Zakaz jednorazowych vape’ów miał ograniczyć jeden z najbardziej absurdalnych odpadów ostatnich lat. W końcu to małe, tanie urządzenia z plastiku, elektroniki i baterii, które po krótkim użyciu lądują w koszu. Problem w tym, że w Wielkiej Brytanii zakaz nie zamknął sprawy. Według branży odpadowej co tydzień nadal wyrzucanych jest ponad 6 milionów sztuk i wkładów, a zakłady recyklingu coraz częściej traktują je nie jak śmieci, tylko jak potencjalne źródło pożaru.
6 milionów vape’ów tygodniowo ląduje w koszu. Małe baterie podpalają recykling
Skala problemu liczy się nie tylko w tonach odpadów, ale też w pożarach i pieniądzach. W 2025 roku w brytyjskich obiektach Suez doszło do 670 pożarów. Spośród nich 368 potwierdzono jako spowodowane bateriami lub vape’ami, a kolejne 176 było z nimi podejrzanie powiązane.
Dr Adam Read z Suez mówi Guardianowi, że „vape’y były podejrzewane jako przyczyna ponad 80 proc. zgłoszonych pożarów” w obiektach firmy w ubiegłym roku. Zwraca też uwagę na podstawowy błąd konsumentów. Wiele osób nie wie, że takich urządzeń nie wolno wrzucać ani do zwykłego kosza, ani do domowego recyklingu.
„Ludzie często nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie powodują baterie, gdy nie są prawidłowo utylizowane. Myślą, że robią dobrze, wrzucając je do recyklingu” – tłumaczy.
Zakaz przesunął problem, ale go nie usunął
Brytyjski zakaz jednorazówek miał być odpowiedzią na środowiskowy chaos. Branża odpadowa twierdzi jednak, że rynek szybko się przestawił. W zakładach coraz częściej pojawiają się większe, ładowalne modele, które formalnie nie są jednorazówkami, ale w praktyce nadal bywają traktowane jak produkt do szybkiego wyrzucenia. Jak mówi Steve Daniels z Suez, wcześniej dominowały mniejsze urządzenia, a teraz w odpadach częściej widać większe, ładowalne vape’y z większymi bateriami.
To dlatego recyklingowcy chcą mocniejszych bodźców finansowych. Read proponuje, by do ceny vape’a doliczać realny koszt jego bezpiecznego przetworzenia, a także rozważyć system kaucji. Według niego zwrot 1–2 funtów za oddane urządzenie mógłby gwałtownie ograniczyć liczbę vape’ów trafiających do zwykłych odpadów i obniżyć ryzyko pożarów nawet o 70–90 proc.
Na razie Wielka Brytania ma więc problem, który brzmi banalnie, ale kosztuje fortunę. Małe urządzenie, często kupione impulsywnie i wyrzucone bez zastanowienia, może przejść przez cały system odpadowy jak zapalnik. A gdy takich zapalników są miliony tygodniowo, recykling przestaje być tylko kwestią ekologii. Staje się kwestią bezpieczeństwa.
Polska też idzie w zakaz jednorazówek
Ten problem nie jest wyłącznie brytyjski. Polska również szykuje się do uderzenia w jednorazowe e-papierosy. W marcu 2026 r. rząd przyjął projekt przepisów zakazujących ich sprzedaży. Zarówno z nikotyną, jak i bez niej. Ministerstwo Zdrowia tłumaczyło to przede wszystkim ochroną młodych ludzi, ale w tle jest także problem elektroodpadów.
Nowe przepisy mają obowiązywać po sześciu miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, a na opakowaniach e-papierosów i pojemników z płynem do urządzeń wielorazowych ma pojawić się specjalny identyfikator produktu, ułatwiający kontrolę rynku.
Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:
Beckham został miliarderem, ale Wielka Brytania traci bogaczy. „To opowieść o dwóch exodusach”
Uśpione komórki, nieoficjalne naloty, tankowce znikające na mapie: cicha wojna w Zatoce
„Urocze” roboty rodem z japońskiego horroru hitem rynkowym. Ale problem jest poważny