Spadek wpływów do budżetu. Uciążliwy podatek w końcu zniknie?
W trakcie każdej debaty na temat oszczędności eksperci niemal zawsze wskazują na jedną rzecz. W Polsce wciąż bardzo mało osób interesuje się pomnażaniem kapitału poprzez inwestowanie na rynkach finansowych. Od lat jako jeden z głównych powodów takiej sytuacji wskazują tzw. podatek Belki. Podatek od zysków kapitałowych miał być rozwiązaniem tymczasowym. Niestety, jak to często bywa, rozwiązanie „na chwilę” zostało na dłużej i obowiązuje już ponad dwie dekady. Najnowsze prognozy Ministerstwa Finansów wykazały, że wpływy do budżetu z tego podatku w 2026 roku prawdopodobnie będą niższe, niż w 2025 roku. To tendencja, która utrzymuje się od kilku lat. Czy te dane skłonią rząd do zmian w tym zakresie, na które inwestorzy czekają od lat?
Podatek Belki przyniesie mniej wpływów do budżetu w 2026 roku
Większość osób, kiedy słyszy z ust polityków hasło „podatek tymczasowy”, kojarzy przede wszystkim podwyżkę stawki VAT, którą przeprowadził rząd Donalda Tuska w 2010 roku. Premier tłumaczył, że to tymczasowe rozwiązanie, które ma ustabilizować finanse publiczne. Jednak 23% stawka VAT pozostała do dziś nieruszona. Jednak jest jeszcze jedna danina, która miała być tymczasowa, a obowiązuje do dziś – podatek Belki. To rozwiązanie, które w 2002 roku wprowadził ówczesny minister finansów Marek Belka. Premierem był wtedy Leszek Miller.
Jak wielokrotnie wskazywali eksperci, 19% stawka podatku od zysków kapitałowych skutecznie zniechęca oszczędzających do inwestowania na rynkach finansowych. Czy najnowsze prognozy Ministerstwa Finansów skłonią wreszcie rząd do zajęcia się tą kwestią? Z danych resortu finansów wynika, że w 2026 roku wpływy do budżetu państwa z tytułu tzw. podatku Belki przekroczą 9 mld złotych. Dla porównania w 2025 roku wpływy budżetowe w tym przypadku wyniosły 9,3 mld złotych. Z kolei w 2024 roku kwota była jeszcze wyższa i wyniosła 10,5 mld złotych.
Dlaczego liczba wniosków o kredyty wystrzeliła? Więcej na ten temat dowiesz się w tekście:
Pomysł na rozwiązanie problemu jest, ale znowu przesunięty
Od lat politycy obiecują, że zajmą się podatkiem Belki, ale na obietnicach się kończy. Od pewnego czasu propozycją, która ma wszystko zmienić jest Osobiste Konto Oszczędnościowe (OKI). Rozwiązanie zakłada, że na koncie OKI oszczędności do 100 tys. zł nie będą objęte podatkiem Belki. Jak informował minister finansów Andrzej Domańsk, OKI umożliwi inwestowanie w szeroki wachlarz instrumentów, takich jak obligacji, czy ETF-y. Według zapowiedzi sprzed kilku miesięcy, rozwiązanie miało wejść w życie od 1 lipca. Jednak na początku marca resort finansów poinformował, że przesuwa termin na 1 stycznia 2027 roku. Jak uzasadnia ministerstwo, chce w ten sposób dać instytucjom więcej czasu na przygotowanie systemów.
OKI to element szerszej strategii, którą Komisja Europejska zatwierdziła w marcu 2025 roku. Ta strategia to Unia Oszczędności i Inwestowania (SIU – Savings and Investments Union). Tutaj pojawiło się wiele obaw.
UE za pomocą OKI zabierze inwestorom oszczędności?
W ostatnich miesiącach wokół Unii Oszczędności i Inwestowania pojawiło się wiele sprzecznych informacji. Niektóre media i komentatorzy ostrzegali, że to próba przejęcia prywatnego kapitału przez UE. Jednak w oficjalnych dokumentach możemy przeczytać, że Strategia ma opierać się na dobrowolnych zachętach rynkowych, a uczestnictwo w takich programach jak OKI ma nie być obowiązkowe.
Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu strategii, celem SIU „jest powiązanie oszczędności i inwestycji w UE, aby stworzyć możliwości finansowe dla obywateli i przedsiębiorstw”. Jak wynika z szacunków unijnych urzędników, obecnie prywatne depozyty mieszkańców UE to około 10 bln euro. Program ma na celu lepsze ukierunkowanie prywatnych oszczędności, co ma ożywić oraz poprawić konkurencyjność europejskiej gospodarki.
W konkluzjach Rady Europejskiej z 20 marca 2025 roku napisano: „Prawdziwa unia oszczędności i inwestycji pomoże skierować do europejskiej gospodarki każdego roku setki miliardów euro dodatkowych inwestycji, co wpłynie na pobudzenie konkurencyjności UE oraz zwiększenie jej autonomii strategicznej i bezpieczeństwa gospodarczego”.
Budżet się nie spina, ale dla tej grupy na nagrody nie zabrakło:
Budżet z rekordowym deficytem, a rząd wydaje 130 mln zł na nagrody
