Giełda kryptowalut QuadrigaCX a śmierć prezesa i utracone 145 mln $ użytkowników

źródło: pixabay.com
624

Ostatnimi dniami, jednym z najgorętszych tematów w świecie kryptowalut jest śmierć prezesa giełdy QuadrigaCX. Zespół giełdy informował, że wraz ze śmiercią prezesa, zniknął również dostęp do portfeli offline o łącznej sumie 145 mln dolarów. Jak się jednak okazało, cała sprawa mogła być szyta grubymi nićmi, a śmierć prezesa nie miała nic wspólnego z utratą środków. Zgodnie z oświadczeniem agencji finansowej British Columbia Securities Commission, giełda kryptowalut QuadrigaCX nie była regulowanym podmiotem w świetle kanadyjskiego prawa. Możliwe jest więc, iż utracone środki nie trafią z powrotem do rąk właścicieli. Kryptowaluty posiadało około 115000 użytkowników, które miały być przechowywane w portfelach giełdy.

Warto na wstępie wspomnieć, iż problemy giełdy nie zaczęły się od śmierci prezesa, a kilka miesięcy wstecz. Giełda zwlekała z wypłacaniem środków swoim klientom już w październiku ubiegłego roku.

Sprawa nabrała znacznego obrotu, gdy podano informacje o śmierci CEO i założyciela giełdy, Geralda Cottena. Cotten miał 30 lat, gdy nagle zmarł podczas podróży w Indiach 9 grudnia ubiegłego roku. Wraz ze śmiercią, pozostawił swoją firmę giełdę bez dostępu do ok. 145 milionów dolarów w bitcoinach i innych cyfrowych aktywach. Aż 115 000 posiadaczy kont posiadało łącznie na giełdzie około 200 milionów dolarów, które zostały zamknięte w cold walletach – dostępnych tylko dla niedawno zmarłego Cottena. Podczas składania wniosku sądowego w styczniu br., giełda posiadała około 26500 BTC, 430000 ETH oraz kilka milionów dolarów w innych kryptowalutach. Wielu użytkowników domagało się dokładnych przyczyn śmierci Cottena oraz szczegółów całej sprawy. Platforma złożyła w styczniu wniosek o ochronę wierzycieli w Sądzie Najwyższym w Nowej Szkocji.

kryptowaluty giełda kryptowalut
źródło: pixabay.com

Kryptowaluty własnością prezesa?

Giełda informowała za pośrednictwem swojej strony, iż nie mogą uzyskać dostępu do cold walletów. Jedynym argumentem był podawany fakt, iż to Cotten był odpowiedzialny za portfele i zarządzanie kluczami. Agencja Bloomberg podała, iż CEO giełdy napisał i złożył testament na 12 dni przed swoją śmiercią, gdzie wspomniał swoją żonę. Zgodnie z treścią testamentu, jedynym beneficjentem była jego żona, Jennifer Robertson. Należy podkreślić, iż informacje o śmierci Cottena giełda podała pod koniec stycznia 2019 roku – miesiąc po jego śmierci. Kolejnym problemem giełdy była współpraca z Kanadyjskim Imperialnym Bankiem Handlowym (CIBC). Jak podano, instytucja ta zamroziła fundusze QuadrigaCX, gdyż nie była w stanie zweryfikować tożsamości właścicieli kont. QuadrigaCX i wszystkie firmy powiązane, są zarejestrowane w Kolumbii Brytyjskiej, ale co ważne – nie posiadają żadnych biur, kont bankowych ani zarejestrowanych pracowników. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego, zarząd giełdy ma 30 dni na odnalezienie zagubionych kryptowalut.

Co sądzicie o całej sprawie związanej z QuadrigaCX? Czy jest to oszustwo deweloperów? Zapraszamy do dyskusji!

Komentarze