Ruszyło nowe centrum rozliczeniowe rynku złota. Londyn, Nowy Jork mają świeżą konkurencję
W mijającym tygodniu odnotowano wydarzenie, którego lokalne (i nie tylko lokalne) władze oczekiwały z wielkimi nadziejami, zaś uczestnicy rynku z mieszanymi uczuciami – od nieskrywanego entuzjazmu, przez profesjonalne zaciekawienie po zdecydowaną nieufność. Oto bowiem Hongkong właśnie uruchomił centrum rozliczeniowe dedykowane obsłudze transakcji na rynku złota – tym samym rzucając bezpośrednie wyzwanie dotychczasowym quasi-monopolistom w tej dziedzinie, czyli hubom obrotu metalami szlachetnymi w Londynie i Nowym Jorku.
Stworzony w celu obsługi hongkońskiego ośrodka podmiot, Hong Kong Precious Metals Central Clearing Company Limited (HKPMCC), uruchomił próbną eksploatację centralnego systemu rozliczeniowego dla złota – instytucji technicznie naśladującej mechanizm, który przez dekady cementował pozycję Londynu jako dominującego centrum obrotu sztabkami (z pewnymi wymiernymi następstwami geopolitycznymi) – już we wtorek. W następnych dniach przeprowadzono krótką serię pierwszych transakcji denominowanych w złocie.
System operuje na zasadzie kont niealokowanych – czyli tej samej architektury rozliczeniowej, którą London Precious Metals Clearing Limited wykorzystuje do notowania zobowiązań między uczestnikami rynku bez konieczności fizycznego przemieszczania 400-uncjowych sztabek przy każdej transakcji. Centralny rejestr HKPMCC prowadzi ewidencję rozliczeń, transferów złota oraz sald uczestniczących banków, choć interfejs umożliwia bezpośredni kontakt z wyznaczonymi składnicami, co w teorii umożliwia składanie depozytów i wycofywanie fizycznego metalu.
W praktyce, jak zauważają obserwatorzy, większość transakcji (choć biorąc pod uwagę specyfikę rynku, najpewniej nie wszystkie) pozostanie w sferze cyfrowych zapisów księgowych – bo przecież po to się buduje systemy rozliczeniowe, by uniknąć logistycznego koszmaru przesuwania ton szlachetnego metalu przy każdym zawieranym kontrakcie. Różnica polega na tym, że sama możliwość wycofania fizycznego metalu działa jako potężny czynnik moderacji ryzyka. Ponadto licznie obecni w tym regionie producenci przemysłowi, nabywając złoto, z oczywistych względów oczekują dostawy fizycznej.
Hongkong sięga po złoto
W kontekście tej ostatniej, i nie bez związku z całym projektem – Hong Kong Exchanges and Clearing (HKEX), tamtejsza giełdowa izba rozliczeniowa, wprowadziła istotne zmiany w rozliczaniu swych kontraktów futures na złoto denominowanych w dolarach, wprowadzając zwolnienia z opłat transakcyjnych i programy motywacyjne mające zwiększyć płynność rynku. Jednocześnie podpisano memorandum porozumienia między HKEX a Cross-Border Interbank Payment System (CIPS) – głównym kanałem transgranicznych płatności w juanach pod kontrolą People’s Bank of China.
Zarząd HKPMCC zapełniają reprezentanci jedenastu instytucji finansowych, w tym banków JPMorgan Chase, HSBC, UBS, Standard Chartered oraz pięciu chińskich banków państwowych – zestawienie, które brzmi jak „who’s who” globalnego sektora bankowego zaangażowanego w handel kruszcami. Z jednej strony bardzo zwiększa to szanse na sukces przedsięwzięcia, z drugiej jednak budzi uzasadnione pytania o niezależność operacyjną tej spółki (nie mówiąc już o tym, że zamiast efektu nowej jakości, którą mógłby zaoferować Hongkong, są dokładnie ci sami gracze, którzy trzęsą dotychczasowymi ośrodkami).
Co więcej, gdy w składzie zarządu znajdują się zarówno zachodni giganci z Wall Street, jak i podmioty kontrolowane bezpośrednio (i restrykcyjnie) przez Pekin, trudno mówić o czysto rynkowej dynamice. Standard Chartered, który z dumą ogłosił zawarcie siedmiu pierwszych transakcji rozliczonych przez nowy system, wraz z korporacyjnymi kontrahentami w postaci Chow Sang Sang, Haitong International Securities i JD Technology, demonstruje, że infrastruktura jest już technicznie sprawna – pozostaje pytanie, czy ktoś poza wybranymi insiderami będzie miał okazję oraz faktyczny interes, by uczynić z niej użytek.
