Akcje firm żeglugowych w euforii. Skorzystają na wojnach?

Akcje firm żeglugowych w euforii. Skorzystają na wojnach?

Akcje globalnych spółek żeglugowych ustanowiły nowe rekordy, napędzane wzrostem stawek za transport ropy i gazu. Indeks ETF Global Shipping otworzył sesję na kolejnym historycznym maksimum. Na nowych rocznych szczytach znalazły się m.in. Torm PLC, Hafnia ale również wyspecjalizowane w przewozie towarów spółki jak duński kolos Maersk. Niemniej jednak głównym powodem wzrostów w sektorze nie jest boom gospodarczy, ą rosnące koszty transportu ropy w warunkach napięć na Bliskim Wschodzie.

Wyższe stawki za kursy tworzą „premię” w całkowitym koszcie dostaw ropy ponad samą cenę kontraktów Brent i WTI. Eskalacja globalnych napięć geopolitycznych wynosi koszty frachtu w górę, a kursy akcji firm zajmujących się transportem morskim mocno odbiły z ubiegłorocznych minimów. Jeśli rynek uwierzy, iż sytuacja zmieniła się „na dobre”, możemy być świadkami „repricingu” akcji spółek frachtowych, które historycznie wyceniane były przeważnie na niskich, jednocyfrowych poziomach cena/zysk z uwagi na zmienność zysków, wysoką cykliczność i niepewne wypłaty dywidend.

Koszty transportu rosną. Kto korzysta?

Zarówno Brent, jak i WTI handlują na najwyższych poziomach od ponad dwóch tygodni, a zjawisko poprawy biznesu „oceanicznego” jest powszechne. Dotyczy to także nastrojów wokół azjatyckich firm jak STX Green Logis czy Pan Ocean. Rynki reagują na kolejne zakłócenia w tranzycie przez Cieśninę Ormuz i inne kluczowe szlaki morskie, które zmuszają statki do zmiany tras lub dłuższego oczekiwania.

To „wąskie gardło” w transporcie ogranicza tzw. dostępną podaż tonażu. Część floty pozostaje dłużej zajęta przy tych samych wolumenach transportu. Mniej dostępnych statków powoduje presję na dalszy wzrost stawek. Dodatkowym czynnikiem są częstsze transfery ship-to-ship (STS) w rejonie Zatoki Omańskiej. To one wydłużają logistykę przewozu i jeszcze bardziej ograniczają dostępność tankowców.

Analitycy zaczynają traktować obecną sytuację nie jako krótkotrwałe zaburzenie, ale jako bardziej trwały problem strukturalny związany z napięciami geopolitycznymi, ograniczeniami w przepustowości szlaków i nierównowagą na rynku energii. Według analiz Daishin Securities zakłócenia na Bliskim Wschodzie oraz większa liczba wspomnianych operacji przeładunkowych STS mogą utrzymywać wysokie stawki frachtowe dla tankowców przez dłuższy czas, w tym dla największych jednostek VLCC.

Z euforią na rynku frachtowców kontrastuje słabość firm z sektora telekomunikacyjnego. Pisaliśmy o niej w artykule Akcje telecom w największej panice od 2020. To przez SpaceX?