Czarne chmury nad Maltą | Pokłosie zabójstwa wpływowej dziennikarki

3 962

Premier Joseph Muscat, kluczowy w kreowaniu Malty na Blockchain Island, został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska. Jak cień skandali związanych z jego osobą odbije się na branży kryptowalut?

Miała być rajem dla środowiska kryptowalut. Wabiła licznymi, głośnymi konferencjami, ulgami podatkowymi, infrastrukturą i obietnicą przejrzystych przepisów. Malta, bo o niej mowa, ma coraz mniej wspólnego z „rajem dla krytpto”, na jaki ją kreowano. Jedno jest pewne, w obliczu ujawnionej korupcji związanej z J.Muscatem z pewnością zmieni się dość liberalne podejście do świata kryptowalut.

Pokłosie zabójstwa wpływowej dziennikarki

Cała historia zaczyna się od Daphne Cauana Galizi – dziennikarki, która opublikowała serię artykułów, w których wskazała na nadużycia władzy oraz przypadki korupcji w rządzie maltańskim. J.Muscat nazywał ją swoim największym krytykiem. Dziennikarka w swoich artykułach snuła domysły na temat powiązań Premiera ze spółkami zarejestrowanymi w rajach podatkowych, przez które miały przepływać miliony dolarów. Rąbek tajemnicy został uchylony przy okazji Panama Papers, ale samemu Premierowi nic nie udowodniono. Muscat premierem już nie jest.

Do tak istotnych zmian w ekipie rządzących wyspą nie doszło wskutek samych jej publikacji, ale jej tragicznej śmierci. W październiku 2017 roku pod jej samochód podłożono bombę. Zabójstwo wywołało ogromne poruszenie nie tylko na Malcie, ale także poza jej granicami. Brak postępów w śledztwie stał się niepokojący nie tylko wśród społeczeństwa, ale i europejskich polityków. Dużo się za to mówiło o tym, że władza utrudnia śledztwo i daje nowe, fałszywe tropy dziennikarzom śledczym. Początkowo w sprawie został zatrzymany, a następnie wypuszczony, były szef kancelarii Muscata.

Dopiero pod koniec ubiegłego roku zatrzymano w tej prawie znanego biznesmena Yorgena Fenecha ściśle związanego z przemysłem energetycznym. Oskarżany miał ponoć wręczać byłemu premierowi luksusowe prezenty takie jak drogie wina czy zegarki. Nowym premierem został Robert Abela – prawnik, który obiecuje naprawienie reputacji Malty. Trzeba jednak wspomnieć, że jest postrzegany jako protegowany Muscata. Zawirowań na szczeblach rządowych jest jeszcze więcej. W tym miesiącu dymisję złożyła także minister Justyne Caruana zarządzająca wyspą Gozo. Zdecydowała się na ten ruch tuż po medialnych doniesieniach, że jej mąż utrzymywał prywatne kontakty z oskarżanym biznesmenem.

Problem z wydawaniem licencji

Ustawodawstwo Malty, chwalone za innowacyjne podejście poniosło swego rodzaju klęskę. Po tym jak premier Muscat chętnie i medialnie witał na wyspie giełdy kryptowalutowe, wydawać się mogło, że ich legalizacja w ramach lokalnego prawa nastąpi stosunkowo szybko i będą do nich jasne wytyczne. W praktyce, w procesie ubiegania się o licencje pozostawiły w grze jedynie te podmioty, które mają duże środki na sztab maltańskich prawników i księgowych. Procesy licencyjne prowadzone są „po maltańsku”, tzn. w oparciu o wysokie opłaty administracyjne i ciągnące się miesiącami. Dlatego na rynku pozostały te giełdy, które są w stanie cierpliwie znieść ciągle wydłużający się skomplikowany proces licencyjny oraz maltańską biurokrację.

Co ciekawe, jedną z najbardziej rozpoznawalnych firm, przenoszącą swoje europejskie operację na Maltę jest Binance. Jej founder oraz CEO – Changpeng Zhao wielokrotnie spotykał się z przedstawicielami lokalnych władz, biznesu, budując swój obraz jako głęboko zaangażowanego w proces migracji na wyspę. Analiza dokumentów finansowych kontrolowanych przez niego maltańskich podmiotów pokazuje jednak smutną prawdę i fakt, że spółki do końca 2018 roku nie prowadziły jakiejkolwiek działalności.

Czas nieubłaganie mija, a mimo to, Malta Financial Service Authority nie wydała jak dotąd żadnej licencji kryptowalutowej. Nie dziwi więc fakt, że takie giełdy jak Bitbay zdecydowały się na ucieczkę do Estonii, gdzie wszystko odbywa się sprawnie, szybko, jest w pełni uregulowane, a do tego znacznie tańsze niż na Malcie.

Utopijny obraz Malty dopełnia mający swoje problemy maltański sektor bankowy, która pod naciskiem miejscowego regulatora, sceptycznie podchodzi do podmiotów z branży kryptowalut.

Obecnie, nawet najwięksi zwolennicy maltańskiego klimatu śródziemnomorskiego przyznają, iż projekt transformacji tego kraju w Blockchain Island stał się niewypałem. Zaraz po giełdach, swój odwrót rozpoczęły projekty ICO, STO oraz inne, którym zależy na wiarygodności jurysdykcji, której Malta obecnie nie ma zbyt wiele.

Od Redakcji

Artykuł powstał przy współpracy z Thompson&Stein. To międzynarodowa kancelaria prawnicza specjalizująca się w doradztwie prawnym i podatkowym. Działalność firmy obejmuje m.in. doradztwo przy STO i ICO oraz pomoc w uzyskaniu licencji na obrót kryptowalutami.

Komentarze