Elektryczne samoloty to kwestia dekady? Ekspert nie ma wątpliwości
Samochody elektryczne powoli przejmują panowanie nad drogami. Czy to samo czeka nas wkrótce w powietrzu? Znany ekspert nie ma wątpliwości, że elektryczne samoloty to kwestia maksymalnie dekady.
W ostatnich latach mogliśmy zauważyć ogromny wzrost liczby samochodów elektrycznych na polskich drogach. Według dostępnych danych, na koniec lipca tego roku w Polsce zarejestrowanych było ponad 158 tysięcy w pełni elektrycznych samochodów. Dla porównania, w 2020 roku było to ledwie 19 tysięcy tego rodzaju aut. Nie inaczej jest w innych krajach europejskich, bowiem w 2020 roku w całej Europie zarejestrowano niecałe 600 tysięcy pojazdów elektrycznych, podczas gdy w tym roku tylko w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy było to 1 640 000 takich samochodów. Zatem trend jest jasno widoczny i mimo wielu krytyków, elektryki powoli stają się standardem na naszych drogach.
Elektryczne samoloty to przyszłość lotnictwa?
A co jeśli nie tylko na drogach, a także i na niebie? Idea samolotów napędzanych prądem nie jest niczym nowym, ale ta technologia na razie nie jest zbyt popularna i nie została wdrożona. Ale coraz częściej pojawiają się głosy, że trzeba zacząć poważniej myśleć nad wprowadzaniem w pełni elektrycznych samolotów. Ostatnio ten temat poruszył holenderski badacz Maarten Steinbuch, pracujący na uniwersytecie w Eindhoven. Jego zdaniem, ta technologia nie jest jeszcze rozwinięta w pełni, ale to już kwestia nie dekad, a lat, zanim będziemy latać elektrycznymi samolotami.
Ekspert nie ma wątpliwości. Już za 10 lat będziemy latać elektrykami
Według niego, już w 2032 roku będziemy mogli latać krótkodystansowymi samolotami elektrycznymi, które zabiorą na pokład do pięciu osób i będą miały zasięg ok. 500 kilometrów. Ale już w 2040 roku moglibyśmy latać normalnymi liniowcami, na pokład których wsiądzie nawet 100 osób. Najważniejszą kwestią jeśli chodzi o rozwój technologii ma być bateria, bowiem to pojemność akumulatorów ma decydować o zasięgu takich maszyn. Obecnie najbardziej znanym modelem wykorzystującym napęd elektryczny jest EVIO 810, opracowywany przez kanadyjską firmę EVIO 76-miejscowy samolot regionalny z napędem hybrydowo-elektrycznym. Ale jeśli chodzi o stricte elektryczny napęd, to tutaj jest posucha.
Steinbuch w rozmowie z serwisem Euronews stwierdził, że Unia Europejska powinna mocniej wspierać rozwój samolotów elektrycznych zamiast skupiać się przede wszystkim na ograniczaniu emisji. Jego zdaniem, kluczem do rozwoju takiej technologii jak samoloty z napędem EV jest pewnego rodzaju zmuszenie firm do ich produkcji. Jak mówi Holender, potrzebne są regulacje mówiące, jaka część floty musi być elektryczna. Powołuje się tutaj na przykład samochodów elektrycznych, gdzie także Unia wprowadzała odpowiednie przepisy, które przyśpieszyły wdrażanie elektryków.
Recepta na coraz droższe paliwo?
Co by nie mówić, elektryczne samoloty na pewno mogłyby dać oddech branży, zwłaszcza dla przewoźników regionalnych. Ci coraz mocniej odczuwają rosnące ceny paliwa lotniczego i tną połączenia, tak jak np. LOT. Nasz przewoźnik ostatnio zamknął połączenia m.in. z Krakowa do Barcelony i Madrytu, powołując się właśnie na rosnące ceny paliwa.
Przeczytaj również: