Potężny krach w Korei. KOSPI spada prawie dwucyfrowo, inwestorzy łapią się za głowy

Potężny krach w Korei. KOSPI spada prawie dwucyfrowo, inwestorzy łapią się za głowy

Indeks KOSPI, główny wskaźnik giełdy w Seulu, stracił 7,57 proc. i zamknął sesję na poziomie 5554,22 pkt. W najgorszym momencie spadek sięgał 8,36 proc. Uruchomiono po raz kolejny tzw. bezpiecznik i zatrzymano handel na całym rynku na 20 minut, już po raz dziesiąty w tym roku. Od czerwcowego rekordu koreański indeks stracił prawie 41 proc., a na minusie kończy już siódmą sesję z rzędu.

Bezpiecznik zadziałał pierwszy raz od lipca

Nerwowo było już na samym otwarciu. KOSPI zaczął sesję od spadku o 5,6 proc. Kilka minut po godz. 9 czasu lokalnego giełda na pięć minut wstrzymała zlecenia sprzedaży z handlu programowego. Ten słabszy hamulec, tzw. sidecar, niewiele dał. O godz. 12:23 czasu koreańskiego (5:23 w Polsce) stanął Kosdaq. Kwadrans później, o 12:38 (5:38 w Polsce), stanął także rynek główny. KOSPI był wtedy dokładnie 8 proc. pod kreską.

Koreańska giełda (Korea Exchange, KRX) ma trzy progi. Jeśli indeks przez co najmniej minutę jest ponad 8 proc. niżej niż na poprzednim zamknięciu, handel staje na 20 minut, a potem przez 10 minut trwa aukcja. Przy spadku o 15 proc. przychodzi kolejna przerwa, a przy 20 proc. sesja kończy się przed czasem. Poprzednio pierwszy próg przekroczono 29 lipca, czyli 78 dni temu.

Najmocniej oberwali dwaj producenci pamięci. Kurs Samsung Electronics spadł do 210 tys. wonów, a SK Hynix do 1,262 mln wonów. Obie spółki odpowiadają mniej więcej za połowę kapitalizacji indeksu, więc gdy one tracą, KOSPI leci razem z nimi.

Akcje wyrzucali przede wszystkim inwestorzy z zagranicy. Do chwili zatrzymania handlu sprzedali per saldo papiery za 3,42 bln wonów (ok. 2,5 mld USD) i byli po stronie sprzedających już ósmą sesję z rzędu. Krajowe instytucje kupiły w tym czasie akcje za 1,61 bln wonów, a drobni inwestorzy za 1,3 bln, ale to nie wystarczyło. Na ucieczce kapitału ucierpiał też won. Kurs dolara przebił na chwilę 1350 wonów, a dzień zakończył na poziomie 1344,6.

Kurs akcji Samsung Electronics
Kurs akcji Samsung Electronics, fot. Google SCRB
Kurs akcji SK Hynix
Kurs akcji SK Hynix, fot. Google SCRB

Inflacja w USA i wątpliwości wokół AI

Lawinę uruchomiły dane zza oceanu. Indeks cen konsumpcyjnych (CPI) w Stanach Zjednoczonych wzrósł we wrześniu o 3,7 proc. rok do roku. Ekonomiści spodziewali się 3,6 proc., a w sierpniu było 3,4 proc. Inflacja bazowa, czyli bez żywności i energii, wyniosła 2,6 proc. wobec prognozowanych 2,5 proc. Po publikacji wrześniowych danych o inflacji wróciły spekulacje, że Rezerwa Federalna (Fed) zamiast obniżać stopy, znów je podniesie. Rynek ocenia szanse na podwyżkę na posiedzeniu 28 października na mniej więcej 40 proc.

W środę na Wall Street Nasdaq stracił 1,88 proc., a S&P 500 1,11 proc. Najgorzej wypadły spółki związane z infrastrukturą AI. Akcje CoreWeave potaniały o ponad 15 proc., po tym jak rentowność części obligacji tej firmy przekroczyła 15 proc. CoreWeave kupuje centra danych i sprzęt na kredyt, a długi spłaca z opłat od klientów. Jeśli taki model zacznie się sypać, operatorzy centrów danych zamówią mniej pamięci HBM (High Bandwidth Memory) i serwerowych układów DRAM. A to podstawowy towar Samsunga i SK Hynix.

Presja idzie również z Chin. We wtorek KOSPI stracił ok. 6 proc. po doniesieniach o postępach ChangXin Memory Technologies (CXMT) w technologii pamięci DRAM. Koreańskie media pisały ponadto, że część maszyn SK Hynix do końcowego etapu produkcji pamięci HBM4 trafi do fabryk dopiero w przyszłym roku. Nic jednak nie wskazuje, by sama produkcja HBM4 miała kłopoty.

Inwestorów nie przekonały nawet rekordowe wyniki. Samsung podał w zeszłym tygodniu, że jego wstępny zysk operacyjny za III kwartał wyniósł 107,4 bln wonów. Po raz pierwszy w historii przekroczył 100 bln. Od tego czasu kurs spółki spadł o mniej więcej jedną piątą.

Wyprzedaż objęła cały region. Japoński Nikkei 225 spadł o 4,9 proc., akcje producenta pamięci Kioxia o 12,3 proc., a SoftBank Group o 9,3 proc.

Regulator ostrzega przed kredytem na akcje

Po południu Komisja Usług Finansowych (FSC), główny nadzorca rynku finansowego w Korei, zwołała nadzwyczajne posiedzenie w sprawie sytuacji na giełdzie. Przewodniczący Lee Eok-won oraz przedstawiciele nadzoru i giełdy zapowiedzieli zero tolerancji dla fałszywych plotek, manipulacji kursami i nielegalnej krótkiej sprzedaży. Instytucje finansowe usłyszały, że mają nie rozdawać kredytów bez opamiętania i lepiej pilnować ryzyka.

Koreańczycy grają na giełdzie w dużej mierze za pożyczone pieniądze. Wartość kredytów maklerskich zaciągniętych na zakup akcji przekroczyła 34 bln wonów, a przymusowa sprzedaż papierów zadłużonych inwestorów pogłębia spadki. Z dźwignią władze walczą od lata. W maju na rynek trafiły lewarowane fundusze notowane na giełdzie (ETF) oparte na pojedynczych spółkach i szybko zdobyły popularność wśród drobnych inwestorów. W lipcu władze zaostrzyły dla nich zasady. Lipcowa przecena była najgłębsza od października 2008 r.

Bilans roku wciąż jest jednak dodatni. KOSPI stoi ok. 30 proc. wyżej niż na koniec 2025 r. W ubiegłym roku urósł o 75,6 proc., najmocniej spośród dużych giełd świata. W czerwcu Korea Południowa awansowała na szóste miejsce wśród największych rynków akcji pod względem kapitalizacji.

Spadki w Azji odbiły się też na kryptowalutach. W czwartek rano Bitcoin był w ciągu doby 3,6 proc. niżej i zszedł poniżej 81 tys. dolarów, a Ethereum potaniało o 6,5 proc., do ok. 2350 USD.

Kolejny test przyjdzie w czwartek po południu czasu polskiego, gdy USA opublikują wrześniowy indeks cen producentów (PPI). Analitycy za ważną granicę uznają 6 tys. pkt. Na razie KOSPI jest od niej ponad 440 pkt niżej.

Redakcja BitHub.pl poleca również: