Miliarder z Wall Street: „cały 2027 rok obstawiam spadki”. Bessa?
Paul Tudor Jones to jeden z najbogatszych ludzi w USA i prawdziwy weteran Wall Street ostrzegł przed bardzo trudnym, następnym rokiem dla amerykańskiego rynku akcji. Sesnacyjnie stwierdził, że zamierza utrzymywać krótkie pozycje przez cały 202 rok. Brutalnue ocenia, że na rynku pozostało bardzo niewiele atrakcyjnie wycenianych aktywów.
Wall Street praktycznie zignorowała tę wypowiedź, ale w ostatnich dniach rzeczywiście obserwujemy silną wyprzedaż, napędzaną przez rosnące rentowności, inflację i obawy o dalsze losy hossy AI. Warto zaznaczyć, że deklaracja Jonesa nie stanowi jeszcze żadnego potwierdzenia faktycznego otwarcia krótkich pozycji.
Przypomnijmy, że Paul Tudor Jones w ciągu życia zebrał majątek wart ok. 8 miliardów dolarów. Na rynku akcji zasłynął trafnie przewidując panikę z 1987 roku.
Tudor Investment Corporation stawia na powtórkę z 1999 roku?
Ocena Jonesa jest gorzka i wieszczy, że Wall Street czeka najtrudniejszy rok od ponad dwóch dekad, czyli pęknięcia bańki internetowej. Co prawda w krótkim terminie spekulant pozostaje optymistą. W końcu październikowa korekta nie powinna dziwić. Historycznie w latach wyborów uzupełniających do Kongresu USA indeksy często ustanawiały lokalne minima w październiku… Po czym wyraźnie zyskiwały w końcówce roku.
Największym zagrożeniem w ocenie Jonesa ma być gwałtowny wzrost podaży akcji. W ostatnich latach rynek korzystał z programów skupu akcji własnych oraz fuzji i przejęć, które ograniczały liczbę papierów dostępnych dla inwestorów i wspierały wyceny spółek. Teraz będzie inaczej, sytuacja się odwróci.
Miliarder spodziewa się wielu debiutów giełdowych, kolejnych emisji akcji oraz wygaśnięcia okresów blokady sprzedaży papierów posiadanych przez dotychczasowych akcjonariuszy. Według jego szacunków może to doprowadzić do najgorszej od 2009 roku relacji podaży akcji do napływającego kapitału.
Nie brak też analogii do końcowej fazy bańki internetowej. Podobnie jak wtedy, wzrosty głównych indeksów są obecnie napędzane przez wąską grupę spółek technologicznych, podczas gdy znaczna część rynku pozostaje pod presją. Choć indeks S&P 500 traci zaledwie 4% względem hisotrycznego szczytu, aż ok. 87% spółek z indeksu znajduje się co najmniej 10% poniżej swoich historycznych maksimów.
Boom na sztuczną inteligencję skutecznie maskuje słabość pozostałych sektorów gospodarki. Wysokie rentowności obligacji i obawy dotyczące perspektyw wzrostu gospodarczego ciążą wielu przedsiębiorstwom. Największe firmy technologiczne nadal przyciągają kapitał. Kolejne podobieństwo do końcówki lat 90. dotyczy kondycji amerykańskich gospodarstw domowych. Jones wskazuje na gospodarkę dwóch prędkości. Zamożni konsumenci, korzystający z hossy cen akcji nadal zwiększają wydatki, a gospodarstwa o niskich i średnich dochodach coraz mocniej odczuwają skutki wysokich kosztów życia.
Pytanie brzmi co stanie się jeśli ceny akcji spadną? Dolary przestaną wydawać obie grupy.
