Cena ropy naftowej pójdzie w stronę 120 dolarów. Paliwo będzie piekielnie drogie?!
Arabia Saudyjska ma zapasy ropy na najwyżej siedem dni, odkąd drony wyłączyły ropociąg Wschód-Zachód odpowiadający za 4% światowej podaży.
Notowania Brent trzymają się w rejonie 104 USD za baryłkę, ale rynek już liczy, ile zostało do progu 120 dolarów. Dalej piszę, co to oznacza dla inflacji, rentowności obligacji i przede wszystkim… cen paliwa.
Arabia Saudyjska traci ropociąg
Sam ropociąg Wschód-Zachód przestał działać w piątek, 11 września, po atakach dronów.
To nie jest jednak jakaś drobna awaria. Rurociąg codziennie przesyłał około 4 milionów baryłek ropy, czyli mniej więcej 4% globalnej podaży, do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Rijad milczy jak na razie w sprawie skali zniszczeń.
Jedno źródło mówi o pięciu lub sześciu tygodniach napraw, inne twierdzi, że pompowanie może ruszyć częściowo szybciej.
Zapasy w Yanbu, przy pojemności około 35 milionów baryłek, starczą na najwyżej pięć do siedmiu dni.
Dodatkowe rezerwy w egipskich portach Ain Sukhna i Sidi Kerir również się kurczą.
Do tego w piątek bojownicy Huti zajęli wyspę Perim, kontrolującą wejście do Morza Czerwonego.
Nie wygląda to ciekawie…
Zobacz również: Paliwo coraz droższe, bo Huti kontrolują wrota Morza Czerwonego, a cena ropy nie zwalnia. Co dalej?
Cena ropy naftowej blisko 120 dolarów
Ropa Brent kosztuje dziś, w niedzielę 13 września, na dzień przed startem handlu, około 104,60 USD za baryłkę.
W ciągu ostatnich miesięcy baryłka szła od 60 USD w styczniu aż po 115 USD na początku maja.
Za kluczowy poziom oporu uważam pułap 110 USD, którego przełamanie bez problemu otworzy drogę do nowych szczytów.
Jeśli ropociąg nie ruszy w ciągu tygodnia, a Yanbu faktycznie wyczerpie zapasy, spodziewałbym się testu tego poziomu.
Poniżej, w rejonie 100 USD, widzę z kolei aktualnie realne wsparcie, dopóki Bliski Wschód nie odzyska części tymczasowo utraconych baryłek.
Sprawdź też: Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega. Chodzi o ropę
Kryzys naftowy napędza inflację
Deficyt na rynku ropy to już nie niedawne ryzyko, tylko realny fakt. Niestety.
MAE podało, że saudyjska podaż spadła w sierpniu do najniższego poziomu od ponad trzech dekad, a globalna podaż skurczy się w tym roku o 5,7 mln baryłek dziennie, czyli około 6%.
Przepływ przez Cieśninę Ormuz stopniał do 6-9 mln baryłek dziennie, choć przed wojną cały region dawał rynkowi 22 mln baryłek.
Sama Arabia Saudyjska zgłosiła do OPEC, że produkcja spadła do 6,2 mln baryłek dziennie w sierpniu, z 10,9 mln w lutym.
Drożejące paliwo już podbija inflację na świecie i pchnęło rentowności amerykańskich obligacji na poziomy niewidziane od kryzysu finansowego z 2008 roku.
Aktualnie benzyna 95 dobija już na polskich stacjach benzynowych do 8 zł, a diesel do 9 zł. Jak długo tak pozostanie?