Biurokracja blokuje złoto: wydobywca tnie perspektywy produkcji przez urzędową zwłokę
Serabi Gold, spółka wydobywcza notowana na AIM w Londynie oraz TSX w Toronto, której specjalnością jest złoto, właśnie obniżyła swoją roczną prognozę produkcji. Główne aktywa tej firmy to bowiem złoża kruszcu zlokalizowane w regionie Tapajós, w stanie Pará w Brazylii. A tak się złożyło że brazylijskie państwo administracyjne, z jego litanią rzekomo niezbędnych zezwoleń, licencji, zgód, formularzy, wniosków, ewaluacji i innej makulatury, nie zdołało owej makulatury przeprocedować. W rezultacie czego realizowany przez Serabi projekt wydobywczy Coringa utknął w miejscu.
Kopalnia Coringa jest przy tym fundamentem planów rozwojowych firmy. Projekt, położony około 200 km od czynnej kopalni Palito, nabyto w 2018 roku w przekonaniu o możliwości względnie sprawnego uruchomienia wydobycia. To złoże orogeniczne, charakterystyczne dla regionu Tapajós, w którym złoto rozproszone jest w żyłach kwarcowo-siarczkowych, ścinanych uskokami. Zasoby i rezerwy raportowane zgodnie z normą NI 43-101 miały dostarczyć dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy uncji złota rocznie przez kilka lat, co dla producenta operującego w przedziale 30–40 tys. uncji rocznie oznacza istotną zmianę skali działalności.
Niestety, brazylijska biurokracja rządowa „pomogła” – w ten sposób, że licencja operacyjna (Licença de Operação), wydawana przez stanową agencję środowiskową SEMAS, zawiera na tyle niski limit (100 tys. ton rudy), że firma już niemal go wyczerpała. Co za tym idzie, kopalnia nie jest w stanie pracować efektywnie, zaś inwestorzy zmuszeni są do reewaluacji skali wydobycia w Corindze. Serabi musiała więc oszacować swój roczny wynik w oparciu o urobek kopalni Palito i São Chico — obiektów, gdzie dostępne złoto jest bardziej ograniczone w tonażu, a ruda uboższa niż w Corindze.
Złoto jest, formalności nie ma – i zdziwień też nie
Konsekwencje są przewidywalne: niższa prognoza roczna i przesunięcie zakładanych wolumenów wydobycia, a co za tym idzie także trudniejszy dostęp do kapitału, rosnący jednostkowy koszt produkcji oraz podwyższona zmienność kursu akcji. Brazylijskie licencje środowiskowe podlegają kilkustopniowej procedurze — od szczebla gminnego po federalny — a w Amazonii dochodzi dodatkowo kwestia gruntów tradycyjnie użytkowanych i obszarów chronionych. Coringa nie stanowi tu wyjątku, lecz nieco upiorną regułę: taką mianowicie, że wydanie pojedynczej zgody wymaga uzgodnień między kilkoma instytucjami.
W tych warunkach można gorzko skonstatować, że masowe, nielegalne wydobycie w Amazonii w istocie nie dziwi. Nie może dziwić – skoro nabywcy płacą za złoto, a jedyna droga, by pozyskać je legalnie, wiedzie przez próby uzyskania stosownej, piramidalnie trudnej do uzyskania decyzji ze strony brazylijskiej administracji, to zawsze znajdzie się ktoś, kto pójdzie drogą na skróty i mimo katastrofalnych konsekwencji środowiskowych sięgnie po złoża nielegalne. Upilnować tych złóż, biorąc pod uwagę rozległość amazońskiej puszczy i skłonność korupcyjną miejscowych organów, i tak nie sposób…