Oddech konkurencji na karku
To przy tym niejedyna pułapka, która Hongkong może potencjalnie napotkać w staraniach o wiodącą rolę na rynku złota. Inną jest intensywna konkurencja, i to nie tylko ze strony dotychczasowych potentatów. Singapur, permanentny rywal w wyścigu o tytuł azjatyckiego centrum finansowego, przygotowuje się do uruchomienia własnego systemu rozliczeniowego „Loco Singapore” obsługiwanego przez Singapore Exchange (SGX), przed końcem tego roku. Choć Hongkong zyskał prowadzenie czasowe – lipcowy start HKPMCC wyprzedza singapurski debiut o kilka miesięcy – to jego nie jest gwarantowana.
Miasto-państwo u wylotu cieśniny Malakka może bowiem liczyć na przewagę w niektórych innych aspektach. Tak samo jak Hongkong, zdołał pozyskać grono liczących się na rynku, zainteresowanych swym projektem graczy. Podczas gdy ten hongkoński cieszy się poparciem pięciu chińskich banków i sześciu międzynarodowych instytucji, singapurski system zgromadził takie banki członkowskie jak JPMorgan, Deutsche Bank, DBS, OCBC, UOB oraz ICBC Standard Bank – zestawienie równie imponujące, ale pozbawione politycznego posmaku obecności banków państwowych chińskich.
Bardziej fundamentalna różnica dotyczy filozofii działania. Monetary Authority of Singapore (MAS) planuje uruchomić w październiku tego roku ofertę depozytową skierowaną do banków centralnych oraz dysponentów suwerennych rezerw – opcja, której Hongkong nie jest w stanie zaoferować z taką samą wiarygodnością, z uwagi na faktyczną kontrolę Pekinu nad tą enklawą. Singapurczycy doskonale zdają sobie sprawę, że ich prawdziwym atutem w konkurencji z Hongkongiem nie jest technologia, lecz wewnętrzna stabilność, neutralność polityczna oraz przejrzyste, przewidywalne otoczenie prawno-regulacyjne.
Ciężkie brzemię polityki
Mówiąc brutalniej: Singapur nie jest komunistycznymi Chinami, i mimo całej restrykcyjności swych przepisów nie jest także państwem, w którym stosunki handlowe zależą od tych geopolitycznych – co w obliczu rosnącej nieufności instytucji zachodnich do jurysdykcji kontrolowanych przez Pekin stanowi argument o fundamentalnym znaczeniu. Dla banku centralnego, który rozważałby przeniesienie części rezerw złota z Londynu czy Nowego Jorku do Azji, wybór między Singapurem a Hongkongiem nie jest jedynie kalkulacją logistyczną, a stanowi decyzję geopolityczną o długofalowych konsekwencjach.
Czy HKPMCC rzeczywiście zagrozi hegemonii Londynu i Nowego Jorku? Prawdopodobnie nie w perspektywie krótkoterminowej. LPMCL w Londynie rozlicza transfery złota o wolumenach przekraczających miliony uncji dziennie, podczas gdy hongkoński system rozpoczyna działalność od symbolicznych siedmiu transakcji jednego z banków członkowskich. Do tego dochodzi cały bagaż obciążeń pozaekonomicznych i fakt, że znaczna część banków członkowskich nowego centrum nie jest zainteresowania zupełnym podcięciem potęgi dotychczasowych hubów, w których mają one silną pozycję.
Jednakże zmiana strefy czasowej – azjatycka sesja rozliczeniowa działająca niezależnie od europejskich i amerykańskich godzin otwarcia – w połączeniu z potencjalnym wprowadzeniem kontraktów futures denominowanych w juanach, może z czasem stworzyć alternatywny punkt odniesienia cenowego dla instytucji handlujących fizycznym złotem w regionie Azji-Pacyfiku. Oczywistym pytaniem jest też to, czy w tym wyścigu o azjatycką supremację Hongkong nie zostanie prześcignięty przez Singapur, który oferuje podobną infrastrukturę bez geopolitycznego balastu relacji z Pekinem.
