Fundusze hedgingowe uciekają z rynku akcji. Sprzedają najwięcej od 13 lat. Toną w stratach?
W marcu fundusze hedgingowe w marcu sprzedawały akcje w najszybszym tempie od ponad 13 lat. Sama skala ruchu jest jedną z największych od czasu, gdy Goldman Sachs zaczął ją mierzyć. Globalne indeksy spadły o kilka procent w ciągu jednego miesiąca, a część największych graczy na Wall Street oddała zyski wypracowane wcześniej w roku. Fatalnie radzą sobie akcje technologiczne i niemal wszystkie walory, które korzystały z silnego momentum przez cały trzy ostatnie kwartały 2025 roku.
To nie wygląda jak zwykła korekta. Podobnie ostatnie odbicie na giełdach okazało się kruche, a Goldman Sachs już 5 dni temu ostrzegał, że ostatni wzrost indeksów wynikał z mechaniki rynku i pozycjonowania tzw. CTA. Czy Wall Street sprzedające akcje prawdopodobnie poprzedza głębszą korektę, spowodowaną szokiem na rynkach energii przez konflikt na Bliskim Wschodzie?
Najważniejsze fakty
- Fundusze hedgingowe agresywnie zwiększały krótkie pozycje, szczególnie przez ETF-y; shorty w USA wzrosły o około 17 proc.
- Globalny indeks akcji tworzony przez MSCI spadł o ok. 7 proc. w marcu, a S&P 500 o ponad 5 proc.
- Największe fundusze, jak Citadel czy Millennium, zanotowały straty, oddając część wcześniejszych zysków.
- Kapitał przesuwa się do defensywy, a sektor surowców znów zaczyna wygrywać – na fali wzrostów cen ropy.

Rynek zmienia nastawienie szybciej, niż wielu zakładało
To, co rzuca się w oczy, to nie sama skala spadków, ale sposób, w jaki zachowuje się kapitał instytucjonalny. Fundusze hedgingowe nie tylko redukowały ekspozycję na akcje, ale robiły to poprzez zwiększanie zakładów na spadki.
Krótkie pozycje rosły szczególnie w dużych ETF-ach, co jest typowe dla szybkich, taktycznych ruchów. To nie jest długoterminowa zmiana strategii, tylko reakcja na pogarszające się warunki rynkowe. Problem w tym, że takie reakcje często same napędzają zmienność.
Warto też zauważyć, że była to druga największa fala wyprzedaży od ponad dekady. Takie epizody nie zdarzają się często i zwykle mają głębsze przyczyny niż chwilowy strach. Słabość dotyczy nie tylko rynku akcji akcji w USA, ale również w Europie.
Geopolityka wraca na pierwszy plan
Marcowe ruchy trudno oddzielić od tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Wojna i napięcia wokół dostaw energii uderzyły jednocześnie w akcje, obligacje i rynek surowców.
Dla wielu funduszy oznaczało to konieczność szybkiego zamykania „zatłoczonych” pozycji. Szczególnie ucierpiały strategie long-short, które były mocno ustawione pod europejskie akcje. Gdy rynek zaczął się cofać, korekta była gwałtowna.
Efekt widać po wynikach. Takie nazwy jak Citadel, Millennium czy Balyasny znalazły się pod presją, a część z nich oddała zyski z poprzednich dwóch miesięcy. To ważny sygnał, bo pokazuje, że nawet najbardziej zaawansowane strategie nie były przygotowane na tak szybkie przesunięcie narracji rynkowej.
Inwestorzy w nowym tygodniu zwrócą uwagę na sezon wyników. Opisaliśmy go w artykule Wall Street spadnie mocniej? Nadchodzi sezon wyników firm z indeksu S&P 500. Oto podsumowanie.
Defensywa wraca do gry, ale selektywnie
Sprzedaż objęła większość sektorów, ale najmocniej ucierpiały branże cykliczne. Przemysł, finanse i surowce przemysłowe znalazły się pod wyraźną presją, co zwykle wskazuje na rosnące obawy o tempo wzrostu gospodarczego.
Jednocześnie fundusze zaczęły kupować spółki defensywne, zwłaszcza z sektora dóbr podstawowych. Tempo tych zakupów było najwyższe od połowy ubiegłego roku, co sugeruje klasyczną rotację w stronę bezpieczeństwa.
Technologia zachowała się bardziej niejednoznacznie. Fundusze faktycznie zwiększyły ekspozycję na ten sektor, ale głównie poprzez zamykanie wcześniejszych shortów. To raczej redukcja ryzyka niż nowa wiara w wzrosty.
