Chiny przykręcają śrubę inwestorom. Zakaz inwestowania w akcje z USA?
Jeszcze kilka miesięcy temu wielu chińskich inwestorów detalicznych traktowało zagraniczne platformy brokerskie jako jedno z niewielu okien na świat poza kontrolowanym przez Pekin systemem finansowym. Dziś to okno zaczyna się gwałtownie zamykać… Sam timing tej decyzji wygląda wyjątkowo politycznie. Dosłownie chwilę po głośnej wizycie Donalda Trumpa u Xi Jinpinga chińskie władze ogłosiły największą od lat ofensywę przeciwko transgranicznym inwestycjom kapitałowym. Akcje Futu i Tiger Brokers runęły w amerykańskim premarkecie nawet o ponad 30%, a rynek zaczął zadawać sobie pytanie, czy Pekin właśnie rozpoczął nową fazę kontroli odpływu kapitału z kraju.
Najważniejsze fakty
- Chiny rozpoczęły szeroką akcję przeciwko brokerom umożliwiającym inwestowanie za granicą bez lokalnej licencji
- Inwestorzy z Chin kontynentalnych mają przez dwa lata móc wyłącznie sprzedawać aktywa i wypłacać środki – bez możliwości nowych zakupów
- Akcje Futu i UP Fintech (Tiger Brokers) załamały się w USA nawet o ponad 30% po komunikacie państwowego regulatora
Pekin uderza w brokerów oferujących dostęp do Wall Street
Chińska Komisja Regulacji Papierów Wartościowych (CSRC), działając wspólnie z siedmioma innymi instytucjami państwowymi, w tym bankiem centralnym poinformowała w piątek o szeroko zakrojonych działaniach przeciwko brokerom oferującym Chińczykom handel zagranicznymi aktywami bez lokalnej licencji.
Na celowniku znalazły się przede wszystkim Tiger Brokers, Futu oraz Longbridge. Według regulatora firmy miały nielegalnie pozyskiwać klientów w Chinach kontynentalnych, przetwarzać zlecenia oraz świadczyć usługi inwestycyjne bez odpowiedniego zatwierdzenia przez Pekin.
To nie jest już ostrzeżenie ani miękka presja regulacyjna. Tym razem regulator zapowiedział konfiskatę „nielegalnych zysków” oraz „surowe kary” zarówno wobec krajowych, jak i zagranicznych podmiotów powiązanych z działalnością brokerów. Rynek zareagował brutalnie. ADR-y UP Fintech tj. właściciela Tiger Brokers traciły w pewnym momencie ponad 40%.
Dwuletnie wygaszanie działalności. Bez nowych inwestycji?
Co szczególnie istotne, Pekin nie zamyka platform natychmiast. Zamiast tego daje im dwuletni okres wygaszania działalności. Problem polega jednak na tym, że w tym czasie klienci mają mieć możliwość wyłącznie sprzedaży posiadanych aktywów i wycofywania środków. Nowe inwestycje nie będą dozwolone.
W praktyce oznacza to coś znacznie poważniejszego niż zwykłą karę administracyjną. Dla milionów chińskich inwestorów detalicznych może to być początek realnego odcięcia od amerykańskiego rynku akcji. Tam w ostatnich latach płynęła ogromna część prywatnego chińskiego kapitału.
Szczególnie do spółek technologicznych notowanych w USA od Nvidii po Teslę, Apple czy amerykańskie ETF-y związane z AI. Rząd chce mieć pełną kontrolę nad odpływem kapitału poza Chiny. I trudno nie odczytywać tej decyzji właśnie w tym kontekście.
To nie tylko regulacja, ale i sygnał geopolityczny
Pekin od lat bardzo restrykcyjnie kontroluje przepływy finansowe za granicę, ale inwestowanie przez aplikacje brokerskie było jedną z szarych stref, które częściowo omijały ten system. Dla klasy średniej w Chinach był to sposób na dywersyfikację majątku poza słabnący rynek nieruchomości i coraz bardziej niestabilny rynek krajowych akcji. Teraz ta furtka może zostać praktycznie zamknięta.
Szczególnie interesujący jest kontekst polityczny całej sytuacji. Ogłoszenie ofensywy regulacyjnej nastąpiło niemal bezpośrednio po spotkaniach Trumpa z Xi Jinpingiem i w momencie, gdy relacje USA–Chiny ponownie wchodzą w bardzo delikatną fazę.
Oficjalnie działania regulatorów dotyczą wyłącznie zgodności licencyjnej i kontroli kapitału. Ale w praktyce trudno ignorować szerszy obraz: Pekin coraz wyraźniej ogranicza zależność własnych inwestorów od amerykańskich rynków finansowych. To wpisuje się w dużo większy trend budowy bardziej zamkniętego, kontrolowanego obiegu kapitału wewnątrz Chin… Szczególnie w okresie rosnących napięć.
Ucierpiały też Alibaba, JD.com i chiński sektor technologiczny
Regulatorzy uderzyli również pośrednio w same chińskie spółki notowane za granicą. Rynek szybko zrozumiał, że ograniczenie możliwości zakupów przez inwestorów z kontynentu może osłabić popyt na akcje takich firm jak Alibaba, JD.com czy PDD Holdings.
Wszystkie mocno traciły w handlu przed otwarciem rynku w USA. ETF KWEB skupiający chińskie spółki internetowe spadał o ponad 4%. W Hongkongu pojawiły się obawy, że decyzja może schłodzić aktywność spekulacyjną i płynność rynku. Steven Leung z UOB-Kay Hian przyznał, że krótkoterminowo działania Pekinu mogą wyraźnie ograniczyć handel detaliczny.
Największa ofensywa od lat
Nie jest to pierwszy ruch przeciwko tym brokerom, bo już w 2022 roku regulator nakazał Tigerowi i Futu „naprawę nielegalnych działań”. Z kolei w 2023 aplikacje zostały usunięte z chińskich sklepów mobilnych. Obecna decyzja jest jednak zdecydowanie najostrzejszą akcją egzekucyjną od lat. Futu poinformowało, że już wcześniej przestało otwierać nowe konta dla klientów z Chin kontynentalnych i odrzuciło dziesiątki tysięcy wniosków niespełniających wymogów.
Firma ujawniła również, że grozi jej kara w wysokości 1,85 mld juanów, czyli około 271 mln dolarów. UP Fintech podał z kolei, że jego spółki zależne zostały ukarane administracyjnie kwotą 308,1 mln juanów oraz konfiskatą 103,1 mln juanów „nielegalnych dochodów”.
Z kolei Longbridge zapewnił, że wdroży wszystkie wymagane działania naprawcze i podkreślił, że środki klientów pozostają bezpieczne. Czy to dopiero początek znacznie większego ograniczania możliwości inwestowania zagranicznego przez chińskich detalistów. Pekin właśnie wysłał sygnał, że w nowej rzeczywistości geopolitycznej kapitał ma zostać w kraju. Niezależnie od tego, jak atrakcyjnie wyglądają amerykańskie akcje technologiczne.
O trudnej sytuacji w gospodarce USA, gdzie znów rośnie inflacja pisaliśmy w artykule Z ostatniej chwili: Fatalne dane UoM z USA. Wall Street złapie zadyszkę?