Twitter komentuje: Inflacja niezniszczalna. Mamy 'Lehman Brothers’ 2.0 ?

5 184

Rynki finansowe żyły w ostatnim czasie przede wszystkim tematem Fedu i komentarzy członków Rezerwy Federalnej na temat amerykańskiej ekonomii. Blady strach na inwestorów padł jednak gdy coraz większą uwagę mediów przykuwa sytuacja finansowa banku Credit Suisse, który przez część prasy wstępnie został już okrzyknięty nowym 'Lehman Brothers’ (bank upadły w 2008 roku przy.red.). O ryzyku upadku rynku obligacji korporacyjnych ostrzegł Bank of America.

Niespodzianki w roku 2022 wydają się dosłownie nie mieć końca. W ostatnich artykułach informowaliśmy, że by dopełnić obraz i skalę paniki brakuje tylko spektakularnych bankructw na Wall Street – a te okazują się być coraz bardziej prawdopodobne. Nierozważnym byłoby zakładać, że potężnie rosnące koszty finansowania nie pociągną ze sobą fali niewypłacalności. Co mówi o tym Twitter?

Wall Street przebiło dołki z czerwca tego roku, czy czas na kryptowaluty? Te wciąż jeszcze trzymają się mocno.

Grafika świetnie oddaje wrześniowy klimat na amerykańskich indeksach. Giełda nie ma powodów do radości, a wraz za nią niczym cień podążają kryptowaluty i Bitcoin jeden z wielkich przegranych tegorocznych spadków. Co ciekawe, reklamowane jako 'ucieczka przed inflacją aktywa okazały się nie zapewnić przed nią schronienia. Zachęcmay w komentarzach do dyskusji, co czeka nas w kolejnej części roku?
W dzisiejszym artykule kilkukrotnie nawiążemy do Credit Suisse, który zaczyna budzić obawy inwestorów i instytucji z całego świata. Wycena banku zaczyna topnieć w oczach. Wartość księgowa wynosi obecnie zaledwie piątą część aktywów banku.
Wykres pokazuje drogę jaką S&P500 przebył z jesieni 2021 do teraz. W ten sposób z rynku wyparowało 10 bilionów dolarów. Gdzie są te pieniądze? Napompowały amerykańskiego dolara.
Amerykańska giełda kontynuuje najdłuższy kwartalny spadek od kryzysu z 2008 roku. Black Rock informował ostatnio, że obecne okoliczności inwestycyjne są najtrudniejsze od conajmniej półwiecza.
Warto zobaczyć na wykres CDS spread dla Credit Suisse i zobaczyć, że poziom zbliża się do 2008 roku. CDS to finansowy instrument pochodny, który umożliwia zamianę lub zrównoważenie ryzyka kredytowego inwestora, z ryzykiem innego inwestora na rynku derywatów. Pożyczkodawca w tym przypadku kupuje CDS od innego inwestora, który zgadza się oddać określoną kwotę wyrażoną w CDS jeśli pożyczkodawca nie wywiąże się z podjętych zobowiązań. W ten sposób kontrakty CDS działają podobnie do składki na polisę ubezpieczeniową i stają się przedmiotem handlu między instytucjami. Gdy pożyczkodawca zaczyna martwić się o wypłacalność klienta, korzysta z CDS by zrównoważyć lub sprzedać komuś ryzyko. Widoczny na wykresie wystrzał CDS spreads dla Credit Suisse wygląda co najmniej niepokojąco.
https://twitter.com/rditrych/status/1575759181273268225
Inflacja we wrześniu, w Polsce w ujęciu rocznym wskazała na 17.2% wzrost, co stanowi kolejny rekord wobec poprzedniego odczytu na poziomie 16.1%. Tym bardziej bolesny jest fakt, że dzieje się to przy słabnącej złotówce (dolar i frank powyżej 5 PLN), a RPP zapowiadało już… powolne wycofywanie się z cyklu podwyżek stóp (stopa referencyja wynosi teraz 6,75%!). Wygląda więc na to, że inflacji w Polsce zimą nie bęzie miał kto pomóc. Jeśli RPP rzeczywiście przestanie podwyższać stopy – inflacja zostanie wystawiona na ciężką próbę i nie będą dziwić kolejne, wyższe odczyty.
Inflacja w strefie euro wyniosła dziś 10%, ponownie 0.3% powyżej oczekiwań analityków. ECB jak rażony piorunem zorientował się, że powinien podnosić stopy procentowe choć jeszcze niedawno uważał, że właściwie nie musi robić zbyt wiele. Sytuacja wygląda naprawdę dość tragikomicznie ponieważ wygląda to tak jakby ECB zwyczajnie był w jakiś sposób ograniczany w swoich działaniach i udawał popłoch wywołany skokiem inflacji. Gdy Fed zaczynał podnosić stopy ECB nie chciał iść tą drogą. Dziś, gdy Europa słabnie bankierzy dokładają jej na barki potężne obciążenie w postaci podwyżek stóp, które nijak korespondują z fiskalną polityką rządów rozdających pieniądze i dodatki na rosnące ceny energii. Wydaje się jednak, że ECB wyraźnie obudził się z przysłowiową ręką w nocniku, a podwyżki stóp podczas galopujących cen energii wydają się mieć takie samo uzasadnienie jakie miałoby wyrzucanie bagaży z okien szybującego samolotu w nadziei, ze dzięki temu dłużej utrzyma się w powietrzy. ECB zrobił źle praktycznie wszystko co tylko mógł, choć większość Europejczyków wciąż nie rozumie czym są stopy procentowe. Wydaje się, że na to liczą bankierzy.
