Electronic Arts (EA) | Gigant, który wydaje nawet Star Wars

917

Electronic Arts to jeden z największych amerykańskich wydawców gier. Znani są z takich marek jak „The Sims”, „Fifa”, czy nawet „Star Wars”. Jednak mimo tak zacnych i znanych marek, które rozpoznawane są przez ludzi, którzy nie mają wiele wspólnego z branżą, firma nie miała najlepszej renomy, co potwierdzają wyniki ankiety The Consumerist. Do tego ich aktualnie moralnie wątpliwe działania mogą negatywnie wpłynąć na przyszłe wyniki finansowe spółki.

Narodziny elektroników

EA zostało założone prawie 40 lat temu w 1982 przez Tripa Hawkinsa, byłego dyrektora marketingu produktów w Apple. Był on jednym z pierwszych pracowników znanej nam dziś spółki i to jeszcze jako jej część zaproponował funduszowi VC (Sequoia Capital) sfinansowanie firmy zajmującej się oprogramowaniem.

Jednak Don Valentine, z którym spotkał się, by przedyskutować możliwości finansowania, zasugerował Hawkinsowi, by porzucił on pracę w Apple i rozpoczął swoje przedsięwzięcie w wolnym biurze Sequoia Capital zamiast ubiegać się o finansowe wsparcie projektu. Trip Hawkins przyjął tę ofertę i inwestując z własnej kieszeni 200 tysięcy dolarów stworzył giganta, którego wartość dziś jest wyceniana na 2,6 miliarda dolarów.

Sama nazwa spółki jest nawiązaniem do United Artists i ogólnego zamysłu twórców firmy, że oprogramowanie to jest nowa forma sztuki. Jednak to podejście nie jest już reprezentowane przez spółkę w jej aktualnej formie.

Największe marki

Jak już wspomniałem na początku, Electronic Arts jest właścicielem, wydawcą wielu znanych marek. Możemy wymienić miedzy innymi Simsy albo oficjalnie „The Sims” czyli przerysowany symulator życia, który dostaje coraz to nowsze odsłony, zaczynając od premiery na początku tego milenium. Co ciekawsze, „The Sims” jest jedną z najbardziej dochodowych gier w historii, która zarobiła ok. 750 mln dolarów i sprzedała się w ok. 16 milionów kopii na komputery stacjonarne.

Kolejnym równie dochodowym tytułem, a raczej serią, jest „Fifa”. To licencjonowana gra piłkarska, której nowe odsłony pojawiają się co rok, a wierni fani futbolu nie zawodzą portfela spółki, co potwierdził wynik z 2019, kiedy FIFA20 była drugą najlepiej sprzedającą się grą na konsolę PlayStation 4. Dodatkowo firma w 2013 podpisała kontrakt z Disneyem na wyłączność do marki „Star Wars” w przestrzeni cyfrowej, na podstawie której zostały wypuszczone 3 gry w przeciągu 7 lat. Kolejnymi równie ważnymi seriami, ale mniej znanymi osobom, które nie interesują się branżą są serie „Battlefield” i „Need for speed”.

Grafika promocyjna dla gry „FIFA20”

Wyniki w 2018 lepsze niż zapowiadano, więc akcje spadły

Firma Electronic Arts, jak większość spółek akcyjnych, jest notowana na giełdzie, a precyzyjniej na amerykańskim NASDAQ. Możemy aktualny kurs akcji przybliżyć do 115 dolarów i jest to stabilny poziom w porównaniu do ostatniego roku, przy pominięciu marcowego spadku, który jest raczej anomalią niż utratą wartości spowodowaną przez działanie spółki. Jednak podobny, a nawet większy spadek, jaki można było obserwować w 2018 nie jest już dziełem przypadku, a średniej sytuacji firmy. I bynajmniej nie zawiniły tutaj wyniki finansowe dla drugiego kwartału, gdyż był one lepsze niż zakładano.

Problemem, który doprowadził do takiego spadku było opóźnienie premiery „Battlefield V” o miesiąc, która miała być największą dla spółki w tym roku. Sam fakt przesunięcia produktu zmniejszył przewidywane przychody spółki za rok 2018, ale także spowodowało, że produkcja została zmuszona do konkurowania bezpośrednio z „Call of duty black ops 4” i „Red Dead Redemption 2”, które były największymi i najgłośniejszymi premierami tego roku. Dodatkowo kontrowersja z 2017 związana z lootboksami nabrała większego tempa, gdyż wiele rządów zaczęło myśleć lub nawet stosować regulacje co do tej metody monetyzacji, która jest kluczowa dla modelu biznesowego gier tego wydawcy.

Wartość akcji EA na NASDAQ

Lootboksowy problem?

Gdy przeczytacie nagłówek dla tej części tekstu możecie się zastanawiać czym jest „lootbox”, więc spieszę z wytłumaczeniem. Lootbox to nazwa na dowolny pojemnik, jaki można napotkać w grze, którego otwarcie skutkuje otrzymaniem losowej zawartości. Najlepszym porównaniem do prawdziwego świata są paczki kart z wizerunkami piłkarzy.Nie wiesz, jaki zestaw kart ze sportowcami dostaniesz i może za pierwszym razem dostaniesz Messiego, czy Lewandowskiego, a może będziesz musiał otworzyć 200 takich pakietów, by dostać tych piłkarzy.

Czyli płacisz pieniądze za losową szansę otrzymania nagrody. Czy nie brzmi to jak hazard?

Jeżeli ktoś odpowiedział na to pytanie „tak, jest to hazard” to właśnie zgodził się z opinią belgijskiej komisji do spraw gier, która zakazała używania tych mechanik, jako że spełniają definicje hazardu według ich norm prawnych. Ta sytuacja jest niezwykle niekorzystna dla spółki, gdyż od momentu wprowadzenia „ultimate team” dla serii „Fifa”, główny model biznesowy opierał się właśnie na lootboksach, a ich zakazanie może negatywnie wpłynąć na kondycje finansową w przyszłych okresach. Jak na razie, tylko Belgia podjęła tak drastyczne kroki w związku z lootboksami, jednak nie można wykluczyć dalszych regulacji ze strony innych państw.

Komentarze