Azja nurkuje kolejny raz z rzędu. Giełda w Seulu wstrzymała handel, inwestorzy w panice
Poniedziałkowa sesja w Seulu zakończyła się przeceną, jakiej koreańscy inwestorzy nie chcieliby oglądać nawet raz w roku. Indeks KOSPI spadł o 4,46 proc., do 6516,27 pkt, a w trakcie dnia osuwał się nawet w okolice 6473 pkt. Skala wyprzedaży była tak duża, że giełda w Seulu po raz kolejny uruchomiła mechanizm awaryjny, tzw. sidecar, który na pięć minut wstrzymuje realizację programowych zleceń sprzedaży.
Z tego tekstu dowiesz się:
- dlaczego KOSPI spadł w poniedziałek o 4,46 proc. i co uruchomiło mechanizm sidecar
- jak na przecenie ucierpiały Samsung Electronics i SK hynix
- co łączy krach w Seulu z bańką AI i konfliktem USA z Iranem
- jak na koreańską wyprzedaż reaguje rynek kryptowalut i kurs Bitcoina
Sidecar po raz dwudziesty w tym roku
Mechanizm bezpieczeństwa zadziałał na rynku KOSDAQ o godz. 10:52 czasu lokalnego, a na głównym parkiecie o 11:21. Sidecar dla KOSPI włącza się automatycznie, gdy kontrakty terminowe na indeks KOSPI 200 spadają o co najmniej 5 proc. i utrzymują się na tym poziomie przez minutę. Według koreańskiego dziennika Edaily było to już dwudzieste uruchomienie sprzedażowego sidecara na KOSPI w tym roku. Łączna liczba wstrzymań handlu w 2026 r. dawno przebiła rekord z kryzysu finansowego 2008 r., gdy takich interwencji naliczono 26.
Najmocniej ucierpiały spółki, które przez ostatnie kwartały ciągnęły koreańską hossę. Samsung Electronics stracił 4,31 proc. i zakończył dzień na poziomie 244 tys. wonów, a SK hynix spadł o 4,23 proc., do 1,764 mln wonów. Czerwień zalała niemal całą tablicę: przeceniły się ubezpieczyciele (o blisko 9 proc.), spółki maszynowe, handel detaliczny i sektor finansowy. Za wyprzedaż odpowiadały przede wszystkim instytucje, które pozbyły się akcji za ponad 920 mld wonów, podczas gdy inwestorzy indywidualni i zagraniczni próbowali łapać dołek. KOSDAQ radził sobie jeszcze gorzej i po spadku o około 5 proc. osunął się poniżej 750 pkt.
W mediach społecznościowych krążą szacunki, według których poniedziałkowa sesja miała wymazać z kapitalizacji koreańskiego rynku około 260 bln wonów. To wartość zbliżona do rocznego budżetu niejednego państwa średniej wielkości, choć trzeba zaznaczyć, że takie wyliczenia opierają się na przybliżeniach i nie pochodzą z oficjalnych danych giełdy.
Bańka AI spotyka wojnę na Bliskim Wschodzie
Powody przeceny są dwa i nałożyły się na siebie w najgorszym możliwym momencie. Pierwszy to globalny odwrót od spółek związanych ze sztuczną inteligencją. W piątek na Wall Street mocno taniały producenci pamięci, m.in. SanDisk i Micron, a prezentacja modelu Kimi K3 chińskiego startupu Moonshot AI ponownie rozbudziła pytania o to, czy gigantyczne wyceny zachodnich i koreańskich firm z sektora półprzewodników mają jeszcze pokrycie w rzeczywistości. Ponieważ Samsung i SK hynix odpowiadają za blisko połowę kapitalizacji KOSPI, każdy podmuch wątpliwości wokół AI uderza w Seul mocniej niż w jakikolwiek inny rynek na świecie.
Drugim czynnikiem jest eskalacja konfliktu Stanów Zjednoczonych z Iranem. Amerykańska armia prowadziła w nocy ataki już dziewiątą dobę z rzędu, a w weekend potwierdziła śmierć kolejnego żołnierza. Ropa Brent podrożała w poniedziałek o ponad 2,5 proc. i przebiła 90 dol. za baryłkę, co dla Korei Południowej, importera niemal całej zużywanej energii, oznacza dodatkowy cios. Efekt jest taki, że KOSPI znajduje się już ponad 25 proc. poniżej czerwcowego szczytu, a to formalna definicja bessy.
Co to oznacza dla kryptowalut
Rynek cyfrowych aktywów przyjął koreańskie turbulencje zaskakująco spokojnie. Bitcoin utrzymuje się w okolicach 64 tys. dol. i choć w ostatnich tygodniach poruszał się w rytm indeksów technologicznych, tym razem nie pogłębił spadków. Ciekawostką jest, że 30-dniowa zmienność Bitcoina spadła ostatnio poniżej zmienności KOSPI, co jeszcze rok temu brzmiałoby jak żart. Widać też drugi efekt: po wcześniejszych falach wyprzedaży w Seulu wolumeny na koreańskiej giełdzie kryptowalut Upbit gwałtownie rosły, co część analityków interpretuje jako powrót lokalnego kapitału z akcji spółek chipowych do cyfrowych aktywów. Jeśli koreańska bessa się pogłębi, ten strumień może się jeszcze nasilić.
Redakcja BitHub.pl poleca również:
- Chiny bronią giełdy po spadkach. Państwowe fundusze kupują, Moonshot AI szykuje IPO
- Bessa na akcjach spółek technologicznych. Czy nowy „DeepSeek moment” to strachy na lachy?
- Rozwój chińskiej AI powoduje strach na Wall Street. „Tańsza i lepsza”. Bańka pęka?