Indeks PCE za sierpień dziś negatywnie zaskoczył rynki. To właśnie przede wszystkim ten indeks obserwuje Fed (nie CPI). Jest to wskaźnik bazowy cen wydatków konsumpcyhnych. W USA konsumpcja nie zwalnia, co ciekawe w ujęciu miesięcznym wzrosła o 0,1%! Choć sam wyższy odczyt nie zszokował po ostatnich odczytach CPI i PPI rodzi obawy o ugruntowanie się wysokiej inflacji, która możę okazać się… nie do poskromienia przez banki centralne. Pytanie jak szybko bankierzy się zorientują i jak wielką skalę zniszczeń do tego czasu mogą wywołać podwyżki stóp?
Jedn z czołowych analityków Bloomberga, Mike McGlone wskzuje na spadek światowego PKB w otoczeniu jastrzębich banków. Ciekawie wygląda w tym momencie złoto i metale szlachetne, które teoretycznie powinny powtórzyć pattern znany z poprzednich cykli i stanowić zabezpieczenie przed inflacją. Co równie ciekawe – mennice m.in. US Mint nie biją złotych monet w cenie znanej z kontraktów terminowych na złoto. Ceny nowych wybijanych uncjowych monet zaczynają się zwykle nawet od 2400 USD za uncję!
Rynki przez wiele miesięcy żyły tematem pivotu i presji na mięknący Fed. Apogeum miało miejsce latem gdy w USA obserwowaliśmy optymistyczny odczyt inflacji CPI i bazowej. Odczyt jednak nie został potwierdzony kolejnymi a Powell w Jackson Hole zakończył 'amerykański sen’ na Wall Street. Teraz dowiadujemy się, że stopy zostaną utrzymane przez dłuższy czas. To paraliżuje rynki, które chciały wierzyć w przyjazny bank centralny w przyszłym roku.
Członkowie Fed powtarzają jak zaczarowani, że recesja nie powstrzyma bankierów przed podwyżkami stóp. Nie wiadomo na ile jest to narracja ukierunkowana na obniżenie oczekiwań inflacyjnych a na ile rzeczywiście mocne karty Fed. Wydaje się jednak, że głęboka recesja mogłaby złamać ruchy Rezerwy Federalnej, która w pewnym sensie jest ograniczona politycznie. Paradoksalnie problem w tym, że gospodarka USA jest wciąż zbyt mocna by mówić o recesji.
Według Bank of America sytuacja Credit Suisse jest krytyczna. Działania Fed mogą złamać całkowicie rynek tzw. obligajci koporacyjnych. Są to papiery wartościowe specjalnego przeznaczenia emitowane przez instytucje i przedsiębiorstwa w celu pozyskania kapitału do prowadzenia działalności biznesowej. Obligacja staje się potwierdzeniem długu podmiotu je emitującego wobec inwestora. Inwestorami mogą być inne fundusze inwestycyjne, może być państwo. W przypadku tak potężnych podmiotów jak Credit Suisse jest to system naczyń połączonych podobny do sytuacji z 2008 roku gdy upadał bank Lehman Brohters czy Bear Sterns (ostaecznie wchłonięty za ułamek wartości przez JP Morgan. Credit Suisse wysyłał masę alarmujących sygnałów w tym roku począwszy od niepotwierdzonych informacji o przejęciu przez State Street (instytucja z grupy Big Three, wraz z BlackRock i Vanguard), kończąc na ostatnich wiadomościach o redukcji działu zarządzania inwestycjami i stopniowego wycofania się z USA. Potwierdza się zatem przeczucie, że by dopełnić obraz problemów zapoczątkowanych w styczniu spadków brakuje tylko bankructw na Wall Street. Wraz z rosnącymi stopami mogą one jednak przyjść szybciej niż wielu się spodziewa.

Podsumowanie

NASDAQ walczy o utrzymanie kluczowej linii wsparcia – 200 sesyjnej średniej tygodniowej. W przeszłości spadek poniżej niego skutkował zwykle długim i wymagającym osłabieniem pociągając za sobą lawinową wyprzedaż. Źródło: Bloomberg

Największe amerykąńskie indeksy dotarły do kluczowej strefy i walczą z 200 sesyjnymi średnimi kroczącymi, od której przez ostatnie blisko 14 lat zawsze odbijały sygnalizując gotowość do kolejnego, byczego rajdu. Czy tym razem będzie inaczej? Czy Wall Street pogłębi spadki i poraz pierwszy od 2008 roku indeksy ponownie osuną się powyżej 200 sesyjnych średnich?

Może Cię zainteresuje:

Komentarze