Surowce znów wygrywają, a rynek traci równowagę
Ciekawym kontrapunktem są wyniki funduszy surowcowych. W środowisku rosnących cen ropy i napięć podażowych część z nich osiągnęła bardzo mocne wyniki. Jeden z bardziej znanych funduszy w tej przestrzeni zyskał w marcu ponad 30 proc., co pokazuje, gdzie dziś płynie „smart money”.
To przypomina starą zasadę rynku: gdy rośnie niepewność geopolityczna, kapitał wraca do aktywów powiązanych z fizyczną podażą. Najważniejsze nie są same spadki, tylko zmiana zachowania funduszy hedgingowych. To inwestorzy, którzy zwykle reagują szybciej niż reszta rynku. Jeśli oni przechodzą w tryb defensywny, warto to traktować jako sygnał ostrzegawczy.
Nie oznacza to automatycznie, że przed nami głęboka bessa. Ale historia pokazuje, że takie epizody często poprzedzają okresy podwyższonej zmienności i bardziej nerwowych ruchów. Rynek wchodzi w fazę, w której makro, energia i geopolityka zaczynają dominować nad klasycznymi fundamentami spółek. A to środowisko, w którym łatwo o błędy i trudno o stabilne, przewidywalne scenariusze.
Najgorszy miesiąc od lat. Fundusze oddają zyski i tracą grunt
Jeśli spojrzeć szerzej niż tylko na przepływy kapitału, obraz robi się jeszcze bardziej wymagający. Marzec był dla branży hedge fundów jednym z najtrudniejszych miesięcy od kilku lat. Zmienność wywołana konfliktem z Iranem uderzyła jednocześnie w akcje, obligacje, waluty i surowce, zmuszając zarządzających do gwałtownych korekt portfeli.
Efekt? Wiele strategii, które jeszcze w 2025 roku przynosiły ponadprzeciętne stopy zwrotu, nagle zaczęło się cofać. Dane z rynku pokazują, że średnie wyniki strategii long/short spadły w marcu o około 4 proc., a mediana była jeszcze słabsza. To sugeruje, że problem nie dotyczył pojedynczych funduszy, tylko całego segmentu.
Najbardziej ucierpiały strategie regionalne. Fundusze skoncentrowane na Azji straciły około 7 proc. w miesiąc, europejskie ponad 6 proc., a amerykańskie około 4 proc. Co ciekawe, mimo tej przeceny, od początku roku Azja wciąż pozostaje na plusie, podczas gdy USA i Europa są już pod kreską.
To pokazuje, jak szybko zmienia się układ sił. Jeszcze kilka miesięcy temu dominowała narracja o stabilnym wzroście i miękkim lądowaniu gospodarki. Dziś rynek zaczyna grać pod scenariusz większej niepewności.
Duzi gracze pod presją. Strategie zawodzą?
Wyniki konkretnych funduszy tylko potwierdzają skalę problemu. Balyasny Asset Management stracił około 4 proc. w marcu i blisko tyle samo w całym kwartale. ExodusPoint zanotował podobne spadki. Millennium utrzymał się relatywnie stabilnie, ale jego wynik również wyraźnie wyhamował.
Najciekawszy przypadek to Citadel. Jego główny fundusz stracił około 2 proc. w marcu, ale wciąż pozostaje lekko na plusie w skali roku. Jednocześnie strategie obligacyjne zanotowały wyraźne spadki, sięgające nawet 8 proc., podczas gdy trading taktyczny radził sobie znacznie lepiej. To pokazuje, jak nierówny stał się dziś rynek.
Pod szczególną presją znalazł się sektor technologiczny. Spółki z obszaru technologii informacyjnej tzw. TMT spadły o blisko 8 proc. w samym marcu i niemal 12 proc. w całym kwartale. To istotne, bo jeszcze niedawno był to filar wielu strategii wzrostowych. Całość składa się na obraz rynku, który traci spójność.
Korelacje między aktywami rosną, strategie przestają działać tak, jak powinny, a zarządzający coraz częściej reagują zamiast wyprzedzać wydarzenia. I to właśnie jest dziś najważniejszy sygnał dla inwestora. Nie tyle same straty, ile fakt, że nawet najbardziej zaawansowane modele zaczynają zawodzić w środowisku, które wymyka się standardowym schematom.
Inwestorzy boją się, że geopolityczne napięcia eskalują. Donald Trump w pewnym sensie potwierdził duże inwestycje w sektor zbrojeniowy, w propozycji budżetu na fiskalny rok 2027. Opisaliśmy ją w artykule Trump proponuje budżet USA: 42% wzrost wydatków na armię, 52% mniej na środowisko, cięcia w NASA.