Polacy masowo wybierają „kup teraz, zapłać później”. Problem w tym, że połowa nie rozumie zasad
Bardzo zależy Ci na kupnie konkretnej rzeczy, ale do wypłaty zostało jeszcze kilka dni? Na ratunek przychodzi opcja odroczonej płatności. Kupujesz teraz, a płacisz wtedy, kiedy będziesz mógł. W Polsce opcja ta staje się już totalną codziennością milionów użytkowników. Łatwość dostępu, w zasadzie brak formalności i banalnie prosta ścieżka zakupu zachęcają do tego typu rozwiązań. Dla wielu osób to po prostu kolejna metoda płatności, równie naturalna jak karta czy BLIK.
Wygoda wygrała z ostrożnością
Najnowsze badanie pokazuje mniej oczywistą, „ciemniejszą” stronę tego trendu. Mniej więcej połowa użytkowników nie potrafi odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące działania płatności odroczonych. Niespecjalnie wiedzą, kiedy mają je spłacić i jakie konsekwencje grożą w razie zignorowania tematu. Sprawie bliżej przyjrzał się „Puls Biznesu”.
Popularność tego modelu nie wzięła się z przypadku. To wygodne, kiedy możemy sobie na coś pozwolić, nawet jeśli w konkretnym momencie nas na to nie stać. Tym bardziej, że ścieżka zakupowa jest znacznie krótsza i mniej skomplikowana niż w przypadku klasycznych rat. Wystarczy kilka kliknięć. Decyzja zapada praktycznie w czasie rzeczywistym. Może dlatego wielu klientów nie traktuje tego sposobu płatności jako rzeczywistego zobowiązania.
Problematycznie robi się w momencie, kiedy tego typu zakupy się na siebie nakładają. Badanie pokazuje, że nie jest to przypadek oderwany od rzeczywistości, a dwa, trzy czy nawet więcej płatności odroczonych w tym samym czasie, nie są wyjątkami. A wtedy najłatwiej się w tym pogubić. Między innymi dlatego eksperci biją na alarm. Płatność odroczona może być wygodnym narzędziem, ale przestaje nim być w momencie, gdy zaczyna zastępować domowy budżet.
Największy błąd nie dotyczy pieniędzy
Co ciekawe, to nie odsetki są największym problemem. Te, jeśli płatności są w terminie, zwykle nie obowiązują. Najwięcej kłopotów wynika z przekonania, że „to nie jest prawdziwe zobowiązanie”. Część traktuje ten system jak rezerwację pieniędzy, a nie sposób finansowania.
Tak naprawdę to raty, jak każde inne. To, że w uproszczonym systemie, nie znaczy, że nic nie znaczące. Tu też są terminy, których przekroczenie może skutkować pisemnymi wezwaniami, a nawet negatywnie wpływać na historię kredytową.
Rynek prawdopodobnie będzie dalej rósł. Sklepy lubią wyższe wskaźniki sprzedaży, a klienci cenią sobie wygodę. Badanie „PB” pokazuje jednak coś ważniejszego. Największym ryzykiem nie jest sam model „kup teraz, zapłać później”, a korzystanie z niego bezwiednie i bezrefleksyjnie.
Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:
Są wyniki wyborów exit poll z Rosji. Jak głosowali Rosjanie?
USA wydały ważny komunikat dotyczący Iranu. Kurs bitcoina spada
Koniec wolności prasy za oceanem. Trump wyrzuca media z Białego Domu!
