#AE | Ciekawa koncepcja podatkowa

412

Ostatnio pod artykułem o VAT przeczytałem ciekawy komentarz, który zainspirował mnie do napisania tego artykułu. Zaprosiłem czytelników do dyskusji i w odpowiedzi przeczytałem o pewnej koncepcji ujednolicenia przepisów podatkowych. Zapraszam do wspólnej analizy pomysłu!

Najpierw wyjaśnienie

Pisząc o różnych meandrach podatku od wartości dodanej dawałem przykłady tego jak dla praktycznie identycznego produktu o innej nazwie, stawki mogą się wahać i to bardzo. Przytaczając ”to, czy zapłacimy 8% czy 23%, zależy w dużej mierze od nazwy produktu abstrahując od tego, czym on tak naprawdę jest. Przykładowo musztarda 23%, ale sos musztardowy 8%; chipsy kukurydziane 23 %, ale ziemniaczane 8%, woda źródlana 23%, ale mineralna już tylko 8% VAT”. Wieńcząc akapit padło zdanie „prostota powinna być miarą efektywności systemu podatkowego”.

A w komentarzu odpowiedź

Autor komentarza zaproponował od siebie koncepcję podatku jako swoistej prowizji, liczonej według liniowych stawek dla państwa argumentując, iż system cechowałby się prostotą – za każdym razem jak pieniądze zmieniałyby właściciela to określona stawka szła by na rzecz gospodarki. Nazywałoby się to „podatek od transakcji w gospodarce”. Co by się stało, gdyby zdecydować się na takie kroki? Zastanówmy się w dalszej części artykułu!

Na plus

Na potrzeby analizy przyjmę w plusach założenie, że państwo oferuje efektywną stopę podatkową, z której większość jest zadowolona.

  • Podatki to skomplikowany temat. Za większością stoją ustawy, których długość odpowiadałaby książce. Wszyscy nieprofesjonaliści (w tym zakresie) zasadniczo znają tylko część podatków, która jest im potrzebna akurat do życia. Gdyby je ujednolicić do jednego ryczałtu, to łatwiej byłoby cały temat zrozumieć.
  • System byłby niewątpliwie lepiej uszczelniony. Przepływ razy procent równa się danina. Nie ma tu miejsca na magię. Albo inaczej – jest go mniej.
  • Biurokracja uległaby redukcji. Skoro każdy sam potrafiłby sobie policzyć,ile trzeba zapłacić, to po co dedykowany urząd?
  • Odzwierciedlenie dochodów społeczeństwa. Tutaj można by się pokusić nawet o pewne miary tego podatku. Jeśli ujednolicona stopa podatkowa wynosiłaby np. 20% to logicznym by było, że z każdej złotówki 20 groszy idzie do skarbu państwa. Nazwijmy to roboczo „krańcowym transferem podatkowym”. Pozwoliłby on na dokładniejsze pomiary wskaźników, a o tym jak ważny jest dostęp do informacji pisałem tutaj.
  • Rozliczenie byłoby banalne. W zasadzie to mogłoby następować automatycznie. Gotówka traci na popularności na rzecz pieniądza cyfrowego i krypto. Większość obrotu pieniądza można by rozliczać automatycznie. „Papierologia” związana z zeznaniami podatkowymi spędza sen z powiek wielu, przedsiębiorcom zwłaszcza, którym często kierują kroki w stronę biura rachunkowego i mają dodatkowe koszty.
  • Urząd Skarbowy byłby mniej potrzebny. Nie tylko dlatego, że system by się uprościł… za tym stoi więcej. Jeśli ludzie byliby zadowoleni z systemu podatkowego, to mieliby mniejszą motywację, by zasilać szarą strefę lub prowadzić kreatywną księgowość.
  • Możliwość prowadzenia badań. Mamy w ekonomii krzywą Laffera, czyli bardzo przyjemny wykres, o którym pisałem tutaj. Najprościej mówiąc, są to dochody do skarbu państwa zależne od stopy podatkowej. Z wykresu wynika, że stopa powinna być „nie za duża, nie za mała”. Jest to jednak tylko koncepcja teoretyczna. Jeśliby ujednolicić system podatkowy to łatwiej byłoby zbadać efektywne stopy podatkowe. To byłaby spora dawka konkretnej, ekonomicznej wiedzy.
  • Kapitalizm sam by się doskonalił. Polityką fiskalną wpływa się na popyt i podaż. Państwo chce tak a nie inaczej, więc tam zmniejszy, gdzie indziej zwiększy i summa summarum ma się zgadzać. Dążąc do idealistycznego modelu wolnego rynku, jeśli mamy jedną stopę podatkową, to można śmiało usiąść wygodnie i patrzeć jak rynek reguluje się sam. Z pewnością jest wielu zwolenników stuprocentowego libertarianizmu, których pomysł zaciekawi.
  • Bodziec motywacyjny dla społeczeństwa. Skoro system jest klarowny to znaczy, że jest zachęcający i może wzbudzać zainteresowanie.
  • Podwyższone nastroje społeczne. Skoro państwo idzie na rękę, to obywatele zmieniliby retorykę. Nie trzeba kombinować, skoro jest przejrzyście, a podejście wyniesione z poprzedniego ustroju idzie w zapomnienie.

Na minus

  • Czasem bywa, iż częściowy interwencjonizm państwowy jest potrzebny. Wtedy jednolity podatek może osłabić możliwość wpływania państwa na choćby stopę procentową czy zagregowaną produkcję. Skutek to mniejszy „dobry” wpływ państwa, który mógłby zaistnieć choćby z uwagi na lepszy dostęp do informacji.
  • Zmiana systemu z obecnego kształtu na nowy model byłaby trudna. Mówię o samym procesie. Zmiana to stresor dla systemu i jego beneficjentów oraz okazja do różnych nadużyć.
  • Co jeśli ujednolicona stopa byłaby wysoka w porównaniu z tym co jest teraz? Znalezienie stopy optymalnej kosztowałoby wiele prób i błędów. Jeśli jest restrykcja fiskalna, a państwo nie chce zmieniać swojej polityki, to nawet w uproszczonym systemie pieniądz może być „dzielony na duże kawałki.”

Podsumowując

Taka oto moja krótka rozprawka. Mam nadzieję, że się podoba. Zastrzegłem sobie kiedyś, że #Alternatywki będą na luzie, dlatego nie idę przekrojowo szkołami ekonomii i ichnim podejściem do podatków, a zamiast tego wolę dać tekst krótko i na temat. W komentarzach proszę dopisywać swoje za i przeciw. Chętnie się zapoznam z innym punktem widzenia.

Poprzednia #Alternatywka w formie podcastu dostępna tutaj, a kolejna już za tydzień!

Komentarze