Solana wciska gaz do dechy i skraca czas bloku o połowę
Solana konsekwentnie realizuje działanie, którego celem jest dwukrotne przyspieszenie tworzenia nowych bloków w sieci.
Cały proces, rozpoczęty jeszcze w sierpniu br., osiąga właśnie swój punkt kulminacyjny. Główny deweloper oprogramowania walidatorów Agave, firma Anza, zapowiedział, że docelowa redukcja czasu generowania bloków z 250 milisekund do zaledwie 200 milisekund nastąpi przy epoce 1053. Taki krok sprawi, że sieć osiągnie częstotliwość do pięciu bloków na sekundę, podczas gdy pierwotna konfiguracja sprzed kilku miesięcy pozwalała jedynie na 2,5 bloku w tym samym czasie. Dla użytkowników końcowych, aplikacji handlowych, portfeli oraz giełd kryptowalut oznacza to odczuwalny skok wydajności, ponieważ przesłane transakcje będą czekać w kolejce na realizację znacznie krócej.
Plan stopniowej eliminacji opóźnień rozłożono na raty pod prostopadłą propozycją techniczną SIMD-0525, startując od poziomu 350 milisekund pod koniec sierpnia, poprzez stopniowe progi 300 oraz 250 milisekund. W tym miejscu należy podkreślić, że zmiana nie polega na powiększeniu przustowości, lecz na redefiniowaniu pojemności pojedynczych jednostek.
Rewolucja w czasie bloku
W nowym reżimie 200 milisekund każdy blok pomieści maksymalnie 30 mln jednostek obliczeniowych, co stanowi spadek w stosunku do 37,5 mln jednostek przy progu 250 milisekund. Choć bloki pojawiają się częściej, to mieszczą proporcjonalnie mniej danych, co sprawia, że całkowita, teoretyczna moc przerobowa całej sieci Solana pozostaje na bardzo zbliżonym poziomie.
Walidatorzy tworzą bloki w grupach składających się z czterech kolejnych szczelin, a ich nieprzerwane okienko na układanie transakcji skurczy się z początkowych 1,6 sekundy do zaledwie 800 milisekund. Krótszy czas kontroli nad transakcjami ma utrudni ćpodmiotom rynkowym opóźnianie operacji i szukanie arbitrażu wynikającego z różnic cenowych na innych giełdach. Szybszy zegar rodzi jednak konkretne koszty po stronie infrastruktury technicznej. Walidatorzy wysyłający głosowania przy każdym bloku muszą robić to dwukrotnie częściej, co podnosi koszty operacji na sieci oraz generuje wyższy nacisk na łącza internetowe. Dodatkowo portfele mają o wiele mniej czasu na wykorzystanie niedawnego parametru blockhash, co utrudnia przeprowadzanie podpisów w trybie offline oraz akceptowanie transakcji w sposób manualny.
Jaka może być realna wydajność?
Zanim ostateczna redukcja zostanie zrealizowana w sieci głównej, deweloperzy przetestowali zmianę w warunkach testowych i deweloperskich. Dane z serwisu Solana Compass pokazują, że dotychczasowa konfiguracja 250 milisekund generowała średni czas slotu na poziomie od 266 do 269 milisekund, co pokazuje minimalny poślizg w porównaniu do teoretycznego celu.
Analitycy i deweloperzy zastrzegają, że płynność całego przejścia na głównym klastrze zależy głównie od tego, jak walidatorzy poradzą sobie z ewentualną utratą przydzielonych okienek produkcyjnych. Gdyby ten problem zaczął eskalować, stabilność sieci mogłaby stanąć na chwilę pod znakiem zapytania. Mimo to zespół inżynierów wyraża optymizm co do stabilności całego ekosystemu. Przyszłe aktualizacje mają skupiać się na optymalizacji przesyłu danych oraz unowocześnianiu protokołów sieciowych, tak aby opłaty za głosowanie i wymagania sprzętowe nie wykluczały mniejszych węzłów. Przełom ma nastąpić automatycznie wraz z przekroczeniem bariery epoki 1053.
Przeczytaj również:
Aktualizacja Glamsterdam już działa. Sieć testowa Ethereum bije nowe rekordy
Nadciąga cyfrowe euro. Urzędnicy uspokajają, krytycy mówią o kontroli Twojego portfela
