Japonia wydała 2,2 mld dolarów na reshoring z Chin!

5 860

W przeciągu ostatnich dni Japonia rozegrała polityczno-ekonomiczny spektakl z Chinami. Przedstawienie to obserwuje cały świat, gdyż może być ono początkiem większych zmian. Zmian, o których mowa już od lat, ale nikt do tej pory nie odważył się ich zainicjować. 

Ponad 240 miliardy jenów

2.2 miliarda amerykańskich dolarów. Tyle państwo japońskie zadeklarowało na wsparcie firm w przeniesieniu swojej produkcji do Japonii lub do innych państw. Premier Japonii Shinzō Abe zapowiedział, że suma 220 miliardów jenów (2 mld USD) jest przeznaczona na powrót produkcji do państwa japońskiego. Pozostałe 23,5 miliarda jenów zostanie przeznaczone na przedsiębiorstwa, które będą przenosiły swoje fabryki z Chin do innych państw. Ta paczka stymulacyjna jest jedną z największych w historii Japońskiej ekonomii i prawdopodobnie nie ostatnią w walce z wirusem.

Dlaczego to takie ważne?

Przez ostatnie dekady Chiny stały się fabryką świata. Każdy producent starał się tam offshore’ować, by minimalizować koszty. Jednak pandemia koronawirusa, która zaczęła się właśnie w Chinach, zapoczątkowała problemy produkujących tam przedsiębiorstw. Niedobór materiałów i problemy w łańcuchach dostaw sparaliżowały niejedną firmę. Produkcja dóbr, które w walce z wirusem są kluczowe, była wstrzymana lub zagrożona. W wypadku powtórzenia się takiej pandemii lub innego kryzysu, który dotknie Chiny, Japonią nie chce być zagrożona. Działanie to na pewno wpłynie pozytywnie na bezpieczeństwo ekonomiczne państwa.

Można do tego dodać, że od wielu lat pojawiały się głosy nawołujące do powrotu z Chin. Mówił o tym Patrick Van den Bossche, partner w firmie konsultingowej Kearney, zajmującej się właśnie sektorem produkcyjnym. Do tego przedsiębiorstwo przedstawia coroczny indeks reshoringu i w ostatni czwartek pojawiła się własnie siódma edycja. Mowa tam o dramatycznym powrocie produkcji do państw. Na podstawie tak mocnych sygnałów jakie płyną z Japonii, możemy się spodziewać, że świat zacznie uciekać z Chin. Wielce prawdopodobnym jest zatem, że w 2020 roku zakończy się era „Made in China”.

Komentarze