Google w ogniu krytyki! Wycięli nielegalnie setki tysięcy drzew by zbudować data center

Google w ogniu krytyki! Wycięli nielegalnie setki tysięcy drzew by zbudować data center

Wpływ centr danych na środowisko jest ogromny, ale Google zrobiło coś, co będzie bardzo długo im wypominane. 

Google od jakiegoś czasu miało plany zbudowania centr danych nie w Stanach Zjednoczonych, a w Finlandii. Swoją drogą warto wspomnieć, że sama ta decyzja spotkała się z krytyką Donalda Trumpa, który chciał, by centra danych powstały w USA. Wracając do Finlandii, to Google wybrało dwie lokalizacje i przygotowywano się do rozpoczęcia budowy. Rozumiemy przez to przygotowanie terenu pod inwestycję, jednak jak się okazuje, amerykański gigant bardzo mocno się pośpieszył. I może zapłacić za to ogromną cenę.

Jedno z wspomnianych centr danych miało powstać w okolicy miejscowości Muhos, znajdującej się na północy Finlandii. Jeszcze niedawno rósł tam ogromny las o powierzchni 330 hektarów. Rósł, bowiem jak się okazuje, Google postanowiło się go pozbyć. Wyciętych zostało nawet ponad ćwierć miliona drzew, które w ciągu kilku tygodni zniknęły z krajobrazu okolicy. I to ruszyło lawinę złych wieści dla giganta.

google wycięło las bez zgody

Budowa wstrzymana. Dyrektor Google tłumaczy, że źle zrozumieli przepisy

Na początku miesiąca fiński organ ds. zezwoleń i nadzoru (LVV) zainteresował się tą sprawą i wydał decyzję uderzającą w plany giganta. LVV nakazało firmie zatrzymać wszelkie prace na terenie budowy, ponieważ jak się okazuje, nie przeprowadzono niezbędnych ocen oddziaływania na środowisko przed wycinką terenu. Decyzja dotyczyła nie tylko kompleksu w Muhos, ale także drugiej takiej budowy w oddalonych o 100 kilometrów Otanmakach, gdzie także miało dojść do nielegalnej wycinki 150 tysięcy drzew. Tłumaczenie Google pozostawia sporo do życzenia, bowiem Antti Järvinen, dyrektor fińskiego oddziału giganta wprost powiedział, że firma “źle zrozumiała przepisy”.

To jednak nie jedyny problem, jaki przyniosła wycinka drzew. Mieszkańcy okolicznych miejscowości skarżą się, że budowa mocno oddziałuje na płynący obok strumień, z którego woda spływa do rzeki Oulujoki. Inni natomiast skarżą się, że wycięcie lasu spowodowało powrót wilków do miejscowości, które budzą niepokój wśród mieszkańców. Jeden z mieszkańców, z którym rozmawiał “The Guardian”, zaproponował nawet formę rekompensaty za wyrządzone szkody. Chce, by Google pomogło przywrócić populację łososia, którą kilkadziesiąt lat temu zniszczyła energia wodna. 

Fot. The Guardian

Mieszkańcy nie chcą centr danych u siebie. 100 tysięcy podpisów pod petycją

Inni mieszkańcy cytowani przez “The Guardian” są znacznie mniej mili dla giganta, a niektórzy wprost mówią, że nie chcą w swoim kraju ich inwestycji. Oburzenie mieszkańców i fińskich polityków doprowadziło do tego, że Google zapowiedziało nie tylko zwiększenie ochrony jakości wody w miejscowościach objętych problemem, ale także posadzenie drzew na obszarze 130 hektarów. Ekolodzy jednak zauważają, że to nie wyrówna strat dla środowiska, spowodowanych przez działania giganta.

Nie wiadomo także, czy Google nie narobiło sobie problemów przy współpracy z fińskim rządem. Niedawno przy podpisaniu umowy z amerykańskim gigantem, premier kraju Petteri Orpo powiedział, że umowa z Google “przyniesie trwałe korzyści obu stronom”. Teraz jednak zaufanie do giganta wisi na włosku, a obywatele Finlandii zaczęli zbierać podpisy pod petycją o dodatkowe regulacje dotyczące budowy infrastruktury AI. Na ten moment zebrano już niemal 100 tysięcy podpisów.

Przeczytaj również:

Hakerzy zaatakowali AFD! Wyciekły setki tysięcy maili, niektóre są bardzo niepokojące!

Kryzys na rynku w pigułce. Nowa konsola Xbox ma kosztować tyle, co jeszcze niedawno mocny komputer gamingowy

Słynny producent gier kończy działalność. BioWare obrzydziło do siebie graczy