Ropa tanieje, giełdy odżywają. Rynek znów uwierzył w porozumienie z Iranem?
Początek sierpnia przyniósł gwałtowne odwrócenie jednego z najważniejszych ruchów ostatnich tygodni. Ceny ropy spadły o kilka procent, europejskie indeksy ruszyły w górę, a inwestorzy zaczęli redukować premię za ryzyko geopolityczne. Bezpośrednim impulsem była decyzja Donalda Trumpa o wstrzymaniu kolejnego ataku na Iran i daniu dyplomacji więcej czasu. Zapowiedziane na poniedziałek rozmowy mają dotyczyć zakończenia konfliktu oraz przywrócenia swobodnego transportu przez Cieśninę Ormuz. Problem polega na tym, że Teheran nie potwierdza prowadzenia bezpośrednich negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Rynek wycenia więc poprawę sytuacji szybciej, niż potwierdzają ją fakty.
Ropa traci, choć sytuacja pozostaje napięta
Notowania ropy Brent spadły w poniedziałek w okolice 83,70 dolara za baryłkę, czyli o 4,8%. Amerykańska WTI potaniała o około 6%, schodząc poniżej 80 dolarów. Była to reakcja na wstrzymanie amerykańskich uderzeń i nadzieję, że ewentualne porozumienie pozwoli ponownie zwiększyć transport surowca z Zatoki Perskiej.
Ruch jest tym bardziej znaczący, że jeszcze w lipcu oba gatunki ropy podrożały o ponad 20%. Wzrost napędzały walki między USA i Iranem, ataki na tankowce oraz obawy przed dalszym ograniczeniem ruchu w rejonie Ormuzu.
Napięcie jednak nie zniknęło. Od weekendu zgłoszono kolejne ataki na jednostki handlowe, a ruch zarówno przez Cieśninę Ormuz, jak i Bab al-Mandab pozostaje ograniczony. Rynek reaguje dziś przede wszystkim na nadzieję, nie na pełne przywrócenie dostaw.
Tańsza energia natychmiast pomaga giełdom
Spadek cen ropy poprawił nastroje na europejskich parkietach. STOXX 600 zyskał około 0,4%, natomiast niemiecki DAX rósł o 1,4%. Najlepiej zachowywały się branże, dla których droga energia oznacza wyższe koszty działalności.
Akcje spółek turystycznych i rekreacyjnych wzrosły o 1,6%, a sektor motoryzacyjny zyskał 2,2%. Jednocześnie firmy energetyczne traciły, ponieważ niższa cena baryłki ogranicza perspektywę ich przyszłych przychodów.
Dla szerszego rynku stawką jest jednak coś więcej niż jednodniowe odbicie. Trwale tańsza ropa mogłaby ograniczyć presję inflacyjną, obniżyć rentowności obligacji i ułatwić bankom centralnym rezygnację z kolejnych podwyżek stóp.
Rynek może zbyt wcześnie ogłaszać przełom
Do presji na ceny surowca dokłada się OPEC+. Grupa zatwierdziła zwiększenie limitów produkcji od września o około 188 tys. baryłek dziennie. Dotychczasowe podwyżki kwot nie zawsze przekładały się jednak na realny wzrost podaży, ponieważ eksport ograniczały konflikty oraz problemy logistyczne.
Najważniejsze pytanie nie dotyczy więc tego, czy ropa może spaść jeszcze o kilka dolarów. Chodzi o to, czy statki rzeczywiście wrócą na główne szlaki, a rozmowy przerodzą się w trwałe porozumienie.
Dopóki Iran zaprzecza bezpośrednim negocjacjom z USA, obecne odbicie giełd pozostaje zakładem na deeskalację. Jeżeli dyplomacja ponownie zawiedzie, premia wojenna może powrócić równie szybko, jak zniknęła.