Bitcoin po 7 złotych za sztukę? W popularnej aplikacji kurs BTC spadł o 99,9999%. Co się stało?

Użytkownicy popularnej fintechowej aplikacji Revolut przecierali dzisiaj oczy ze zdumienia. Cena Bitcoina spadła kilka godzin temu na moment w okolice 2 centów za sztukę (plus minus 7,50 zł), choć na szerokim rynku nie doszło do żadnego krachu. Był to błąd wyświetlania danych, który dotknął część użytkowników aplikacji i wywołał nerwowe reakcje w mediach społecznościowych.

Bitcoin za dwa centy tylko na ekranie

Problem pojawił się w piątkowe popołudnie w module kryptowalutowym Revoluta. Użytkownicy publikowali zrzuty ekranu, na których wykres Bitcoina pokazywał gwałtowny spadek ceny niemal do zera. W części przypadków aplikacja miała również wysyłać powiadomienia o osiągnięciu przez BTC 52-tygodniowego minimum. Ponure i zabawne zarazem.

fot. moduł kryptoaktywowy Revoluta

Ruch wyglądał dramatycznie, ale nie miał pokrycia w realnym rynku. Na głównych giełdach i agregatorach danych cena Bitcoina pozostawała w przedziale 79–80 tys. dolarów. Nie było odpowiadającego mu załamania na Binance, Coinbase, Krakenie, czy agregatorach jak CoinGecko, Stooq czy CoinMarketCap. Anomalia ograniczyła się do Revoluta i sposobu prezentowania danych w aplikacji.

Błąd nie dotyczył natomiast wyłącznie Bitcoina. Podobne zakłócenia pojawiły się także przy innych kryptowalutach, m.in. Solanie i XRP. W niektórych przypadkach zanurkowały także….stablecoiny, które przecież co do zasady mają być „stabilne” i nie wahać się ani w jednym, ani w drugim kierunku.

Firma przyznaje: „zawaliliśmy”

Revolut potwierdził, że wystąpiły problemy techniczne dotyczące części funkcji kryptowalutowych. Firma poinformowała, że jej zespoły pracują nad rozwiązaniem sprawy. Nie potwierdzono natomiast, jak twierdzili niektórzy komentujący, że ktokolwiek kupił lub sprzedał Bitcoina po błędnej cenie widocznej na wykresie. To istotna różnica: co innego wadliwy odczyt w aplikacji, a co innego realna transakcja zaksięgowana po absurdalnym kursie.

Wielu użytkowników mogło natomiast przeżyć chwile grozy. Aplikacje czy agregatory finansowe to bardzo często najbardziej elementarne okno na rynek. Jeśli okno pokazuje Bitcoina za dwa centy, ludzie zadają sobie pytanie, czy mają przed oczami okazję życia, awarię aplikacji, czy początek katastrofy.

To zresztą czuły punkt każdego inwestora: zaufanie do infrastruktury. Jak mówi kryptowalutowe porzekadło- „not your keys, not your coins”, czyli: jeśli nie masz własnych kluczy prywatnych, nie masz pełnej kontroli nad aktywami. Nie oznacza to, że każdy użytkownik powinien natychmiast zrezygnować z aplikacji fintechowych. Oznacza jednak, że przy większych kwotach warto rozumieć różnicę między ekspozycją w aplikacji a samodzielnym przechowywaniem kryptowalut w portfelu, nad którym użytkownik sam sprawuje kontrolę.

Incydent zbiegł się również w czasie z inną awarią wielkiej platformy z branży. Amerykańska giełda Coinbase zanotowała wielogodzinny zawias- przestały de facto działać usługi, co zespół platformy zwalił na awarię usługi Amazon Web Services w regionie US-EAST-1. Status Coinbase wskazywał na obniżoną wydajność, czasową niemożność realizowania transakcji oraz opóźnienia w realizowaniu transakcji.

Przeczytaj też ważne newsy z ostatnich 24 godzin:

Nikkei pierwszy raz powyżej 62 tysięcy. Tania ropa rozkręci hossę na akcjach i krypto? „Balansujemy na krawędzi”

„Sprzedałem prawie wszystkie XRP” – mówi były szef Ripple. „Nie lubię ryzyka”

Czy zaczęła się już „krypto wiosna”? Tom Lee nie ma wątpliwości