Cena ropy Brent przebija 100 dolarów. Co dalej z rynkami po atakach na Bliskim Wschodzie?
Ropa Brent przebiła w końcu 100 dolarów za baryłkę, bo wojna na Bliskim Wschodzie rozszerza się o front jemeński, a rentowności amerykańskich obligacji pną się po szczyty z 2023 roku. Azjatyckie giełdy za to tracą, a inwestorzy czekają na dane o inflacji w USA przed decyzją Fedu. Co dalej z cenami ropy i paliwa?
Cena ropy Brent przebija symboliczne 100 dolarów
Ropa Brent po raz pierwszy od lipca przebiła granicę 100 USD za baryłkę.
W czwartek rano notowania oscylują wokół 100,45 USD.
Do wojny dochodzi teraz drugi front, bo Arabia Saudyjska starła się z Huti w Jemenie, co grozi kolejnymi zakłóceniami w dostawach ropy.
Nick Twidale, główny strateg rynkowy ATFX Global, ocenia to tak:
Przebicie przez ropę Brent poziomu 100 dolarów wielu na rynku odbierze jako duże wydarzenie w obecnym układzie sił
Dodał, że inwestorzy liczący wcześniej na porozumienie pokojowe zaczynają teraz realnie grać pod scenariusz przedłużającego się konfliktu.
Sprawdź też: Ropa Brent jeszcze dzisiaj po 100 dolarów? Rynki czekają na decyzją EBC
Brent może jeszcze podrożeć
Z momentem przebicia 100 USD przestaje być dla mnie dłużej oporem, a staje się świeżym wsparciem.
Rynek testował ten poziom tygodniami i w końcu go przełamał, więc kolejny naturalny cel to okolice 106 USD za baryłkę.
Uważam, że dopóki wojna w Jemenie i w Iranie trwają, ropa ma paliwo do dalszych wzrostów, a spadek poniżej 100 USD potraktowałbym jako chwilową korektę.
Dopiero wyraźne i potwierdzone zejście poniżej tego poziomu będzie dla mnie znaczyło, że inwestorzy coraz mniej boją się presji inflacyjnej.
Amerykański rynek długu
Jeśli chodzi o rynek długu, rentowności 10-letnich obligacji USA trzymają się na poziomie 4,84%, najwyżej od 2023 roku, po tym jak Departament Skarbu ogłosił odkup papierów długoterminowych za 6 mld USD.
Pamiętajmy, że wrzesień historycznie bywa słabym miesiącem dla giełd, a teraz dochodzi do tego jeszcze kwestia ropy i rentowności amerykańskiego długu.
Rynki czekają z resztą na dane PPI w czwartek i CPI w piątek, bo to od nich zależy, czy Fed 16 września podniesie stopy.
Zobacz również: 54 mld dol. z publicznych środków. Rząd „dokapitalizował” banki – te i tak tracą na wartości
Jen zyskuje przed decyzją BOJ
Jen umocnił się w tym miesiącu o 4% i kosztuje teraz 153,53 za dolara.
Rynek liczy na jastrzębi ton Banku Japonii, który w przyszłym tygodniu może podnieść stopy procentowe.
Członek zarządu BOJ, Kazuyuki Masu, ostrzegł niedawno, że przy tak luźnych warunkach finansowych bank może być zmuszony podnosić stopy szybciej.
Napięcie widać też na długim końcu krzywej dochodowości.
Po wyprzedaży, która pchnęła rentowności 30-letnich papierów najwyżej od 2007 roku, sekretarz skarbu Scott Bessent zapowiedział w sierpniu więcej odkupów długoterminowego długu.
Analityk StoneX, Matt Simpson, ocenia, że Bessent rzucił rękawicę doświadczonym traderom, którzy nie lubią, gdy ktoś im dyktuje warunki, i że pojedyncze starcia może wygrać, ale całą wojnę wygra tylko wtedy, gdy pozwoli mu na to rynek obligacji.
W tle stoi euro, które przed decyzją EBC trzyma się 1,16322 USD.