Trump chce zastąpić Zełenskiego. To zapowiedź tego, co zrobi z Tuskiem? W tle broń jądrowa
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump twierdzi, że jest gotowy zastąpić Wołodymyra Zełenskiego w roli negocjatora, który będzie reprezentował Ukrainę w rozmowach z Chinami i Rosją.
Trump chce się pozbyć Zełenskiego?
Amerykanie nie kryją już nawet, że Zełenski mocno przeszkadza im w roli prezydenta Ukrainy. Trump powiedział to teraz niemal wprost, sugerując, że to nie ukraiński polityk, a on powinien negocjować w imieniu Kijowa z Moskwą.
„Uważam, że nadszedł czas, aby ktoś inny negocjował w imieniu Ukrainy” – powiedział Trump, sugerując, że Zełenski nie chce zakończenia wojny na Ukrainie. Jednocześnie Trump zadeklarował, że jest gotowy spotkać się z Władimirem Putinem i Xi Jinpingiem, by przygotować grunt pod rozmowy pokojowe.
„Zełenski nie wie, o czym mówi. To człowiek, który już dawno powinien był doprowadzić do zakończenia tej wojny. Gdyby mnie posłuchał, już dawno wynegocjowałby znacznie lepsze porozumienie i miałby po swojej stronie milion ludzi, którzy nadal by żyli. I szczerze mówiąc, uważam, że nadszedł czas, aby ktoś inny negocjował w imieniu Ukrainy. Bo co udało się osiągnąć? Niewiele, a zginął milion ludzi – ogromna liczba ofiar” – dodał mieszkaniec Białego Domu. „Być może nadszedł czas, aby Zełenski pozwolił komuś innemu prowadzić negocjacje” – podsumował.
Dla Ukrainy, ale i Polski to jasny sygnał, że mocarstwa ponownie chcą rozmawiać o mniejszych krajach ponad naszymi głowami.
Jak na to wszystko zareagowały ukraińskie media? „Ukraińska Prawda” i portal NV ostrzegają, że słowa Trumpa brzmią niepokojąco i – szczególnie w kontekście ponownej współpracy gospodarczej USA z Rosją – można uznać je za sygnał, który świadczy o tym, że Waszyngtonowi coraz bliżej do Moskwy niż Kijowa.
Rosja lokuje broń atomową koło Królewca
Jakby tego było mało, jak podał „The Times”, cytowany przez Onet, jego źródła z Polski i Litwy twierdzą, że Rosjanie zaczęli lokować w obwodzie królewieckim pociski z głowicami atomowymi. To kolejny sygnał wysłany do krajów leżących na wschodniej flance NATO: Kreml może naciskać na „włączenie go do europejskiego systemu bezpieczeństwa”, co w praktyce będzie oznaczało podporządkowanie sobie naszego regionu Rosji.
Dziennik dotarł też do zdjęć, na których widać rosyjski kompleks radarowy, który jest budowany ok. 35 km od polskiej granicy, w pobliżu miejscowości Gwardiejsk i który jest zdolny do wykrywania celów poza horyzontem z odległości od 900 do nawet 3000 km. W praktyce daje to Moskwie możliwość monitorowania sytuacji w całej Europie. Radar ma móc wykrywać nawet „niewidzialne” samoloty typu stealth.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- BlackRock zaskakuje rynek po raz trzeci. Oto jego nowy fundusz giełdowy
- Bezrobocie to niejedyny problem. Rynek pracy czeka katastrofa?
- Ważny wskaźnik XRP eksplodował. Tokeny warte prawie 50 mld USD w obiegu. Nadchodzi coś dużego
