W masowych protestach pod hasłem „March on Washington 2026: Defend the Vote” wzięły udział tysiące uczestników z całych Stanów Zjednoczonych.
Ponad 60 lat po tym, jak na terenie National Mall przemawiał Martin Luther King, Amerykanie zgromadzili się w tym samym miejscu po raz kolejny. Podobnie jak wówczas, powodem ich niezadowolenia było narastające zagrożenie dla praw wyborczych oraz wolności obywatelskich.
Głównym inicjatorem wydarzenia był wielebny Al Sharpton wraz ze swoją organizacją National Action Network, od lat stojącą na czele walki o prawa obywatelskie w USA. Kluczową rolę odegrali również Martin Luther King III oraz jego żona Arndrea Waters King, reprezentujący Drum Major Institute i kontynuujący dziedzictwo swojego ojca. Do tej dwójki dołączyła szeroka koalicja tradycyjnych organizacji obrony praw człowieka, w tym historyczne stowarzyszenie NAACP oraz National Urban League. Istotnym wsparciem logistycznym i społecznym wykazały się Amerykańska Federacja Nauczycieli oraz wielkie związki zawodowe sectora publicznego. Całość wspierali także politycy z Congressional Black Caucus, dbający o to, by postulaty protestujących trafiły bezpośrednio na korytarze amerykańskiego Kongresu.
W demonstracji udział wzięli przedstawiciele związków zawodowych, studenci i aktywiści. Były ich tysiące. Tłum zebrał się przy Lincoln Memorial, po czym przemaszerował w kierunku pomnika dr. Martina Luthera Kinga Jr.
Budzący kontrowersje wyrok Sądu Najwyższego
Marsz był reakcją na decyzję Sądu Najwyższego, który znacząco osłabił postanowienia ustawy o prawach wyborczych Voting Rights Act. W opinii publicznej decyzja sądu stanowi usunięcie części zabezpieczeń chroniących prawa mniejszości przed manipulacjami na mapach wyborczych. Stawką w grze jest podział okręgów wyborczych w wielu stanach na południu Stanów Zjednoczonych. Tam lokalne władze, wśród których zdecydowana większość stanowią jednostki zdominowane przez Partię Republikańską, zaczęły przerysowywać mapy wg swojego widzimisię— tak, aby zdążyć przed zbliżającymi się wyborami połówkowymi.
Politycy na scenie nie przebierają w słowach
Podczas „Marszu na Waszyngton” głos zabrali czołowi przedstawiciele amerykańskiej sceny politycznej, w tym niezależny senator z Vermont Bernie Sanders, demokratyczna kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez oraz lider mniejszości w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries. Przemawiający zwrócili uwagę na pogarszającą się sytuację gospodarczą i polityczną Afroamerykanów, w tym rosnący poziom bezrobocia i spadek wskaźnika posiadania własnych nieruchomości. Jeffries powiedział wprost, że reprezentacja polityczna czarnoskórej społeczności znajduje się pod stałym ostrzałem, a stosowane obecnie techniki przypominają dawne zasady segregacji rasowej. Z kolei Martin Luther King III podkreślił, że obrona prawa do głosowania to fundamentalny filar amerykańskiej demokracji. Liderzy zgromadzenia dodali, że działania administracji prezydenta Donalda Trumpa zmierzają do ograniczenia możliwości głosowania korespondencyjnego oraz osłabienia federalnych przepisów antydyskryminacyjnych.
Przeczytaj o zaskakującej ścieżce, którą obecnie podąża Bitcoin:
Nadchodzi finansowe trzęsienie ziemi? Najpopularniejsza kryptowaluta robi coś nieoczekiwanego
oraz o wyniku sądowej batalii między firmą Anthropic a władzami Stanów Zjednoczonych:
Gigant sztucznej inteligencji postawił się Pentagonowi. Dziś zapadł wyrok