczni z zapałem grają na giełdzie. Absolutnie i w żadnym wypadku nie dopuszczają się przy tym insider tradingu poprzez nieuprawnione wykorzystywanie dostępu do tajnych informacji oraz wpływu na kształt legislacji, by nabijać swoją kabzę. Słowo.

A to, że dziesiątki jeśli nie setki amerykańskich polityków notują w swoich operacjach giełdowych nieprawdopodobne wręcz szczęście i zgarniają gigantyczne zyski, to po prostu taki przypadek, z ręką na sercu (szczególnie jaskrawym przypadkiem była tutaj niesławna Nancy Pelosi, była spikerka Izby Reprezentantów z ramienia Demokratów, która okazała się „lepszym” inwestorem niż Warren Buffett – a w każdym razie tak wskazywałaby zyskowność jej operacji).

Sytuacja ta od dawna budziła niesmak, obrzydzenie i złość szerokiej publiki – nic jednak w tej sprawie się nie działo. W końcu jakiekolwiek zmiany prawne, które przyczyniłyby się do tępienia podobnych praktyk, musiałby uchwalić Kongres. Czyli dokładnie ta instytucja, która najmocniej słynie jako jądro ciemności insider tradingu, przekrętów, półlegalnej korupcji w postaci „dotacji na kampanię” czy niejasnych i rzadko kiedy bezinteresownych kontaktów z tłumami kręcących się po Kapitolu lobbystów.

Wielmożna elita raczy mieć focha?

Skoro nie da się tego zjawiska pozbyć (wyjąwszy może wydarzenie na skalę rewolucji i fizycznej wymiany elity władzy), to niech przynajmniej z chciwości członków establishmentu profity czerpią nie tylko oni – pomyślano w Tuttle Capital Management. Niestety, jak się okazuje, owa jaśnie „elita” zdecydowanie nie życzy sobie, by jakieś marne pospólstwo, podatnicy czy ciułacze zarabiali na tym samym co ona. Czy by w ogóle śmieli zauważać sprzeniewierzanie przez nią wrażliwych informacji oraz wpływów prawnych.

To właśnie wydaje się najbardziej logicznym (jeśli nie jedynym logicznym) wytłumaczeniem sytuacji, w której trzy miesiące po swej rejestracji w SEC fundusz Grift ETF (GRFT) dalej nie może działać. Tak się bowiem jakoś tajemniczo składa, że żadna z giełd nie chce do dopuścić do operacji. ETF spotykał się wprawdzie z ciekawością ze strony przedstawicieli NYSE, Nasdaq czy Cboe Global Markets. Jednak po zapoznawczych telefonach kontakt się urywał, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia.

Wedle niektórych komentatorów, to pierwsza podoba sytuacja, żeby ETF nie był w stanie zacząć działać na którejkolwiek giełdzie. I, co za tym idzie, niemal na pewno nieprzypadkowa. Biorąc pod uwagę, że giełdy te są w przemożny sposób podatne na nieformalny szantaż polityków i biurokratów, fakt, że nie chcą się one narażać, nie zaskakuje. Tuttle się jednak nie poddaje. Planuje wniosek o wejście na Texas Stock Exchange – giełdę tyleż dynamiczną, co względnie nową. I relatywnie mało powiązaną z waszyngtońskim establishmentem.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!