Gigantyczna inwestycja może trafić do Polski. Czesi właśnie powiedzieli „tak”
Jeśli w ostatnich miesiącach narzekaliście, że Polska jest w tyle jeśli chodzi o technologię, rozwój szeroko pojętej sztucznej inteligencji i tak dalej, to… mieliście rację. Niemniej wygląda na to, że coś zaczyna się dziać. Polska chce zgarnąć jedną z najciekawiej prezentujących się inwestycji technologicznych, jakie w najbliższych latach mogą powstać w Europie. Warszawa podpisała z Pragą porozumienie dotyczące budowy gigafabryki sztucznej inteligencji. Do walki o projekt szykują się już trzy polskie konsorcja, a za polską kandydaturą ustawia się coraz większa część naszego regionu. Czy to pewne? Nie, ale – jak kiedyś powiedział Galileusz – „Eppur si muove”. Jednak się kręci.
Polska i Czechy chcą zagrać do jednej bramki
Porozumienie podpisano podczas CEE AI Summit w Pradze. Po polskiej stronie dokument parafował Krzysztof Gawkowski, po czeskiej wicepremier Karel Havlíček. Sam podpis oczywiście jeszcze niczego nie buduje i nie jest żadnym gwarantem. Nie znaczy też, że za rok pod Poznaniem albo Krakowem wyrośnie nagle gigantyczne centrum AI. Scenariuszy jest przynajmniej kilka. Jedne są mniej, drugie bardziej spektakularne. Jedne korzystniejsze dla Polski, inne korzystniejsze dla naszych sąsiadów.
Może powstać wspólny projekt polsko-czeski, dwie współpracujące ze sobą instalacje. Może być też jeden większy obiekt, z którego mocy korzystałyby oba państwa. Najbardziej ambitny wariant zakłada dwie części jednej gigafabryki – jedną w Polsce, drugą w Czechach.
Brzmi trochę jak dzielenie tortu, którego jeszcze nie ma. Tyle że chętnych na ciasto jest więcej. Polska próbuje więc budować szerszy blok. Projekt ma już poparcie Węgier, Słowacji, Chorwacji i Litwy. W zamian państwa te mogłyby w przyszłości korzystać z części dostępnej mocy obliczeniowej. Polska oferuje miejsce i infrastrukturę, reszta regionu dokłada polityczne wsparcie oraz przyszłych użytkowników. Brzmi jak sytuacja win-win.
Trzy polskie konsorcja szykują dokumenty
Co ważne, już na tak wczesnym etapie nie jest to plan wyłącznie polityków, którzy przecież są silni przede wszystkim w teoretyzowaniu. Według informacji Ministerstwa Cyfryzacji do przetargu przygotowują się trzy polskie konsorcja. Wśród możliwych lokalizacji przewijają się między innymi Poznań i Kraków. Czas na składanie ofert upływa 12 listopada. Tempo jest więc całkiem imponujące.
Czym w ogóle ma być taka technologiczna gigafabryka? Słowo „fabryka” w tym kontekście to mocna przenośnia. Nie będzie tam rzecz jasna ani taśm produkcyjnych, ani ludzi w kaskach. Będzie to raczej – w uproszczeniu – jeden wielki komputer. Tysiące procesorów, ogromne zapotrzebowanie na energię, systemy chłodzenia, sieć i infrastruktura potrzebna do trenowania największych modeli AI. Czyli dokładnie to, czego w Europie ciągle jest tyle, co kot napłakał.
Pytanie brzmiało, czy Polska w ogóle będzie miała w tej grze coś do powiedzenia? Wciąż pozostaje ono bez jasnej odpowiedzi, ale teraz przynajmniej wiemy, że próbujemy. A to już coś.
Czytaj więcej w dziale nowe technologie na Bithub:
Jakie zniszczenia w Polsce wywołała by bomba atomowa? Możesz to sprawdzić!
Unia bierze się za ChatGPT i Reddita. Będą musieli dostosować się do unijnych przepisów
Rząd reaguje na wyciek danych. Czym jest Cyber piątka?