Azja odrabia lipcowy krach. KOSPI, Nikkei mocno w górę, hossa AI wraca na dobre?

Azja odrabia lipcowy krach. KOSPI, Nikkei mocno w górę, hossa AI wraca na dobre?

Koreański KOSPI zamknął środową sesję na 6598 punktach, o 3,8 proc. wyżej niż dzień wcześniej. Japoński Nikkei 225 zyskał 3,7 proc. i skończył dzień na 66 300 punktach, najwyżej od dwóch tygodni. Impulsem był wtorkowy komplet rekordów na Wall Street oraz gwałtowna przecena ropy po zapowiedziach porozumienia w sprawie otwarcia Cieśniny Ormuz.

Najważniejsze fakty

  • KOSPI zamknął się na 6598 pkt (+3,8 proc.), Nikkei 225 na 66 300 pkt (+3,7 proc.)
  • SK Hynix zyskał 7,4 proc., Advantest 8,7 proc., SoftBank około 9 proc.
  • S&P 500 zakończył wtorek na 7736,52 pkt, pierwszy raz w historii powyżej 7700 pkt
  • Brent spadł poniżej 80 dolarów za baryłkę, najniżej od 13 lipca
  • W lipcu KOSPI stracił 22,19 proc., po wzroście o 101,14 proc. w pierwszym półroczu

Połowa azjatyckiego indeksu to zaledwie dwie spółki

Za środową zwyżką w Seulu stały półprzewodniki. SK Hynix podrożał o 7,4 proc., Samsung Electronics o ponad 3 proc. Obie firmy odpowiadają razem za ponad połowę kapitalizacji KOSPI, więc każdy ruch na ich kursach przekłada się wprost na indeks. W Tokio najmocniej zyskiwał Advantest, producent maszyn do testowania układów scalonych, a także Kioxia i SoftBank. Reszta regionu poszła tym samym tropem: indeks MSCI dla Azji i Pacyfiku bez Japonii wzrósł o 2,3 proc., chińskie blue chipy o 1,5 proc., hongkoński Hang Seng o około 1,6 proc.

Paliwa dostarczył amerykański sezon wyników. Największe firmy chmurowe nie tylko nie przystopowały z inwestycjami, ale wręcz podbiły prognozy: Amazon podniósł tegoroczne nakłady inwestycyjne do około 220 mld dolarów, Alphabet do 195–205 mld, Meta podciągnęła dolną granicę widełek, a Microsoft zmierza w stronę 190 mld. Łącznie cała czwórka wyda w tym roku ponad 700 mld dolarów, głównie na serwerownie, układy scalone i moc obliczeniową. Dla producentów pamięci z Korei i Japonii to po prostu zamówienia. TrendForce prognozuje, że kontraktowe ceny serwerowych układów DRAM wzrosną w trzecim kwartale o 13–18 proc., a kości NAND o 10–15 proc.

Lipiec, którego Seul długo nie zapomni

Środowe wzrosty trzeba czytać w kontekście poprzednich tygodni. W lipcu KOSPI stracił 22,19 proc., choć w pierwszym półroczu podwoił swoją wartość. Po raz pierwszy w historii giełda w Seulu przerwała notowania mechanizmem circuit breaker w dwa kolejne dni. Rachunek za tę huśtawkę zapłacili drobni inwestorzy: w ciągu pięciu sesji wyrzucili z portfeli akcje za 106 bln wonów, czyli mniej więcej 73 mld dolarów.

Winna była dźwignia. Na koniec maja zadłużenie Koreańczyków na zakup akcji sięgnęło rekordowych 60 bln wonów, a lewarowane fundusze ETF oparte na pojedynczych spółkach, uruchomione 27 maja, w kilka tygodni urosły do rozmiarów, których nikt nie przewidział. Komisja Nadzoru Finansowego (FSC) wcisnęła hamulec 16 lipca. Wstrzymała nowe emisje takich produktów, podniosła minimalny depozyt z 10 do 30 mln wonów, zakazała ich reklamowania, zawęziła dopuszczalne odchylenie ceny od wartości aktywów z 3 do 2 proc. i wydłużyła obowiązkowe szkolenie inwestora z dwóch godzin do trzech. Szef nadzoru sam przyznał wcześniej, że zgoda na te instrumenty zapadła zbyt pochopnie.

Dno wypadło 31 lipca. Tego dnia KOSPI poszedł w górę o 17,91 proc., o 1001,89 punktu. Nigdy wcześniej indeks nie zyskał tyle w ciągu jednej sesji.

Czego rynek jeszcze nie wycenił

Optymizm z Azji ma dwie rysy na szkle i obie widać gołym okiem. Pierwsza to same wyniki spółek technologicznych. AMD po sesji traciło 8,8 proc., mimo że pobiło prognozy analityków, a SpaceX spadał o 7,5 proc., choć przychody wzrosły o 92 proc. rok do roku. W obu przypadkach inwestorom nie spodobało się tempo, w jakim inwestycje zjadają gotówkę. Wystarczy, że kolejny kwartał wypadnie podobnie, a narracja o zdrowej hossie napędzanej sztuczną inteligencją znów zacznie się kruszyć.

Drugi problem jest w Zatoce Perskiej. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent powiedział we wtorek w CNBC, że porozumienie w sprawie cieśniny może zapaść „dziś albo jutro”, i to wystarczyło, żeby ropa Brent zeszła poniżej 80 dolarów. Teheran konsekwentnie zaprzecza, by prowadził z Waszyngtonem bezpośrednie rozmowy, i wskazuje jedynie na kontakty z Omanem. Umowa o otwarciu Ormuz została zresztą już raz podpisana, 17 czerwca, i rozsypała się niemal natychmiast. Rynek kupuje tę samą nadzieję po raz kolejny.

Kapitał szuka więc na razie wszystkiego naraz. Złoto rosło w środę trzecią sesję z rzędu, do około 4152 dolarów za uncję, korzystając na tańszej ropie i słabszym dolarze. Kruszec i akcje technologiczne zwykle się nie lubią, a idą w górę razem.

Redakcja BitHub.pl poleca również:

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!