Z ostatniej chwili: Ropa potężnie traci, akcje Orlenu toną. Saudi Aramco uruchamia eksport, Iran chce umowy?

Z ostatniej chwili: Ropa potężnie traci, akcje Orlenu toną. Saudi Aramco uruchamia eksport, Iran chce umowy?

Ceny ropy na światowych rynkach tąpnęły po informacji o testach i planowanym ponownym uruchomieniu ropociągu Wschód-Zachód przez Saudi Aramco oraz umowie, którą Iran rzekomo chce zawrzeć z Amerykanami. W ramach tej umowy, która podobno wylądowała już na stołach amerykańskich dyplomatów, Iran miał zobowiązać się do pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz w ciągu 7 dni.

W tak postawionej dyplomacji nie ma jednak niczego za darmo: miałoby to odbyć się pod warunkiem całkowitego zniesienia przez USA blokady morskiej i sankcji, umożliwiając Teheranowi eksport ropy. Obawy inflacyjne mogą rzecyzwiście podążyć za spadkiem cen – pod warunkiem, że spadek ten okaże się trwały.

Akcje spółek, które były wielkimi beneficjentami wzrostu cen ropy w ostatnich tygodniach dziś mocno tracą. Orlen cofa się dziś o prawie 3,5% do 147 PLN za akcję wobec ok. 162 PLN dokładnie 14 września. Już wczoraj pojawiły się inforamcje wskazujące na powrót „real politik” w duchu pokojowych umów na Bliskim Wschodzie. Opisaliśmy to w artykule Państwa arabskie chcą resetu relacji z Iranem. To zły znak dla Europy?

Iran oferuje otwarcie Ormuz w siedem dni. Czy USA przystanie?

Jak wspomnieliśmy, Iran miał zaproponować ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, jeśli Stany Zjednoczone zaczną ograniczać presję militarną na Teheran. Według informacji Kyodo propozycja została przekazana Waszyngtonowi za pośrednictwem mediatorów i zakłada powrót do negocjacji, których celem miałoby być trwałe zakończenie działań wojennych. Irańskie władze chcą wykorzystać trwające Zgromadzenie Ogólne ONZ do konsultacji z państwami pośredniczącymi, choć na obecnym etapie wykluczają bezpośrednie spotkanie prezydenta Masuda Pezeszkiana z Donaldem Trumpem. Inicjatywa miała uzyskać akceptację najwyższych władz Iranu.

Jednym z podstawowych warunków Teheranu pozostaje zakończenie blokady irańskich portów i amerykańskich działań wojskowych związanych z cieśniną. Ale na wielki optymizm może być za wcześnie. Szef irańskiego MSZ Abbas Araghchi podkreślił, że Iran nadal znajduje się w stanie wojny. Przedstawiciele władz przekonują, że negocjacje mają służyć przełożeniu pozycji militarnej na korzyści polityczne, a nie kapitulacji.

To, co z umową zrobią Stany Zjednoczone jest niepewne, więc radość może okazać się przedwczesna. Strategiczne rozbieżności z Iranem pozostaną nawet po porozumieniu, a Izraelowi nie podoba się siła w jaką może urosnąć Teheran po zakończeniu wojny. W ostatnich dniach USA zatwierdziły również rekordową w historii sprzedaz bomb Izraelowi (zawierające m.in. ok. 40 tys. jednotonowych bomb). Czy będzie długoterminowy pokój na Bliskim Wschodzie? Niestety, to pozostaje wysoce niepewne.