Prawie co drugi dorosły Polak spłaca kredyt. Tak finansujemy coraz wyższy standard życia

Kiedy spojrzymy wstecz, o dwadzieścia czy trzydzieści lat, widzimy zupełnie inny standard życia przeciętnego Polaka. Jedną z głównych składowych takiego stanu rzeczy są pożyczki i kredyty. Hipoteczny, gotówkowy, ratalny. Przynajmniej jedno takie zobowiązanie ma niemal co drugi dorosły Polak. Według danych Biura Informacji Kredytowej odsetek tych, którzy wspomagają się pieniędzmi banków wynosi dokładnie 47,3%. Ale czy to jest zła wiadomość?

Banki lubią klientów, którzy dobrze zarabiają

Na początek wyjaśnijmy. To nie oznacza że co drugi dorosły Polak ma kłopoty finansowe. Wręcz przeciwnie, mnóstwo kredytobiorców to ludzie o stabilnych zarobkach. Sęk w tym, że nie na tyle wysokich, żeby mieszkanie czy inne większe inwestycje realizować za gotówkę. I wtedy do gry wkraczają spełniające marzenia banki. I robią to z chęcią.

Mechanizm jest prosty. Osoba ze stabilnym zatrudnieniem, dobrą historią kredytową i odpowiednimi dochodami jest dla banku znacznie bardziej atrakcyjnym klientem niż ktoś, kto potrzebuje pożyczki do załatania domowego budżetu. Z kredytami najbardziej „szaleje” klasa średnia, której rozpiętość w Polsce jest ogromna.

Z danych prezentowanych przez BIK wiemy, że kredyty mieszkaniowe i gotówkowe odpowiadają łącznie za około 92% łącznego zadłużenia polskich gospodarstw domowych. Jednocześnie udział hipotek w relacji do PKB pozostaje w Polsce stosunkowo niski na tle wielu państw Unii Europejskiej. Są więc kraje, w których kredytują się częściej i na większe kwoty.

fot. X / BI

Kredyt nie musi oznaczać problemów finansowych

Co ciekawe, kredyt nie ma nic wspólnego ze słabszą sytuacją materialną. Wręcz przeciwnie, bo najwyższe średnie zadłużenie przypada na mieszkańca najbogatszego województwa mazowieckiego. Najniższe zakredytowanie to Podkarpacie.

Nie zmienia to faktu, że Polska jest krajem ludzi żyjących w dużej mierze z bankowym zobowiązaniem w tle. To część naszej codzienności. Kredyt przestał być wyłącznie sposobem na zakup mieszkania, na które inaczej trzeba byłoby odkładać przez dziesięciolecia. Dla części ludzi stał się też sposobem na odroczenie płatności w czasie. Nawet na rzeczy, na które potencjalnie byłoby nas stać. Korzystamy z nich dzisiaj, a płacimy za nie przez kolejne miesiące albo lata. Bo życie jest za krótkie na odkładanie w nieskończoność.

I właśnie dlatego liczba 47,3% mówi o polskim społeczeństwie więcej niż tylko to, ile osób ma podpisaną umowę z bankiem.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:

Kamera nagra cię przy bankomacie? Ministerstwo chce przechowywać wizerunek przez 90 dni

USA przejęły częściowo Cieśninę Ormuz? To ponoć kłamstwo

W USA znów wrze. Tysiące obywateli protestowało na ulicach Waszyngtonu