Dług krajów rozwijających się to już 12,3 bln USD. Bank Światowy szuka prywatnych pieniędzy
Bogate kraje obcięły w 2025 roku pomoc rozwojową o 23%, czyli najmocniej w historii. Dług zagraniczny krajów rozwijających się sięgnął z kolei 12,3 bln USD. Na dorocznych spotkaniach MFW i Banku Światowego w Bangkoku główny pomysł na wyjście z tej sytuacji to więcej prywatnego kapitału. Organizacje walczące o umorzenie długów mówią jednak o rozczarowaniu.
Pomoc rozwojowa spadła najmocniej w historii
Pomoc rozwojowa państw OECD spadła w 2025 roku realnie o 23%, najmocniej, odkąd ją mierzono. Wszyscy najwięksi darczyńcy, czyli USA, Niemcy, Wielka Brytania, Japonia i Francja, obcięli wydatki i odpowiadają łącznie za 96% spadku. W tym samym czasie dług zagraniczny krajów rozwijających się wzrósł o pół biliona, do 12,3 bln USD.
Presja cenowa rośnie także globalnie. MFW szacuje, że dług publiczny na świecie sięgnął 94% PKB i do 2029 roku przekroczy 100%.
Rodrigo Valdés z MFW przyznał, że w tym roku rządy praktycznie nie ograniczały deficytów.
Bank Światowy stawia na prywatny kapitał
Prezes Banku Światowego Ajay Banga chwali się, że od 2022 roku kwota prywatnych pieniędzy w projektach rozwojowych wzrosła ponad trzykrotnie. Wskazuje też na istotny problem demograficzny, bo w ciągu 10–15 lat na rynek pracy wejdzie 1,2 mld młodych ludzi, a widać dla nich tylko 400 mln nowych miejsc pracy. Odpowiedzią ma być połączenie pieniędzy publicznych, prywatnych inwestycji, filantropii i technologii.
Podobnie mówi też brytyjski minister spraw zagranicznych Ed Miliband, który zapowiada, że dług najbiedniejszych krajów będzie tematem brytyjskiej prezydencji w G20. Zastrzega jednak, że bogate państwa nie dadzą już takiego wsparcia jak na przełomie tysiącleci. Jego zdaniem ryzyko pożyczania rynkom wschodzącym jest przeszacowane. Część krajów jak np. Indie już stawiają na umowy dwustronne, a Islamski Bank Rozwoju chce w przyszłym roku wyłożyć na stół we wspomnianej kwestii ponad 10 mld USD.
Dużo słów, mało działań
MFW nie zebrał jak na razie środków na rozszerzony fundusz taniej pożyczki dla najbiedniejszych krajów.
W tym temacie kluczowa jest też rentowność 10-letnich obligacji USA, od której zależy koszt globalnego długu w dolarach.
W piątek wyniosła ona około 5,1%, i utrzymuje się tam po niedawnym szczycie na poziomie 5,36%. Spadek poniżej 5% dałby rynkom wschodzącym oddech przy refinansowaniu. Nowy szczyt oznaczałby prawdopodobnie kolejne kraje na krawędzi niewypłacalności.
Obligacje rynków wschodzących kuszą rentownością, ale ryzyko wobec nich sukcesywnie rośnie.
Prywatny kapitał idzie tam, gdzie jest zysk, a nie tam, gdzie jest bieda. Na razie dług USA rośnie szybciej niż gotowość, by go umorzyć.
Więcej tematów, które mogą cię zainteresować:
Gwiazda TikToka miała zrobić interes za miliard dolarów. Akcje runęły o 99%
Bańka na AI pęka? Wall Street krwawi, inwestorzy uciekają do bezpiecznych przystani