Wielki kapitał wraca do USA? W tle potężne zakupy akcji i lepsze prognozy gospodarcze

Powrót kapitału na S&P 500 nie jest chwilowym odreagowaniem po napięciach geopolitycznych. To wyraźny sygnał, że globalni inwestorzy wracają do sprawdzonego schematu: w świecie podwyższonej niepewności Stany Zjednoczone ponownie stają się domyślnym kierunkiem dla kapitału. Teza jest prosta – „TINA” wraca do łask, a alternatywy tracą znaczenie szybciej, niż zdążyły się ugruntować.

Najważniejsze fakty

  • Od momentu ogłoszenia zawieszenia broni między Stany Zjednoczone a Iran do amerykańskich akcji napłynęło około 28 mld USD. To wyraźne odwrócenie wcześniejszego odpływu kapitału sięgającego 56 mld USD netto, w tym blisko 90 mld USD wycofanego przez inwestorów z USA.
  • S&P 500 wzrósł o ponad 10% w ciągu zaledwie 11 sesji i przekroczył poziom 7000 punktów. Jednocześnie z europejskich i azjatyckich rynków odpływa kapitał, m.in. 4,7 mld USD z Europy i 2,5 mld USD z Korei Południowej.
  • Fundamenty pozostają po stronie USA, gdzie prognozowany wzrost zysków spółek wynosi około 14% rok do roku przy jedynie 4,2% w Europie… Oraz lepsze są perspektywy makroekonomiczne: 2,3% wzrostu PKB wobec 1,1% w strefie euro według Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Kapitał wraca do USA. Skala przepływów zmienia obraz rynku

Zmiana nastawienia inwestorów najlepiej widoczna jest w liczbach. Od momentu ogłoszenia zawieszenia broni między Stany Zjednoczone a Iran do amerykańskich akcji napłynęło 28 miliardów dolarów netto, z czego aż 23 miliardy pochodziły od inwestorów krajowych. To wyraźne odwrócenie wcześniejszego trendu – jeszcze niedawno rynek opuszczało 56 miliardów dolarów, w tym blisko 90 miliardów wycofanych przez Amerykanów.

Efekt tej rotacji kapitału jest natychmiastowy. S&P 500 wzrósł o ponad 10% w zaledwie 11 sesji, przekraczając poziom 7000 punktów. Tak szybkie odbicia należą do rzadkości. W XXI wieku zdarzały się zaledwie kilkanaście razy. Co więcej, indeks znajduje się dziś około 2% powyżej poziomów sprzed konfliktu, co sugeruje nie tylko odrobienie strat, ale i powrót do trendu wzrostowego.

O anomalii na rynku akcji w USA pisaliśmy w artykule Anomalia na Nasdaq: trwa najszybsze odbicie akcji od 40 lat. Co mówi o przyszłości hossy?

Fundamenty znów po stronie Ameryki

Za tym ruchem stoją nie tylko emocje, ale i twarde dane. Sezon wyników dopiero się rozpędza, jednak już teraz prognozy pokazują wyraźną przewagę USA. Zyski spółek z S&P 500 mają wzrosnąć o około 14% rok do roku, podczas gdy w Europie oczekiwany wzrost to zaledwie 4,2%, w dużej mierze napędzany przez sektor energetyczny.

Różnice widać także na poziomie makroekonomicznym. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę wzrostu dla USA jedynie symbolicznie – do 2,3%, natomiast dla strefy euro już do 1,1%. To pokazuje, że globalne spowolnienie uderza asymetrycznie, a amerykańska gospodarka pozostaje relatywnie odporna.

Kluczowe znaczenie ma tu również struktura energetyczna. Stany Zjednoczone, jako eksporter netto surowców, korzystają na wyższych cenach ropy, podczas gdy Europa i część Azji ponoszą ich koszty. Informacje o ponownym otwarciu Cieśnina Ormuz po zawieszeniu broni poprawiły globalny sentyment, ale to Wall Street wykorzystała ten impuls najefektywniej.

Koniec „TIARA”? Globalna rotacja wraca do punktu wyjścia

Jeszcze na początku roku dominowała narracja „TIARA”, czyli „There Is A Real Alternatve”… Czyli przekonanie, że istnieją realne alternatywy dla USA. Między innymi w Europie i na rynkach wschodzących. Dziś ten trend wyraźnie się odwraca. Dane o przepływach kapitału są jednoznaczne.

  • 4,7 miliarda dolarów odpłynęło z europejskich akcji – to największy tygodniowy odpływ od końca 2024 roku,
  • fundusze w Korei Południowej zanotowały rekordowy odpływ 2,5 miliarda dolarów,
  • inwestorzy redukują ekspozycję na rynki, które jeszcze niedawno były faworytami.

W praktyce oznacza to powrót do starego porządku. W momentach niepewności globalny kapitał znów wybiera skalę, płynność i przewidywalność, które oferują Stany Zjednoczone. „There Is No Alternative” przestaje być tylko hasłem – staje się realnym opisem rynku. To nie jest jeszcze koniec historii, ale kierunek jest wyraźny. Rynek nie ignoruje ryzyka – on je kalkuluje.

A dziś kalkulacja prowadzi w jedno miejsce: z powrotem na Wall Street. Tymczasem geopolityczne napięcia powodują już niemały kryzys w Europie, odciętej od dostaw z Bliskiego Wschodu. O problemach z paliwem lotniczym pisaliśmy w dwóch artykułach Prezes IATA: „Do końca maja spodziewamy się odwołań lotów”. Tureckie słońce ominie w tym roku Polaków? oraz Szef IEA: „Za 6 tygodni w Europie skończą się zapasy paliwa lotniczego”. Będą masowe anulacje lotów?