Orlen stracił 1,6 miliarda kupując wenezuelską ropę za kryptowaluty. Środki przepadły, surowca nie ma
Szwajcarska spółka Orlenu wpłaciła 230 mln dolarów firmie z Dubaju prowadzonej przez 25-latka, która miała dostarczyć koncernowi ropę z Wenezueli. Przedstawiciele dostawcy przekazywali w stolicy kraju Caracas pendrive’y z dostępami do dziesiątek milionów dolarów w kryptowalutach które następnie znikały bez wieści. Tankowce wynajęte przez Orlen miesiącami czekały na surowiec. Kulisy operacji z czasów prezesury Daniela Obajtka opisuje „Financial Times”.
230 mln dolarów dla firmy 25-latka
Za zakup odpowiadała Orlen Trading Switzerland, w skrócie OTS- szwajcarska spółka Orlenu odpowiedzialna za handel i kontrakty na ropę. Dostawcą miała być Hannon International, firma z Dubaju prowadzona przez mającego wówczas 25 lat handlarza surowcem Alexa Tse.
Podział zadań był prosty: spółka Orlenu płaci, a dubajska firma dostarcza surowiec. Kontrakt opiewał na 6 milionów baryłek ropy dostarczanych w trzech partiach. W grudniu 2023 r. na konto Hannon trafiło łącznie 230 milionów dolarów zaliczki.
Dlaczego akurat Wenezuela? Transakcję zawarto krótko po czasowym złagodzeniu amerykańskich sankcji na wenezuelski sektor naftowy. Waszyngton otworzył handlarzom półroczne okienko na handel, dopuszczając też (pod pewnymi warunkami) transakcje z państwowym producentem ropy.
Skok na kasę z kryptowalutami w tle
Według reporterów „FT” wenezuelski producent oczekiwał zapłaty w stablecoinie USDT, czyli kryptowalucie zaprojektowanej tak, by jej wartość odpowiadała zawsze dokładnie jednemu dolarowi. Dubajska firma musiała więc zamienić otrzymane pieniądze na cyfrowe tokeny i znaleźć sposób na opłacenie dostaw.
W Caracas przedstawiciele Hannon korzystali z lokalnych pośredników obiecujących dostęp do ropy. Rozliczenia odbywały się podczas spotkań w hotelach i restauracjach.
Alex Tse opowiadał, że jego współpracownik przekazał jednemu z pośredników dostęp najpierw do 60 mln USDT, a następnie do kolejnych 50 mln. Służyły do tego pendrive’y z kluczami prywatnymi pozwalającymi wydawać kryptowaluty. Hannon twierdzi, że zaraz po tym kontakt z pośrednikiem się urwał.
Czas to pieniądz
Przekazywanie pieniędzy kolejnym pośrednikom nie zagwarantowało dostaw ropy, a tymczasem Orlen miał kolejny problem. Wynajęte przez koncern supertankowce stały bezczynnie u wybrzeży Wenezueli, akumulując koszty ich utrzymywania i przedłużającego się postoju. Wewnętrzne wyliczenia OTS wskazywały na 72 milionów dolarów kosztów żeglugi wynikających z kontraktów z Hannon.
Ostatecznie Orlenowi udało się odebrać olej opałowy o wartości 28,8 mln USD. Pierwotnego zamówienia na ropę nie zrealizowano.
Kontrakt z dubajską firmą był częścią większej afery dotyczącej nieudanych zakupów surowców przez szwajcarskie ramię koncernu. W kwietniu 2024 r. Orlen poinformował, że dostawy nie dotarły w umówionych terminach, a wpłaconych zaliczek nie zwrócono. Odzyskanie pieniędzy uznano za mało prawdopodobne. W wynikach całej grupy trzeba było uwzględnić około 1,6 mld zł dodatkowych kosztów, głównie z powodu spisania ww. przedpłat.
7 sierpnia 2026 r. polska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem byłym menedżerom Orlenu i OTS-u. Zarzuca im zaniedbania w nadzorze nad majątkiem grupy, które miały doprowadzić do zawarcia trzech niekorzystnych umów na zakup ropy. O ich odpowiedzialności rozstrzygnie sąd.
W międzyczasie Orlen cały czas próbuje odzyskać zaliczkę od Hannon. Firma z Dubaju przyznaje, że nie dysponuje pieniędzmi pozwalającymi ją zwrócić.
